Heroes of Might and Magic III

Jeżeli nie masz za wiele wolnego czasu nie czytaj tej recenzji! Nie graj także w Heroes of Might and Magic III ponieważ nie będziesz się mógł oderwać od komputera!

Kiedy Jon Van Caneghem wraz z dwoma kolegami, przysiadł do pracy nad King's Bounty, (prekursorem serii Heroes) nie miał pojęcia, że gra osiągnie taki sukces. Miała jedynie 16 kolorów i mieściła się na jednej dyskietce, ale od razu podbiła serca graczy.

Teraz, dziewięć lat później, Heroes III (a właściwie czwarta część serii) posiada szesnastobitowy kolor, zajmuje cały kompakt, a przy jej tworzeniu Jon miał do pomocy ponad trzydziestu ludzi.

Kolejna część przeniesie nas wiele lat w przyszłość (naturalnie w stosunku do części poprzednich). Po śmierci króla w krainie Erathia panuje wieczna walka o panowanie. Konflikt zaognia się jeszcze bardziej gdy do owej krainy powraca jej prawowita władczyni – Katherina. Twoim zadaniem będzie opowiedzenie się po którejś ze stron (Erathii i jej królowej lub sług ciemności oraz dzieci wojny) i podjęcie walki w jej szeregach. Po przejściu kilku pierwszych kampanii udostępniają się nam nowe z Druidem, Nekromantą oraz Czarodziejem na czele.

Sam koncept i zasady niewiele się zmieniły. Jako władca jednego lub kilku zamków możesz rozbudowywać swoje miasta, rekrutować jednostki i zatrudniać bohaterów, którzy będą później zdobywać doświadczenie, surowce, artefakty i przede wszystkim pomogą ci w pokonaniu twych wrogów.

No dobrze, ale ktoś może powiedzieć, że to wszystko już było. Może to i prawda, ale…. w końcu to Heroes. Oczywiście doszły nowe jednostki, do których możemy zaliczać anioły, demony, duchy, behemoty czy gremliny (liczba jednostek w zamku zwiększyła nam się z pięciu do siedmiu). Wyliczać można by jeszcze długo, bo jest ich całkiem sporo. Doszło kilka nowych zamków – Inferno (siedziba piekielnych demonów, diabłów i innych sług ciemności) oraz Fortress (zamieszkiwany przez jaszczuroludzi, gnollów i innych „bagniaków”) .Nowością jest to, że każdy z zamków posiada dwa rodzaje bohaterów. Jeden świetnie włada magią, a drugiemu nie obcy jest miecz i tarcza. Nowa jest także możliwość wyposażania bohaterów – co wyklucza śmieszne sytuacje, kiedy nasi bohaterowie noszą pięć hełmów, trzy miecze i siedem tarcz :).

Poza standardowymi kampaniami autorzy przygotowali nam całkiem pokaźną sumę pojedynczych scenerii, a gdyby i one pozostawiły niedosyt – edytor poziomów. Misje są teraz bardziej zróżnicowane. Przede wszystkim pojawia nam się możliwość zejścia do podziemi. Oprócz tego na swej drodze natrafimy na wiele barier (wież przez które będziemy mogli przejść dopiero po odwiedzeniu namiotu), garnizonów (małych zamków o które trzeba walczyć by następnie samemu zostawić w nich wojsko), teleportów (nie muszę chyba tłumaczyć) czy absolutną nowość – chatki z questami gdzie aby otrzymać nagrodę (w postaci doświadczenia, artefaktu itd.) należy przynieść określony przedmiot. Pojawiły się też nowe cele scenerii. Często aby odnieść sukces nie trzeba tylko pokonać wrogów, należy np. przejąć wszystkie kopalnie, pokonać określanego potwora czy rozbudować wybrane miasto.

W zasadzie gra ma możliwość rozgrywki wielokomputerowej (LAN, kabelek, net), ale doskonałą alternatywą dla niej jest gra przy jednym komputerze. Nie trzeba dawać zarobić telekomunikacyjnemu monopoliście, a taka „partyjka” jest także doskonałym pretekstem do spotkania towarzyskiego:)

Do grafiki właściwie nie można się przyczepić. Wspomniane 65K kolorów, rozdzielczość SVGA (aż do 1024 x 1280), świetnie renderowane filmiki i detaliczne wykonane mapy, to tylko kilka atutów gry. Tych także można by wymieniać przez następnych kilka wierszy. Trochę inaczej jest z muzyką, która niestety nie zachwyciła mnie. Powiedziałbym - normalna. Czasami też przygrywają nam utwory znane z poprzednich części. W sumie dźwięk i muzyka nie drażnią ucha.

Jednak to, co spowoduje, że Heroes III sprzedadzą się w tysięcznych nakładach (jestem tego pewien!) to ogromna grywalność. Mówiłem to kiedyś za czasów Heroes II, ale powiem to i teraz: Heroes mają to coś co nie pozwala oderwać się od komputera. Gierka wciąga na maxa i „niestety” pochłania mnóstwo czasu…


Zobacz również