Impas polityki kosmicznej

Amerykańscy naukowcy, eksperci rządowi i przedstawiciele przemysłu lotniczego wnoszą o porozumienie co do kierunku dalszej ekspansji kosmicznej USA.

Do spotkania doszło w środku burzy medialnej, związanej ze spekulacji na temat ogłoszenia przez prezydenta Busha rychłego ogłoszenia nowego programu kosmicznego, obejmującego powrót na Księżyc, misję załogową na Marsa i inwestycje w nowe technologie. Uczestnicy spotkania co do jednego są zgodni: najwyższy czas na aktywniejszą politykę "kosmiczną". Tymczasem bowiem, po raz pierwszy w historii NASA nie są prowadzone przygotowania do załogowego lotu w przestrzeń kosmiczna, jak zauważył jeden z organizatorów.

Konferencja odbyła się dzień przed rocznicą pierwszego lotu braci Wright. Jej uczestnicy musieli być jednak mocno rozczarowani, ponieważ następnego dnia podczas oficjalnych obchodów prezydent Bush nie zająknął się na temat nowego programu kosmicznego. Impas w programach kosmicznych trwa od lutowej katastrofy wahadłowca Columbia. Środowisko zainteresowane rozwijaniem programów kosmicznych liczy więc teraz, że okazją do ustosunkowania prezydenta do polityki kosmicznej będzie najbliższe wystąpienie prezydenta o stanie państwa, albo lutowa dyskusja na temat budżetu federalnego na rok 2005. Niezależne śledztwo w sprawie katastrofy Columbii obwinia 30 letnie zaniedbania poprzedniej administracji i prawników w zakresie ustanowienia celów w polityce kosmicznej uwzględniających korelację poziomu ryzyka z poziomem finansowania. W międzyczasie NASA skurczyła się a flota wahadłowców postarzała, zresztą procedury po wypadku nakazują jej "uziemienie" co najmniej do następnej jesieni. Jednak propozycje nowego samolotu planetarnego za 13 mld USD, przedstawionego przez administrację spotkała się z raczej chłodnym przyjęciem Kongresu. Obecna administracja może mieć utrudnione zadanie, ponieważ państwo łoży wielkie środki przede wszystkim na różne aspekty tzw. wojny z terroryzmem.

Najważniejszym ośrodkiem prowadzącym projekty związane z przestrzenią kosmiczną jest oczywiście NASA. Wnosiła ona o budżet na 2004 rok na poziomie 15,5 mld USD; NASA zabiegało o 15 mld USD na rok 2003 (Kongres dał 15,3 mld USD). Mniej widoczny, aczkolwiek porównywalny budżet kosmiczny posiada Departament Obrony. Jego dokładne oszacowanie jest trudne, ponieważ wiele pozycji "kosmicznych" nie jest wydzielonych lub dostępna jest jedynie częściowa informacja, niekiedy też informacje oficjalne znienacka się zmieniają. Według ostatnich danych, Departament Obrony miał w roku finansowym 2002 budżet "kosmiczny" (klasyfikowany i nieklasyfikowany) rzędu 15,7 mld USD, 18,4 mld USD w 2003 a na 2004 wnioskował o 20,4 mld USD.


Zobacz również