Hipertekstowe interaktywne książki

Zapewne, Drogi Czytelniku, zastanawiasz się, cóż takiego autor artykułu miał na myśli - pisząc - interaktywne książki. Początkowo pojęcie to wydawało się obejmować wąski zakres, mianowicie modę, która kiedyś panowała na Zachodzie, ale do nas jakoś nie trafiła. Być może ktoś jeszcze pamięta serię gier tego typu dostępnych kilka lat temu w księgarniach. Gra taka miała postać najzwyklejszej książki, często wypełnionej obrazkami, ale różniącej się od pierwowzoru (czyli książki zwykłej) tym, że nie trzeba było (a wręcz było to naganne!) czytać owej opowieści od początku do końca, strona po stronie, a raczej... od początku historii do jej końca. Tak więc interaktywna książka pozwalała do jakiegoś stopnia podejmować decyzje za głównego bohatera. Co ciekawe, zakończeń historii również było wiele.

Zapewne, Drogi Czytelniku, zastanawiasz się, cóż takiego autor artykułu miał na myśli - pisząc - interaktywne książki. Początkowo pojęcie to wydawało się obejmować wąski zakres, mianowicie modę, która kiedyś panowała na Zachodzie, ale do nas jakoś nie trafiła.

Być może ktoś jeszcze pamięta serię gier tego typu dostępnych kilka lat temu w księgarniach. Gra taka miała postać najzwyklejszej książki, często wypełnionej obrazkami, ale różniącej się od pierwowzoru (czyli książki zwykłej) tym, że nie trzeba było (a wręcz było to naganne!) czytać owej opowieści od początku do końca, strona po stronie, a raczej... od początku historii do jej końca. Tak więc interaktywna książka pozwalała do jakiegoś stopnia podejmować decyzje za głównego bohatera. Co ciekawe, zakończeń historii również było wiele.

Interaktywne książki - opowieści, w których możemy nie tylko wcielić się w rolę bohatera, ale kierować nim i decydować, w jaki sposób najlepiej poradzi sobie z zaistniałym problemem, sytuacją. Obecnie coraz popularniejsze staje się publikowanie ich w wersji hipertekstowej, a co za tym idzie na stronach WWW.

Idea książki interaktywnej brzmi ciekawie - możemy wcielić się w rolę bohatera, kierować nim i zarazem sprawdzić samego siebie, czy aby na pewno - dysponując określonym zbiorem gadżetów bądź sposobów postępowania - jesteśmy w stanie poradzić sobie z zaistniałym problemem/sytuacją. Gdy dodamy do tego, iż książki takie przeważnie osadzone były w realiach (a może raczej surrealiach?) SF, fantasy i czasami powieści przygodowej, to chyba czas na wysunięcie dwóch wniosków. Pierwszy z nich to odpowiedź na pytanie, dlaczego interaktywne książki (w postaci papierowej) nie przyjęły się u nas. Zakorzeniona w polskim społeczeństwie niechęć do literatury SF&F (wystarczy rozejrzeć się w programie nauczania szkół podstawowych, średnich i wyższych, a potem zapytać szacownych nauczycieli np. co sądzą o Rayu Bradburym) poparta wydawcami, którzy publikują co popadnie nie patrząc na to, czy wydana książka ma jakąkolwiek wartość (poza zyskiem ze sprzedaży) doprowadziła do tego, że w Polsce została wydana jedynie niewielka seria literatury interaktywnej, napisana (w mojej opinii) przez nielotnych grafomanów.

Ale... zaraz, zaraz czy idea książki interaktywnej (przynajmniej w realnym świecie) nie przetrwała? A i owszem! Spójrzmy na kolorowe wystawy księgarń i na chwilę zajmijmy się grami RPG (Role Playing Games). Otóż ten gatunek gier jest bezpośrednim potomkiem książek interaktywnych. Tyczy się to zarówno rozbudowanych gier planszowych, karcianych (np. święcący tryumfy Magic The Gathering) czy prawdziwych gier RPG, w których gracze poruszają się w obrębie świata wyznaczonego prze ścisłe reguły i decyzje Mistrza Gry.

Przenieśmy się jednak bliżej znanych nam zjawisk, czyli komputerów. W zamierzchłych (przynajmniej dla rozwoju komputeryzacji) czasach powstał bardzo ciekawy gatunek gier, określanych dziś mianem gier tekstowych. Choć początki swe wziął on z raczkujących systemów unixowych (np. słynna do dziś gra Adventure) i ówczesnych komputerów, tudzież minikomputerów, gdzie jedynym sposobem komunikacji z programem była zazwyczaj klawiatura i drukarka, to tak naprawdę epoka rozkwitu gier tekstowych przypadła na nieco bliższe nam czasy, gdzieś w okresie lat 1982-1985, kiedy to dominującym mikrokomputerem był ZX Spectrum. Gry tekstowe na krótki czas zagościły także na ekranach posiadaczy innych ośmiobitowców, aż do czasu 16-bitowego boomu. Zasady zabawy w gry tekstowe były dosyć proste, niemniej wymagały od gracza nie tylko umiejętności rozwikływania zagadek, ale także swobody w komunikacji z grą, gdyż wszystkie polecenia, za pomocą których kierowano postacią, wydawane były za pomocą klawiatury. Swoją drogą twórcy "tekstówek" włożyli niemało wysiłku w tworzenie słowników rozpoznających wyrażenia. Łatwo się o tym przekonać, próbując swoich sił w Hobbita, Lord Of The Rings czy znakomity polski produkt o nazwie Mózgprocesor (wersje tych gier działające pod większością emulatorów ZX Spectrum dostępne są w archiwach Internetu). Moda na "tekstówki" minęła, dziś gracz woli partyjkę Dooma, czy Quake'a zamiast nadwerężania szarych komórek zbędnym bagażem wrażeń. Czy zmienił się sam gracz, czy też na zanik "tekstówek" wpłynęła po prostu postępująca komercjalizacja gier - nie mam zamiaru wnikać. Echa gier tekstowych czasami możemy jeszcze odkryć w niektórych produkcjach z gatunku gier RPG i gier przygodowych... ale to już nie te czasy i nie ten niezwykły klimat tworzony za pomocą tekstu. Dziś artyzm gry to grafika, nastrojowa oprawa muzyczna, fabuła i treść zostały zepchnięte na drugi plan.

W ten oto sposób dotarliśmy do zjawiska, które zgodnie z opisywanym tematem powinno najbardziej nas interesować - sprzężenia (częstokroć zwrotnego) idei interaktywnej książki z siecią komputerową. Pierwsze skojarzenie, które zaraz nasuwa się na myśl, to - oczywiście MUD-y, interaktywne gry RPG rozgrywane przez wielu użytkowników Sieci poruszających się jednocześnie w obrębie wygenerowanego przez komputer (MUD-serwer) świata. Oczywiście, wszystko działa w trybie tekstowym. Zdaję sobie sprawę, że wielu współczesnych "internautów" takie podejście do sprawy odstrasza. Ale przecież MUD-y stworzono dla ludzi i przy odrobinie wysiłku możemy stwierdzić, że taka rozgrywka może być równie fascynująca, jak pojedynek w Dooma. O ile użytkownik będzie skłonny odrzucić kolorową otoczkę przeglądarki WWW, przetrzeć oczy i na chwile dostrzec Internet w prawdziwych barwach... przepływających między serwerami danych. Stara jak sieci komputerowe idea MUD-a dziś zaistniała także w nieco zmodyfikowanej postaci - specjalizowanych nakładek graficznych, pozwalających na zobaczenie otaczającego nas świata. Narzędzia takie dostępne są w Sieci za darmo bądź u sprzedawców gier, jako komercyjne produkty. Nie wróżę tej idei zbyt długiego życia, podobnie jak graficznym nakładkom na IRC, bo w końcu najstarszy IRC II do dziś ma się dobrze, a użytkowników CUSeeMe wciąż da się zliczyć...

Komercja wniosła nam także klika rozwiązań bardzo bliskich interaktywnym książkom. Przykład? Znakomita gra strategiczna Stars! rozgrywana w turach, niekoniecznie w czasie rzeczywistym, w której pojedynki można planować nawet na kilkadziesiąt rzeczywistych lat. A użytkownik co jakiś czas zasiada przed eleganckim interfejsem graficznym, odciska ślad w wirtualnym świcie i czeka na skutki decyzji swoich, przeciwników, a także zdarzeń losowych.

Interaktywne książki w Webie

A może porzucimy tę historyczno-internetową otoczkę i zabierzemy się za to, co w Internecie możemy odnaleźć, posługując się najzwyklejszą przeglądarką WWW. Bo książki interaktywne w Sieci naprawdę istnieją - i wcale nie mam tu na myśli dzieł wszystkich Shakespeare, przy czytaniu których nasza interakcja ogranicza się do przewracania stron. Mam na myśli przedstawione na stronach WWW książki, często uzupełnione w oprawą graficzną, których nie czyta się od początku do końca, a raczej szuka właściwej drogi, decydując o poczynaniach bohatera, częstokroć wracając do punktu wyjścia, klucząc po drodze by dojść do szczęśliwego (lub nie) rozwiązania. Do stworzenia takiej książki nie potrzeba wybitnej wiedzy na temat HTML-a, wystarczy odrobina fantazji, ciekawa na fabuła, wolny czas i umiejętność tworzenia odnośników do innych stron.

Drogi Czytelniku - przestrzegam, że czytanie takich interaktywnych książek wymaga pewnej samodyscypliny (hm... kliknięcie na przycisku Wróć w ciężkiej sytuacji nie jest dozwolonym przez reguły wyjściem z opresji), spędzania sporej ilości czasu on-line, a to co najgorsze jest bardzo wciągające.

Gdzie szukać?

Interaktywnych książek w Sieci można znaleźć setki, a może i tysiące. Jakość takich utworów zależy od chęci i pomysłowości autora. Na szczęście w naszych poszukiwaniach nie musimy odszukiwać drogi po omacku. Istnieją serwisy, na których znajdziemy kompleksowe opracowania, poczynając od metod pisania takich książek, poprzez oprogramowanie wspomagające pracę, a kończąc na odnośnikach do stron WWW. Jednym z najciekawszych tego typu serwisów jest Hyperizons http://www.duke.edu/~mshumate/hyperfic.html zajmujący się literacka fikcją przekazywaną za pośrednictwem dokumentów hipertekstowych. Stąd też wiodą odnośniki do wielu innych serwisów o podobnej tematyce.


Zobacz również