HP LaserJet 3390

Połączenie niezłego skanera z najlepszą drukarką ubiegłego sezonu dało zwycięstwo ze sporą przewagą.

Nowy kombajn ma podobne cechy do modelu 3380, zwycięzcy poprzedniego testu. Nieco przyspieszono drukowanie, z 19 do 21 str./min, wbudowano lepszy skaner, 1200 dpi. Nowością jest także dodanie emulacji PostScriptu do obsługiwanych przez wewnętrzny procesor języka PCL. To ukłon w stronę jeszcze lepszej jakości.

Przede wszystkim jakość

Przewaga w jakości pracy nad konkurentami, nie wyłączając pozostałych kombajnów z HP, była wyraźna. Ujawniły się korzyści z drukowania w naturalnej rozdzielczości, bez żadnych sztuczek. W testach wymagających dużej rozdzielczości zarówno do oddania szczegółów, jak i odcieni szarości, przewaga nad konkurencją była większa niż poprzednio. Nawet dwupunktowy druk w negatywie pozostaje czytelny, ale prawdopodobnie na skutek dodatkowego wyostrzenia krawędzi. Ten sam retusz, który pomaga odczytać petity, staje się wadą widoczną na połączeniu jednolitych powierzchni. Duża przewaga lidera w trudnych testach malała nawet do zera w prostszych trybach. Wyraźnym czcionkom towarzyszyło niezbyt jednolite pokrycie dużych połaci czerni. To największa wada modułu druku.

Oko też lepsze

Poza niezłą rozdzielczością skaner nie imponuje możliwościami. Wyniki testów mieszczą się blisko czołówki, żadnych wpadek i rewelacji. Zastrzeżenia można mieć do zbyt dużego poziomu szumów w wyższej rozdzielczości. ReadIris do OCR-u miał kłopoty z mniej wyeksponowanym tekstem. Do pracy ze zniszczonymi oryginałami trzeba dobrać lepszy program.

Poza wbudowanym złączem równoległym i USB w wersji drugiej urządzenie może się komunikować z komputerem za pomocą karty sieciowej. Wyposażenie obejmuje szybszy faks z pamięcią na 250 stron i książką na 120 numerów. Koszt druku jest umiarkowany, jeśli używa się większego zasobnika z tonerem.


Zobacz również