Hamburgery w trzech wymiarach

Weź studio kreatywne Filmtecknarna, wymieszaj to z reżyserem "Rugrats in Paris", dodaj szczyptę Softimage 3D i nieco szaderów do tworzenia kreskówek i zostaw, by się poddusiło. W efekcie otrzymasz reklamówkę w stylu Disneya, że palce lizać.

Weź studio kreatywne Filmtecknarna, wymieszaj to z reżyserem "Rugrats in Paris", dodaj szczyptę Softimage 3D i nieco szaderów do tworzenia kreskówek i zostaw, by się poddusiło. W efekcie otrzymasz reklamówkę w stylu Disneya, że palce lizać.

Według reżysera Jonasa Dahlbecka z Filmtecknarna, zadanie było proste. Coś w Hiszpanii, á la Disney. Dla McDonald'sa. I żeby nie pojawiały się żadne hamburgery. Jako że czas naglił, szwedzkie studio postanowiło połączyć tradycyjne techniki animacyjne z zastosowaniem technologii trójwymiarowych. W ten sposób powstała w brytyjskiej telewizji jedna z najbardziej dopracowanych reklam. W studiu założonym w 1981 r. pracuje na pełnym etacie 16 animatorów i filmowców oraz cała plejada międzynarodowych projektantów. Lista płac Filmtecknarny przypomina "Who is who" świata filmu i efektów specjalnych. Jest tu Stig Berqvist (reżyser "Rugrats in Paris"), animatorzy z Industrial Light & Magic, którzy praktykowali przy "Parku jurajskim 3", czy Nick Hewitt z Curious Pictures (pracował nad reklamami piwa Boddington). Dla McDonald'sa wróżyło to jak najlepiej - wspomina Jonas Dahlbeck. Oznaczało to, że klient mając kontakt z takimi fachowcami mógł szybko zrealizować projekt.

Całuj mnie Szwedzkie studio Filmtecknarna w ciągu zaledwie pięciu tygodni stworzyło dla McDonald'sa bogato animowaną reklamę telewizyjną inspirowaną disnejowską Królewną Śnieżką. Zespół używał do tego programu Softimage 3D, szaderów do tworzenia animacji w stylistyce kreskówek oraz programu Adobe After Effects.

- Dostaliśmy scenariusz i natychmiast pomyśleliśmy o Gaudim - mówi Dahlbeck. - Z braku czasu musieliśmy wykonać tło ołówkiem na kartkach, zamiast kolorować prawdziwe klatki. Stig Berqvist stworzył wstępny projekt, a my go potem dopracowaliśmy pod względem kinowym. W opowieści książę trzy razy całuje księżniczkę, by ją obudzić.

- Chodziło o to, żeby nie przypominało to wszystko zbyt nachalnie filmów wenezuelskich ani disnejowskiej "Królewny Śnieżki" - dodaje Dahlbeck. - Zmieniliśmy odcień skóry, dodaliśmy postaciom czarne włosy, a bohatera ubraliśmy w poncho zamiast płaszcza. Choć istnieją podobieństwa do disnejowskich bohaterów, nasze postacie to po prostu zwykli, piękni ludzie.


Zobacz również