Imperial Glory

Tandeta: Total War

Tandeta: Total War

Hiszpańskie studio Pyro wyrobiło sobie przez lata silną markę. Diabelnie trudne, lecz grywane i dopracowane tytuły stały się ich znakiem rozpoznawczym. Zdobyło szacunek graczy. Niestety, lata chwały to już przeszłość. Na rynek trafia bowiem Imperial Glory.

Zastanawialiśmy się, czy poświęcić temu tytułowi dużo miejsca w numerze i po kolei wystawić na pośmiewisko wszystkie ułomności. Ostatecznie jednak doszliśmy do wniosku, że lepiej napisać krócej i nie kopać leżącego za mocno i zbyt brutalnie.

Imperialny wstyd

Lista zadań jest raczej skromna i wspólna dla wszystkich nacji. Do tego warunki są często co najmniej absurdalne

Lista zadań jest raczej skromna i wspólna dla wszystkich nacji. Do tego warunki są często co najmniej absurdalne

Zacznijmy od tego, że Imperial Glory jest prymitywnym klonem serii Total War. Wykorzystuje całą paletę rozwiązań stosowanych przez Creative Assembly, począwszy od turowej fazy taktycznej rozgrywanej na mapie za pomocą stylizowanych pionków, na walkach w czasie rzeczywistym z opcją ustawienia oddziałów w obrębie startowej pozycji skończywszy. Trochę tu mamy zapożyczeń z Shoguna, tyle samo z Medievala, ale nic a nic z nowinek Rome. Do tego poziomu twórcy nie aspirowali - słusznie zresztą, bo i tak dali ciała popisowo.

Każda gra bazuje na pewnych uproszczeniach. Sztuka polega na tym, aby taką sztuczną konstrukcję stworzyć spójnie i sensownie, unikając ewidentnych kretynizmów. Jeśli jednak ktoś w grze osadzonej na przełomie XVIII i XIX przewiduje odkrycie i budowę uniwersytetu, na dodatek w mieście typu Paryż czy Wiedeń, to należy się zacząć zastanawiać nad jego kondycją psychiczną. Takich kwaśnych smaczków jest w Imperial Glory więcej. Drzewo technologii momentami przeskakuje w głupocie osiągnięcia Empires: DOTMW, a to już jest naprawdę spore osiągnięcie.

Malownicze pole bitwy - ta sterta śmieci pośrodku to martwi i żywi żołnierze

Malownicze pole bitwy - ta sterta śmieci pośrodku to martwi i żywi żołnierze

Mapa Europy i przyległości jest konglomeratem granic z całego okresu objętego rozgrywką (od Rewolucji Francuskiej do 1830 roku), do tego ze sporymi przekłamaniami. Księstwo Hanoweru jest na przykład trzykrotnie większe, bo pasowało autorom stworzenie prowincji będącej na styku trzech grywanych imperiów. Portów jest tyle, co kot napłakał - Prusy posiadają na przykład jedynie Gdańsk, w Brandenburgii już żadnego nie uświadczysz. Niby mamy pięć grywanych nacji z ich unikatowymi jednostkami, ale wystarczy się lepiej przyjrzeć, by stwierdzić, że rozgrywka niemal niczym się nie różni, niezależnie od wybranego imperium. Nazwy jednostek to jedyny wyróżnik - ukrywają się za nimi bowiem identyczne współczynniki, czyli francuscy Woltyżerzy niczym nie różnią się od Grenzerów (w grze zresztą przypisanych Prusom, a była to austriacka lekka piechota z Siedmiogrodu i Bałkanów). Zadania, czyli rodzaj historycznych osiągnięć, są wspólne dla wszystkich frakcji, choć większość z nich dotyczy wydarzeń z historii Francji.

Ktoś teraz krzyknie, że to tylko gra, więc nie ma się co czepiać kwestii merytorycznych związanych z historią... prosimy bardzo, przechodzimy do samej zabawy.

Totalny pogrom w czasie rzeczywistym

Nigdy nie okupuj stolicy innego Imperium, bo stracisz możliwości aneksji podbitych ziem - nie będzie z kim negocjować

Nigdy nie okupuj stolicy innego Imperium, bo stracisz możliwości aneksji podbitych ziem - nie będzie z kim negocjować

Gdy już rozbudujesz państwo, wyruszasz na wojnę. Oczywiście, zdobywać prowincje możesz nie tylko krwawo, ale i za pomocą pokojowych aneksji. To czasochłonny proces, ale komputer go uwielbia i na przykład Anglia masowo wciela wzięte z czapy kraje (Hanower, Dania, Portugalia i Maroko to preferowane kąski). Teoretycznie możesz też kupić ziemię od innego państwa, ale najpierw musisz wynaleźć (!) wymianę handlową, a potem zabulić bajońskie sumy. Rekrutacja armii też do tanich nie należy - co ciekawe na 60 piechociarzy permanentnie zużywasz ponad 500 obywateli, ale to nic w porównaniu z konnicą, gdzie ten stosunek wynosi 36 do 1000, a czasem nawet lepiej, czyli trzeba poświęcić czterokrotnie więcej ludzi (chyba trzech się przebiera za konia!).

Działa strzelają idealnie po prostej - biada temu, kto stanie na linii ognia!

Działa strzelają idealnie po prostej - biada temu, kto stanie na linii ognia!

Nic to, wreszcie powstanie armia i ruszysz w krwawy bój na mapach taktycznych (po jednej na prowincję). Na początku ucieszysz się z kilku opcji, potem mina ci zrzednie. Możesz ustawiać szyki dla całej armii, ale tylko ze dwa nie są zaprojektowane tak, by własna artyleria nie wymordowała części twojej piechoty. Jest opcja obsadzania wojskami budynków, ale gdy wróg zaatakuje taką pozycję, chłopcy są zdani na siebie - inne oddziały nie mogą się włączyć do walki, ot czasem któryś piechur od niechcenia strzeli do wroga masakrującego jego kolegów z drugiego oddziału. Bałagan w szykach rozbija w pył plany taktyczne, a nie przewidziano ani aktywnej pauzy, ani możliwości zapisu w czasie walki. Czasem już lepiej zdać się na automatyczne rozliczenie, ale w ten sposób należy się liczyć ze stratami - zawsze, nawet gdy pozbawieni strzelb piechurzy walczyć będą z twoją przeważającą liczebnie i technologicznie armią, wspartą na dodatek przez kilka baterii dział.

Smaczkiem mogłyby być bitwy morskie, bo i ładne modele i wiatr ma znaczenie i rodzaje amunicji jak w Piratach i abordaż... ale spróbuj sterować każdą baterią burtową dziesięciu okrętów naraz!

Litośc i trwoga

Można odnieść wrażenie, że ekipa z Pyro postanowiła udowodnić, że potrafi zrobić parodię serii Total War. Jeśli tak, plan przekroczyli niczym przodownicy pracy za czasów realnego socjalizmu. Czegokolwiek się dotknąć w tej grze, to za chwilę trzeba biec do łazienki i umyć ręce. Każdy dobry pomysł został odpowiednio okaleczony, każde ciekawe rozwiązanie tonie w stercie śmieci. Szczęśliwi ci, którzy nie posiadają napędu DVD. Oni bowiem na pewno unikną kontaktu z tym arcydziełem. Wersja na CD nie jest bowiem planowana.

3 grosze

Nie uważam, że zasłużyłem sobie na tę karę. Fakt, czasem pośliznę się w terminie, ale żeby od razu dawać mi Imperial Glory? Dowództwo redakcji było surowe. Próbowałem się odwołać, ale karcer redakcyjny jest niestety dźwiękoszczelny... Lucas the Great

Co Hiszpanie wiedzą o Polsce?

Choć gra zaczyna się przed III Rozbiorem, tereny naszego kraju są z grubsza tymi, które objęło Księstwo Warszawskie. Nie ma się zresztą co dziwić, skoro w opisie prowincji czytamy, że Polska leży w niecce Warty, a polscy wojacy dumnie kroczą do boju pod indonezyjską flagą.

Imperial Glory - strategia

Producent: Pyro Studios

Polski wydawca: Cenega

Cena: 99,90 zł

Wymagania: CPU 1 GHz, 256 MB RAM, grafika 64 MB

Minusy: błędy merytoryczne, idiotyczna ekonomia, mała skala bitew

Plusy: możliwość permanentnego usunięcia gry z dysku twardego


Zobacz również