Igrzyska Olimpijskie w cieniu cenzury

Wysoki rangą przedstawiciel Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego przyznał, że część członków Komitetu zgodziła się, by Chiny, wbrew wcześniejszym obietnicom, cenzurowały Internet w czasie igrzysk.

Chiny obiecały, że dziennikarze będą cieszyli się podczas tegorocznych igrzysk taką samą swobodą, jak w czasie poprzednich - jednak w ciągu ostatniego tygodnia dziennikarze zaczęli skarżyć się na coraz większą liczbę zablokowanych witryn.

Część członków MKOl wynegocjowało z Pekinem umowę, na podstawie której rząd blokuje witryny niezwiązane bezpośrednio w Igrzyskami. Nie można więc dostać się na strony Amnesty International czy Falun Gong. "Uczynimy wszystko, by ułatwić zagranicznym mediom relacjonowanie Igrzysk za pośrednictwem Internetu. Chciałbym jednak przypomnieć, że Falun Gong to zło, fałszywa religia zabroniona przez chiński rząd" - oświadczył Sun Weide, rzecznik prasowy organizatora igrzysk.

Chińczycy cenzurują coraz więcej informacji. Poczynając od dotyczących praw człowieka, po dane na temat zanieczyszczenia powietrza w Pekinie. Ta ostatnia kwestia martwi Komitet, który obawia się o zdrowie sportowców. Chińczycy obiecują, że jeśli sytuacja się pogorszy, to zabronią używania samochodów w przyległych do Pekinu prowincjach. Staci Simonich, chemik z Oregon State University, która bada powietrze w Pekinie, mówi, że to niewiele pomoże. "Najlepiej gdyby padało każdej nocy" - dodaje.


Zobacz również