Hired Team

Chłopaki, trzeba coś wymyślić! Jak tu zarobić, żeby się nie narobić... Taaa... Sasza! Co myślisz? Taa, hyp, ja hyp, lubię rżnąć, hyp, w Quake'a ale, hyp, Unreal też niezły. Nu, rebiata, to do roboty! Rosjanie nie gęsi i swojego shootera mają...Tak! I żeby mi był lepszy od tego amerykańskiego chłamu!

Biorąc do ręki pudełko z Hired Team miałem jak najgorsze przeczucia. Ani tytuł, ani twórca gry - New Media Generation - nic mi nie mówiły. Nie wspominając już o zapewnieniach producenta co do wyższości nad Quake czy Unreal, szybkości jak błyskawica i innych tego typu superlatywach.

"Kolejny klon Quake'a" - pomyślałem i z bólem serca zabrałem się za grę. Pierwsze wrażenia? "No tak, zupełnie jak się spodziewałem - ubogie menu i praktycznie żadnego intro. Właściwie tylko opisy tekstowe. Oby tak dalej, a będę mógł bez wyrzutów sumienia przyznać grze najniższą ocenę". Zanim jednak rozpocznę znęcanie się nad nią wypada powiedzieć parę słów o treści.

Rzecz dzieje się w dość dalekiej przyszłości, kiedy to ludzkość, staje na krawędzi zagłady. Zapanował chaos, terror a jedynymi obrońcami ładu i porządku są doskonale wyszkoleni członkowie super elitarnych jednostek Hired Team. Ty graczu jesteś kandydatem do takiej właśnie jednostki. Nie ma lekko - najpierw musisz przejść szalenie trudny egzamin (tytułową "próbę"). Dla twojego dobra odbywa się on w rzeczywistości wirtualnej. Cała gra to specjalny program szkoleniowo - egzaminacyjny, gdzie w kolejnych etapach dostajesz coraz trudniejsze zadania i lepiej wyszkolonych przeciwników.

Zarówno misje jak i lokacje są dość różnorodne. Nie spodziewajmy się jednak jakiejś bardziej rozbudowanej fabuły czy przerywników filmowych - po prostu wyskakuje okienko z opisem kolejnego etapu. Możemy natomiast napotkać na kolejnych mapach zarówno typowy deathmatch, walkę drużynową, capture the flag, jak i rozgrywkę typu dominacja czy nawet infiltracja. Są one w grze dla jednego gracza dość ciekawie wymieszane i udało się dzięki temu uniknąć monotonii i każdorazowego "zabij ich wszystkich".

Kolejne etapy (nie zależnie od wybranego na początku stopnia zaawansowania) są coraz trudniejsze. Pod koniec przechodzimy wręcz do symulacji, gdzie ważne jest na przykład w którą część ciała zostaniemy trafieni, czy mamy kamizelkę kuloodporną, apteczki nie można używać bez ograniczeń, a jedno trafienie może nas nawet zabić. Rozczarowała mnie finałowa mapa, która wydała mi się sporo łatwiejsza niż kilka poprzednich.

Zaskakuje również inteligencja botów z którymi walczymy. Jest naprawdę niezła - już nawet na najłatwiejszym poziomie przeciwnicy potrafią dać w kość zwłaszcza mniej doświadczonym użytkownikom. Zdarzają im się jednak dziwne wpadki świadczące o pewnym niedopracowaniu - na przykład przeciwnik który przez cały poziom jest szybszy i celniejszy od ciebie potrafi nie zauważyć, że stoisz zanim i już dziesiąty raz strzelasz mu w plecy! No cóż błąd jest rzeczą ludzką, a chyba nie ma jeszcze gry w której udałoby się stworzyć sztucznych przeciwników grających w miarę inteligentnie. Stąd ogromną popularnością cieszą się walki rozgrywające się w sieci z prawdziwymi przeciwnikami. Oczywiście nie zapomniano o tej możliwości i tradycyjnie możemy grać w sieci LAN i przez Internet. Dla zmyłki w tej opcji jest również ukryta dodatkowa gra dla jednej osoby. Tu bowiem na wszelkich dostępnych mapach (a jest ich prawie trzydzieści) możemy grać bez połączenia z siecią - tylko z botami i praktycznie dowolnie konfigurować ich ilość, inteligencję i rodzaj gry. Tu również możemy nagrać własne demo! Szkoda, że nie pomyślano o umieszczeniu tej opcji tam gdzie być powinna, czyli w grze dla jednej osoby. Ktoś nie mający połączenia z siecią nawet nie dotknie tego przycisku i wiele z gry straci, nie wszyscy przecież czytają instrukcję.

W tego typu grze na pewno bardzo istotna jest grafika. Wykorzystano tutaj specjalnie stworzony do tego celu i dość zaawansowany jeśli chodzi o możliwości engine Shine. Wielokrotnie trzeba było dementować pogłoski, jakoby grę stworzono na "silniku" Unreal. Rzeczywiście gra mocno przypomina grafiką Unreal Tournement, choć jej nie dorównuje. Wrażenia z pierwszych map były takie, że otoczenie jest jakby zbyt sterylne, a kolorystyka zbyt cukierkowa. Poszczególne etapy są nieźle dopracowane, ale mnie rażą wtórnością wobec gier które na pewno pozostaną jeszcze na długo niedoścignionym wzorcem. Część lokacji jest bowiem żywcem wzięta z UT, a część z Q3. Poza tym ta obiecywana płynność grafiki... Dzięki wbudowanym w program narzędziom (timedemo) mogłem nie sugerując się subiektywnymi wrażeniami porównać wydajność engine'u z konkurencją. Wyniki mówią same za siebie. W rozdzielczości 1024x768 w 32-bitowym kolorze i wszystkich parametrach ustawionych na maksymalne Hired Team wyciąga średnio niewiele ponad 20 klatek na sekundę. Na tym samym, dość mocnym zresztą, sprzęcie wynik dla Quake III w identycznych ustawieniach to ok. 65 klatek na sekundę. Trudno jednak powiedzieć żeby mniejsza wydajność wiązała się z dużo lepszej jakości grafiką Hired Team, prędzej odwrotnie. Poza tym na mojej konfiguracji w żadnej rozdzielczości nie działał tryb 16-bitowy i trudno odgadnąć przyczynę tego zjawiska, tym bardziej, że nigdy wcześniej coś takiego mi się nie zdarzyło. No cóż, rosyjscy programiści powinni się jeszcze sporo nauczyć, ale mimo wszystko jak na początek wynik jest całkiem niezły. Nie od razu przecież Moskwę... Przepraszam, Kraków zbudowano..

Gra, do której byłem nastawiony dość sceptycznie niespodziewanie mnie wciągnęła i to nawet bardzo. Przeszedłem ją w jeden dzień. To, co na początku mnie raziło przestało przeszkadzać i całkowicie pochłonęła mnie walka z wirtualnymi przeciwnikami na kolejnych etapach egzaminu do elitarnej jednostki. Oczywiście nie ustrzeżono się pewnej ilości błędów, ale ogólnie gra zasługuje na zainteresowanie. Tym bardziej, ze dużo jej można wybaczyć ze względu na bardzo przystępną cenę - w serii Supergra kosztuje bowiem niecałe 20 zł!


Zobacz również