Guliwer w cyberprzestrzeni

Kto nie chciałby żyć w kraju wymyślonym przez siebie od początku do końca? Ludzie projektowali utopie co najmniej od czasów Platona. Niekiedy te projekty idealnych społeczeństw próbowali wcielać w życie: od socjalistycznej republiki piratów Libertatia na Madagaskarze (XVII wiek) przez XIX-wieczną Ikarię po Republikę Minerwy, którą w latach siedemdziesiątych chcieli utworzyć na Pacyfiku libertarianie.

Kto nie chciałby żyć w kraju wymyślonym przez siebie od początku do końca? Ludzie projektowali utopie co najmniej od czasów Platona. Niekiedy te projekty idealnych społeczeństw próbowali wcielać w życie: od socjalistycznej republiki piratów Libertatia na Madagaskarze (XVII wiek) przez XIX-wieczną Ikarię po Republikę Minerwy, którą w latach siedemdziesiątych chcieli utworzyć na Pacyfiku libertarianie.

Problemem z reguły okazywał się brak wolnego terytorium, na którym mogłaby taka społeczność zaistnieć. Rozwiązano go dopiero w obecnej dekadzie, gdy odkryty został nowy, niewykorzystany dotąd obszar: cyberprzestrzeń. Jak grzyby po deszczu wyrastają w niej państwa efemeryczne, wyimaginowane, modelowe, nieuznane, kontrpaństwa... Wbrew pozorom granica między państwami wirtualnymi i rzeczywistymi jest płynna. "Mikropaństwa" da się uszeregować od małych, ale uznanych i mających swe terytorium (jak San Marino czy Antigua), do wynalazków pojedynczych osób. Do form przejściowych można zaliczyć tybetański rząd Dalaj Lamy na wygnaniu oraz państwa nieuznawane, które nie mogą się powołać na historyczne precedensy własnej suwerenności. Nas jednak interesują państwa tworzone "sztucznie" - jako wyraz woli jednostek lub małych grup. Łączy je dobrowolny charakter obywatelstwa, nieuznawanego przez oficjalne państwa. Czasem są to wirtualnie funkcjonujące społeczeństwa z ludnością sięgającą tysięcy (np. obywatelstwo Hutt River to ponad 20 tysięcy ludzi - więcej niż u niektórych członków ONZ). Święte Cesarstwo Reunion przyznawało się do 800 obywateli, Królestwo Talossy ma ich około 60.

Z grubsza rzecz biorąc, mikropaństwa można podzielić na dwie grupy. "Państwa-modele" to eksperymenty polityczne: czasem tylko hipotetyczne scenariusze, czasem próby ich zrealizowania na rzeczywistym terytorium. Zwykle funkcjonują jako symulacje systemu politycznego z udziałem kilkunastu osób - "obywateli". Na ogół zgłaszają pretensje do określonego terytorium, czynią starania o uznanie dyplomatyczne i suwerenny status. Rząd Porto Claro podkreśla, że choć wykorzystuje Internet, to nie jest państwem wirtualnym ani też fikcyjnym: "Jesteśmy prawdziwi, choć nieuznawani dyplomatycznie". Niekiedy mikropaństwa wychodzą z przestrzeni wirtualnej w fizyczną - w maju 1997 roku bojownicy Republiki Teksasu pod wodzą Richarda McLarena usiłowali z bronią w ręku wywalczyć niepodległość. Przykładem takiego "rozwiniętego" państwa-modelu jest Oceana, która stara się skolonizować porzuconą platformę oceaniczną u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Oceana emituje własne pieniądze, wydaje paszporty, stara się o uznanie przez kilku członków ONZ.

Państwa-fantazje w odróżnieniu od państw-modeli nie dążą do uzyskania realnego statusu. Są to fantastyczne scenariusze, które obrastają fikcyjną historią, władzami, terytoriami, językiem. Charakterystyczne, że wiele z nich wymyślali dorastający chłopcy (Robert Ben Madison założył królestwo Talossy, mając lat 13, Michael Brooker stworzył Republikę Castorii jako uczeń VIII klasy), którzy mimo upływu lat z uporem starają się nadać realny kształt swoim dziecięcym fantazjom. Elgaland-Vargaland został stworzony jako... dzieło sztuki. Czasem państwo-fantazja staje się "role playing game", w której uczestniczyć może wielu ludzi. Dobrze znanym przykładem państwa wyimaginowanego jest amerykańskie Society for Creative Anacronism, w którym odgrywane są role o średniowiecznym rodowodzie.

Mikropaństwa rozsiane są po całym świecie: bodaj najgęściej w Ameryce Północnej (m.in. Talossa, kanadyjska Nikhedonia), ale też w Europie (Królestwo Syntagmii u wybrzeży Danii, Wirtualna Republika Hassmorii), w Ameryce Łacińskiej (np. Księstwo Orange), Australii (Wspólnota Brindabelli), Afryce (Święte Cesarstwo Reunion). W większości przypadków założyciele mikropaństw deklarują panowanie nad ziemiami rzeczywiście istniejącymi: często małymi, odosobnionymi wyspami, czasem położonymi kilka metrów pod wodą. Królestwo Landreth przyznaje się do dwóch enklaw w Stanach Zjednoczonych, jednej w Brazylii i atolu Bikini na Pacyfiku (łącznie prawie 3,4 mili kw.), Księstwo Zugesbucht posiadać ma własne terytorium w Szkocji i zamek w Estonii, Ludowa Republika Amadoru ukryta jest w lasach północnego Michigan. Rasinat Q'attera & Macusiaa to w sumie 16 mil kw.: 2 akry w Moore (Oklahoma), enklawa w Schweinfurt (Niemcy), około 15 mil kw. w archipelagu Dahlakh i Massawa (Erytrea), akr w Vega Baja (Puerto Rico). Królestwo Bahoudii upatrzyło sobie jako lokalizację Morze Karaibskie. Porto Claro znalazło miejsce w Gujanie Francuskiej, blisko granicy brazylijskiej. Choć oczywiście nie żyje tam nikt z "obywateli" Porto Claro, symulują oni ludność tego terytorium: od czasu francusko-portugalskiej kolonizacji mają mieć dwujęzyczną kulturę i arystokratyczne, zhierarchizowane społeczeństwo. Najambitniej wytyczyły swoje granice Królestwa Elgaland-Vargaland. Zgłaszają pretensje do wszystkich terytoriów między granicami wszystkich państw na Ziemi i wszystkich obszarów poza wodami terytorialnymi (żeglugę czy przekraczanie granic postrzegają jako naruszenie ich praw!). Z posiadaniem terytorium wiąże się konieczność podziału administracyjnego. Święte Cesarstwo Reunionu jest podzielone na Dystrykt Królewski Saint Denis, Terytorium Imperialne (Grognardia) i cztery Dziedziczne Kapitanaty: Conservatoria (CO), Le Port (DA), Stráussia (SS) and Fournaise (FE); ma ponadto departamenty zamorskie, wicekrólestwa i protektoraty.

Inne mikropaństwa zadowalają się eksploracją terytoriów mentalnych, definiowanych jako funkcje psychiczne każdego umysłu: "hypnagogicznych" (obszar między snem a jawą) i eskapistycznych (śnienie na jawie, podobne do technik szamańskich). Na przykład Ramrajya (Królestwo Pana Ramy) podkreśla, że nie szuka fizycznego terytorium - istnieje w sercu i umyśle dzięki stosowaniu medytacji i jogi. Jeszcze inne - jak Roadkills-R-Us czy Terra Libra (Wolny Porządek Światowy) - deklarują istnienie wyłącznie w digitalnej przestrzeni wewnątrz komputera. Najbardziej wszakże oryginalne jest Cesarstwo Aerykańskie, które reklamuje się jako "prawdopodobnie pierwsze mikropaństwo międzyplanetare".


Zobacz również