Ile kosztuje jądro?

Na grupie dyskusyjnej Linux Kernel Mailing List ukazał się post z propozycją... kupna kodu jądra systemu Linux. Ta niezwykła oferta wywołała nie tylko gorącą dyskusję, ale i sprowokowała do próby wyliczenia, ile tak naprawdę wart jest kernel Linuksa.

Jeden z aktywnych na grupie dyskutantów, Jeff V. Merkey zaproponował kupno kodu stabilnej wersji jądra za sumę 50 tysięcy dolarów (oryginał listu). Wśród wymienionych przez niego warunków transakcji był i taki, że kod musiałby zostać udostępniony na licencji BSD. Jądro Linuksa od początku rozprowadzane jest na licencji GNU, która zasadniczo nie pozwala zamykać oprogramowania i tworzyć na jego podstawie zamkniętych i komercyjnych aplikacji. Różnica polega przede wszystkim na tym, iż licencja BSD zezwala również na rozprowadzanie produktu bez postaci źródłowej czy wręcz na sprzedaż kodu.

Większość biorących udział w dyskusji uznała oczywiście propozycję za nierealną, dwie osoby postanowiły jednak, niejako przy okazji, dokonać wyceny wartości kodu jądra Linuksa. Jeden z programistów pracujących nad kernelem, Ingo Molnar, przyjął, iż w celu stworzenia (od nowa) jądra z serii 2.6 należałoby zatrudnić 160 programistów przez okres ośmiu lat, a koszt ich pracy wyniósłby ok. 176 mln dolarów. Przy wyliczeniach korzystał jednak z metody bazującej wyłącznie na liczbie linii kodu źródłowego.

Z kolei David A. Wheeler, programista zajmujący się złożonymi systemami bezpieczeństwa, autor wielu publikacji m.in. na temat oprogramowania open source, a także twórca programu SLOCount użytego do wyceny dokonanej przez Molnara, postanowił użyć do swoich wyliczeń bardziej skomplikowanej metody. Wybrał tzw. model średnio złożony, który poza ilością wierszy kodu uwzględnia także infrastrukturę, złożoność projektu oraz wiele czynników dodatkowych wynikających z charakteru badanego oprogramowania.

Z jego obliczeń wynika, że koszt napisania jądra systemu Linux wyniósłby około 612 milionów dolarów (raport). W świetle tych wyliczeń propozycja Merkeya, aczkolwiek złożona poważnie, wydaje się więc nie tylko absurdalna, ale i śmieszna. Z drugiej zaś strony, dzięki tej burzy w szklance wody okazało się, ile naprawdę jest warta praca programistów pracujących nad rozwojem darmowego oprogramowania.


Zobacz również