Ile kosztuje wojna

Perspektywa wojny z Irakiem wpływa już teraz negatywnie na sytuację firm. Przedsiębiorcy są coraz bardziej zaniepokojeni rosnącymi cenami ropy naftowej, możliwymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw, bojkotami i spadkiem popytu – pisze The Economist.

Mimo, że wojna z Irakiem jeszcze się nie rozpoczęła, perspektywa konfliktu kładzie się już cieniem na biznesie - rosną ceny ropy naftowej a przedsiębiorców ogarnia paraliżującą niepewność. Jeśli wojna się rozpocznie, a wydaje się to raczej pewne, koszty wzrosną z powodu zakłóceń w dostawach ropy i ewentualnych ataków terrorystycznych. O ironio, na tym etapie najatrakcyjniejsze dla biznesu wydaje się rozpoczęcie wojny, która powinna być krótka, ostra i zwycięska dla Ameryki i jej sprzymierzeńców.

Precyzyjna ocena wpływu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie na gospodarkę jest zadaniem niezwykle trudnym. Istnieje mnóstwo innych czynników, które wpływają na indeksy zaufania i wyniki gospodarcze – statystycy nazwali by je „tłem”. Afery Enronu i WorldComu czy upadek Andersena, przyczyniły się szczególnie w USA do zdecydowanego spadku wiary w wielkie firmy, giełdę... Nawet gdyby nie groźba wojny, kondycja korporacji nie byłaby najlepsza.

Bezpośredni wpływ ewentualna wojna (wzmocniona strajkami w Wenezueli) będzie miała na eksporterów ropy naftowej – eksperci oceniają, że już teraz w cenie baryłki 5 USD to „premia wojenna”. Dla eksporterów paliwa nastąpi boom, natomiast dla krajów importujących surowiec - będzie to rodzaj podatku, który wpłynie na działalność ekonomiczną. W dobie i tak już fatalnej sytuacji gospodarczej może przynieść bardzo negatywne skutki. Zresztą Europa może na tym stracić więcej niż USA, ponieważ importuje więcej ropy.

Zamieszanie na giełdach również wpłynęło na ograniczenie wolności działań biznesowych – niewielu firmom udaje się pozyskać kapitał na rozwinięcie skrzydeł, inwestorzy bardzo ostrożnie i niechętnie wykładają środki. Rynek fuzji i akwizycji skurczył się gwałtownie, przez problemy z podniesieniem kapitału.

Wielki biznes odłożył swoje wielkie plany na przyszłość, ale mniejsze inicjatywy także czekają „do wiosny”. Na przykład amerykańska firma Nova Chemicals z Pitsburga, odłożyła na przyszłość swoje plany otwarcia nowej fabryki w Teksasie, ponieważ obawia się, że długotrwała wojna wpłynie na podniesienie cen energii i spadek popytu na produkty firmy. Jak podał amerykański Bank Centralny (Fed) - bankierzy, ubezpieczyciele, firmy high-tech i linie lotnicze twierdzą, że obawa przed wojną wpływa na spowolnienie ich działań. Według firmy badawczej Economy.com, obawa przed wojną obetnie w tym roku 50 mld USD inwestycji w USA.

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, przedstawiciele firm wyjaśniali w jaki sposób spodziewana wojna wpływa na ich działalność. Koncern samochodowy Nissan twierdzi, że z powodu wojny sprzeda w tym roku o pół miliona mniej aut niż planował. Inne firmy narzekają, że dotknął je bojkot amerykańskich wyrobów na Bliskim Wschodzie – Procter&Gamble miał w tym regionie sprzedaż o 10% niższą (dotyczyło to zwłaszcza proszku do prania o wdzięcznej nazwie Ariel, która kojarzy się z nazwiskiem premiera Izraela – detergent bojkotowany jest więc szczególnie surowo przez zwolenników Palestyny).

Najbardziej cierpią na tym „flagowe” amerykańskie marki – takie jak Coca-Cola, McDonald czy Marlboro, które tracą udziały w rynku.

Kolejnym problemem jest nieprzygotowanie firm do ewentualnej wojny – nie wiedzą jakie zapasy powinny zrobić. Zakładanie awaryjnych centrów dystrybucji czy organizowanie alternatywnych łańcuchów dostaw kosztuje, a dodatkowe koszty są ostatnią rzeczą potrzebną firmom, w sytuacji borykania się z problemami podniesienia sprzedaży. Najprostszą strategią jest przeczekanie i ograniczenie działania: bez dodatkowego zatrudniania, bez ekspansji, bez nowych umów. I może dlatego niektórzy analitycy uważają, że dla ożywienia gospodarki lepszy byłby wybuch wojny, o ile byłaby krótka i zwycięska, niż przeciągająca się niepewność i misje dyplomatyczne. W zgodnej opinii redakcji CXO natomiast – pokój przysłużyłby się ożywieniu gospodarki lepiej.


Zobacz również