I.G.I. 2

Jednoosobowa armia do walki z terroryzmem. Eksperci wojskowi są pewni, że samotny żołnierz nigdy nie może zmienić biegu wojny. W tej grze udowadniasz im, że są w wielkim błędzie!

Jednoosobowa armia do walki z terroryzmem. Eksperci wojskowi są pewni, że samotny żołnierz nigdy nie może zmienić biegu wojny. W tej grze udowadniasz im, że są w wielkim błędzie!

Bezpośrednie starcia i frontalne ataki są niewskazane. Jones ginie bardzo szybko i trzeba zaczynać misję od początku.

Bezpośrednie starcia i frontalne ataki są niewskazane. Jones ginie bardzo szybko i trzeba zaczynać misję od początku.

Jones to były haker, wyciągnięty z więzienia i przeszkolony przez agencję I.G.I. (Institute for Geotactical Intelligence). Pracuje jako tajny agent i jednocześnie jako jednoosobowa armia. To zdanie brzmi jak scenariusz następnej Ekstradycji czy innej Sfory. Jednak kolejna gra z Jonesem w roli głównej (mamy bowiem do czynienia z kontynuacja gry Project I.G.I. sprzed trzech lat) jest świetna i trzyma w napięciu.

I.G.I. 2 to taktyczny shooter. Przemierzasz rozległe tereny opanowane przez nieprzyjaciół. Przenikasz do wrogich baz, aby wykraść materiały wywiadowcze, przeprowadzić sabotaż lub wyeliminować przywódcę terrorystów. Aby tego dokonać, najpierw opracowujesz plan działania. Korzystając z mapy satelitarnej, elektronicznej lornetki lub noktowizora, rozpoznajesz pozycje wroga, zabezpieczenia, kamery. W czasie akcji najlepiej działać po cichu. Jeśli wartownicy cię dostrzegą, uruchomią alarmy i wzmocnią patrole.

A kiedy już wysadzisz w powietrze most lub serią ze steyera poślesz chińskiego generała do piekła, trudno ci pozostać w ukryciu. W tym momencie akcja przyśpiesza.

Let's rock!

Przeciwników jest wielu, a Jones sam jeden. Jednak bohater ma nad wrogami przewagę technologiczną. W każdej chwili możesz obejrzeć okolicę dzięki kamerom satelitarnym i sprawdzić, jaki komitet powitalny czeka za rogiem.

Przeciwników jest wielu, a Jones sam jeden. Jednak bohater ma nad wrogami przewagę technologiczną. W każdej chwili możesz obejrzeć okolicę dzięki kamerom satelitarnym i sprawdzić, jaki komitet powitalny czeka za rogiem.

Kiedy robi się gorąco, nadbiegają zaalarmowani terroryści, a pociski świszczą koło ucha, łatwo więc stracić głowę. Walka w I.G.I. 2 pomimo klasycznego widoku FPP bardziej przypomina to, co znasz z Operation: Flashpoint niż Quake'a. Innymi słowy, "samo życie". Jedna kula w korpus - ledwo żyjesz. Kula w głowę - nie żyjesz. Znów tak jak w życiu, pociski 5.56, a już tym bardziej 7.62, bez problemu przebiją drewnianą ścianę czy ceglany murek. Oczywiście to działa w obie strony i jeśli jesteś sprytny, dzięki obrazowi z satelity likwidujesz wrogów przebywających w budynkach.

Sytuację komplikują jeszcze dwa fakty. Po pierwsze, apteczek prawie nie ma. Środek leczniczy aplikowany dożylnie pojawia się tylko w niektórych misjach. Drugim problemem jest zapisywanie gry. Pierwszy I.G.I. zraził część graczy brakiem opcji zapisu rozgrywki. Z kolei dla innych właśnie to było sednem gry. Wyobraź sobie: przez parę godzin brniesz w syberyjskim śniegu. Omijasz patrole, wystrzegasz się snajperów. Jak zaszczute zwierzę uciekasz w góry przed czołgami i śmigłowcami patrolującymi teren. Przekradasz się do finałowej bazy, a tam... jeden szczęściarz likwiduje cię rykoszetem i misję trzeba zaczynać od początku. W drugiej części gry misję możesz zapisać w dowolnym miejscu. Bohater wyciąga laptop i łączy się z centralą, podając pozycję. To, po pierwsze, trwa.

Po drugie, wyczerpuje się bateria (starcza jej na trzy save'y). Po trzecie, w trakcie zapisywania gra nie jest zatrzymana. Gdy siedzisz z laptopem na kolanach, ktoś może podejść i dać ci w łeb. Pomimo tego udogodnienia gra nie straciła uroku i w dalszym ciągu, gdy widzę dwóch smutnych gości uzbrojonych w kałasze, to dwa razy się zastanawiam: kropnąć ich czy może jednak lepiej obejść?

Ale po co to wszystko?

I.G.I. 2: Covert Strike
Project I.G.I. 2 przypomina dobry film sensacyjny kategorii B. W pierwszej części fabuła była klasyczna: rosyjska mafia + wykradzione głowice nuklearne = komandos wkracza do akcji. W I.G.I. 2 historia nabiera kolorków, ale scenariusz jest pretekstem do pokazania pościgów i fajerwerków. Zdrajcy w agencji I.G.I. wykradają chip odporny na impulsy elektromagnetyczne. Pojawia się rosyjska mafia, islamiści, zbuntowany chiński generał i Jack Priboi, handlarz bronią, który okazuje się sojusznikiem. Bohater śledząc zdrajców i skradziony chip zwiedza Rosję, Liban i jak zwykle gościnne Chiny.

Zmiany i poprawki

IG.I. 2 wygląda lepiej od poprzedniej odsłony. Scenerie i obiekty są bardziej różnorodne. Zwiedzasz rosyjskie pustkowia, pustynne bazy, port, wyspę, klasztor. W jednej z misji jeździsz kolejką w kopalni. Jones nie ma jeszcze takiej swobody, jak bohaterowie Flashpointa ale pojazdy urozmaicają rozgrywkę.

Arsenał

Autorzy nie zapomnieli o nowych zabawkach dla Jonesa. Masz do dyspozycji wyciszonego glocka, SOCOM (również z tłumikiem), makarowa, desert eagle'a, uzi, MP5, steyera AUG. Dodatkowo jest kilka karabinów wyborowych, ze specjalną snajperką specjalnego kalibru 12,7 mm. Nie sposób nacieszyć się wszystkimi zabawkami. Jones jest w stanie nieść jedynie dwie sztuki broni na raz - jedną boczną i jedną długą. Na pociechę ma granaty odłamkowe i oślepiające oraz miny zbliżeniowe.

Zagrać? Zagrać!

I.G.I. 2 to udana gra. Oczywiście nijak się ma do takich rozdmuchanych hitów, jak Unreal 2 czy oczekiwany Doom III. Ale pomimo braku fajerwerków i supergrafiki ma to, co miały te wszystkie stare, wspominane z łezką w oku gry sprzed lat: pomysł i grywalność. Jeśli dobrze bawiłeś się przy jedynce, to I.G.I. 2 cię nie zawiedzie. Nie bawiłeś się? Zmiany wprowadzone w dwójce powinny cię przekonać do tej gry. Spróbuj, bo warto!

Maciej Jurewicz


Zobacz również