Internet za kraty

Jeśli możesz to zobaczyć, możesz podać to do sądu - zasada, którą od początku lat 80. stosują amerykańskie sądy, dotyczy również polskich internautów.

Jeśli możesz to zobaczyć, możesz podać to do sądu - zasada, którą od początku lat 80. stosują amerykańskie sądy, dotyczy również polskich internautów.

Polska ratyfikowała wiele porozumień międzynarodowych, których bezpośrednim skutkiem jest możliwość pociągania do odpowiedzialności karnej łamiących prawo internautów, bez względu na miejsce ich zamieszkania bądź działalności.

Lubujący się w akronimach Amerykanie nazywają to YCSIYCSI (If You Can See It You Can Sue It) i od początku lat 80. stosują tę zasadę w sądownictwie. Dotychczas sądy w USA wydały kilkaset, częstokroć kolidujących ze sobą postanowień, regulujących prawa użytkowników Internetu.

Gdyby jednak zasada YCSIYCSI dotyczyła wyłącznie amerykańskich użytkowników, polscy, niemieccy czy japońscy internauci, mogliby spać spokojnie. Jednak, jak się okazuje, wiele postanowień sądów w USA dotyczy również użytkowników globalnej sieci z Europy i Azji. Polska ratyfikowała wiele porozumień międzynarodowych, których bezpośrednim skutkiem jest możliwość pociągania do odpowiedzialności karnej internautów, łamiących prawa, bez względu na miejsce ich zamieszkania bądź działalności. Do najważniejszych z nich należą: Protokół Madrycki, Porozumienie z Nicei dotyczące klasyfikacji towarów i usług oraz rejestracji znaków towarowych, a także Porozumienia Wiedeńskie.

Już wkrótce przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości mogą rozpocząć się rozprawy przeciwko polskim operatorom Internetu bądź zwykłym użytkownikom, którzy łamią prawa autorskie.

DEKALOG CYBERPRZESTRZENI

1. Płacisz za to, o czym nie wiesz

Playboy vs Frena (Maryland 1993 r.)

Jeden z użytkowników serwera BBS w USA zostawił na nim kilkadziesiąt zdjęć pochodzących z magazynu Playboy. Zdjęcia te były powszechnie dostępne innym użytkownikom wzmiankowanego BBS-u. Wydawca magazynu Playboy oskarżył właściciela BBS, spółkę Frena, o udostępnianie materiałów, chronionych prawem autorskim, bez zgody ich właściciela. Frena broniła się przed zarzutami, argumentując, że nigdy nie umieściła należących do Playboya zdjęć na własnym serwerze, a ewentualne naruszenie praw autorskich miało miejsce bez jego zgody i wiedzy. Sąd stanu Maryland uznał, że intencje firmy Frena nie miały wpływu na naruszenie praw autorskich magazynu Playboy i przyznały rację skarżącemu. Sąd ten jednak nie uznał, że spółka Frena jest odpowiedzialna za nielegalną reprodukcję zdjęć, będących przedmiotem oskarżenia.

2. Odpowiadaj tylko za siebie

Sega Enterprises vs Maphia (Północna Dakota 1994 r.)

Maphia, właściciel serwera BBS, zezwolił grupie użytkowników na udostępnienie gry komputerowej, należącej do Sega Enterprises, innym interanutom. Wprawdzie Maphia zezwolił na rozpowszechnianie programu, jednakże pod warunkiem, że zainteresowany jego posiadaniem zapłaci firmie Sega odpowiednią kwotę. Jednak firma nie miała pełnej kontroli nad tym, kto i kiedy skopiuje grę z serwera. Sąd Północnej Dakoty uznał właściciela serwera za winnego naruszenia praw autorskich i udostępniania gry bez ponoszenia opłat.

3. Walcz do końca

RTC v. Netcom 3 (Północna Dakota, Kalifornia 1995 r.)

RTC, czyli Religijne Centrum Technologiczne, jest właścicielem praw autorskich do wielu tekstów, będących podstawą doktryny Kościoła scjentologicznego. Przedstawiciele RTC zauważyli, że teksty były wielokrotnie przesyłane za pośrednictwem Internetu, praktycznie od początku 1994 r. RTC wniosło trzy pozwy przeciwko nadawcom, naruszającym prawa Centrum. Dwa z nich dotyczyły internetowego usługodawcy - Netcom 3, którego klienci rozpowszechniali materiały objęte prawem autorskim. We wrześniu 1995 r. sąd wydał postanowienie nakazujące operatorowi Internetu wstrzymanie nielegalnego wysyłania przez jego klientów tekstów chronionych prawem. Netcom 3 odwołał się od decyzji sądu i odmówił ingerencji w zawartość przesyłanych materiałów, twierdząc, że ich treść stanowi indywidualną sprawę jego klientów, a próba wstrzymania procederu naruszałaby prawo użytkowników do tajemnicy korespondencji. W listopadzie sąd wyższej instancji przyznał rację firmie Netcom, uznając, że dostawca usług internetowych nie odpowiada za nielegalne transakcje własnych klientów.

Sprawa nie zakończyła się na przyznaniu racji firmie Netcom. Ten sam sąd wydał opinię, dotyczącą wcześniejszych rozpraw z udziałem Segi i Playboya. "Sąd ten nie zgadza się z postanowieniami sądów stanowiących w podobnych sprawach" - stwierdził kalifornijski sędzia. Na tej podstawie można twierdzić, że usługodawca nie bierze odpowiedzialności za kryminalne czyny klientów, o ile działają oni bez jego wiedzy.

4. Mówisz do wszystkich, odpowiadasz przed wszystkimi

Bensusan Restaurant vs Richard B. King (Nowy Jork 1996 r.)

W tej sprawie sąd nakazał Bensusan Restaurant ograniczenie prawa dostępu do własnych stron WWW. "Pozwany miał świadomość, że strony będą dostępne na obszarze Nowego Jorku i mogą naruszyć interesy jego mieszkańców. Stąd pozwany powinien ograniczyć dostęp do stron WWW do obszaru, który jest celem jego promocji, czyli stanu Missouri. Bez względu na techniczny problem ustanowienia takiego ograniczenia, pozwany powinien liczyć się z możliwością naruszenia praw mieszkańców Nowego Jorku i działać zgodnie z tą świadomością" - argumentował sąd Nowego Jorku w 1996 r. Rok później, w podobnej sprawie, wytoczonej przez magazyn Playboy włoskiemu webmasterowi (vide Playboy vs Chucleberry Pub), sędzia Nowego Jorku mówił: "Co prawda nie mam uprawnień, by być sędzią międzynarodowym, ale pozwany powinien tak przygotować własną stronę, aby nie była ona dostępna dla mieszkańców Nowego Jorku".

Taka interpretacja pozwoliła prokuratorowi generalnemu Minnesoty wytoczyć sześć procesów osobom fizycznym i prawnym mieszkającym poza stanem, których strony były dostępne w Minnesocie. Oskarżenia publiczne dotyczyły m.in. promocji środka leczniczego o nazwie "germanium", informacji dotyczącej markowania listów znaczkami o wartość 2 zamiast 32 centów, spółki kredytowej, której wprowadzała w błąd potencjalnych klientów informując ich, że mogą używać numeru identyfikacyjnego pracownika, zamiast numeru ubezpieczenia społecznego przy dokonywaniu pewnych transakcji, firmy działającej na zasadzie "piramidy" i strony firmy oferującej internetowe usługi hazardowe.

5. Uważaj na tajemnice

General Motors vs Lopez and Volkswagen

Grające główną rolę w tej sprawie - materiały, zawierające tajemnice handlowe koncernu GM, zostały zarchiwizowane w firmowym intranecie. Następnie większość z nich trafiła do sieci korporacyjnej oddziału GM w Niemczech. Stamtąd nastąpił przeciek i tajemnice handlowe trafiły do osób prywatnych, które przekazały je koncernowi Volkswagen. Sprawa toczy się zarówno przed sądem w Niemczech, jak i w USA, a tajemnice handlowe przestały już mieć jakąkolwiek wartość dla koncernu GM.

6. Śmiech nie popłaca

PETA vs PET(asty) (1997 r.)

Stowarzyszenie Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt (People for Ethical Treatment of Animals) oskarżyło właściciela strony WWW - Ludzie na Rzecz Jedzenia Smacznych Zwierząt (People for Eating Tasty Animals) o działanie na szkodę stowarzyszenia. Sąd przyznał rację powodowi, dopiero wówczas gdy okazało się, że pozwany czerpie korzyści materialne z utrzymywania strony PET(asty).

7. Trzymaj się z dala od ramek

Post vs Total News (1997 r.)

Playboy vs Web21 (1997 r.)

Zgodnie z postanowieniami sądów w tych dwóch sprawach, wiadomo już, że w USA za nielegalne uważane jest takie umieszczanie ramek, które ograniczałoby dostęp do treści np. reklamowych innych podmiotów. Ponadto przedstawianie treści należących do innych podmiotów poprzez zaznaczenie ramką własnej obecności przy każdym przerzuceniu strony również traktowane jest jako naruszenie praw autorskich.

8. Mów własnym językiem

DFL & FFL vs. Georgia Tech (1997 r.)

Francuska filia wyższej szkoły w stanie Georgia opublikowała na stronach WWW informacje skierowane do jej francuskich studentów. Stowarzyszenia na rzecz ochrony francuskiej kultury i języka oskarżyły wspomniany uniwersytet o łamanie francuskiego prawa, zgodnie z którym informacje kierowane do obywateli Republiki powinny być rozpowszechnianie w ich rodzimym języku. Sąd wprawdzie odrzucił powództwo stowarzyszeń, ale jednak Georgia Tech zdecydowała się udostępniać informacje dodatkowo w językach francuskim i niemieckim.

9. Przede wszystkim Ty masz rację

Corcoran vs Sullivan (Wisconsin 1997 r.)

Sprawa, jaką Sullivan wytoczył swojemu byłemu programiście, pokazuje, że nie zawsze "lex specialis derogat legi generali" (przepis szczegółowy uchyla przepis ogólny) ma rację bytu. Corcoran był twórcą systemu informatycznego firmy Sullivan. Na podstawie uzasadnionych podejrzeń umieścił w oprogramowaniu bombę czasową, która uaktywniła się, gdy wyrzucono go z pracy. Przedtem jednak Corcoran nie dostał zapłaty za stworzone przez siebie oprogramowanie. Prawo stanu Wisconsin wprawdzie karze za uszkodzenie cudzych danych, ale Corcorana uchronił fakt, że formalnie oprogramowanie to należało wciąż do niego i - zgodnie z prawem federacyjnym - mógł je celowo zniszczyć.

10. Czekaj na przedawnienie

Doubleclick vs Henderson (1997 r.)

Firma oskarżyła grupę swoich byłych pracowników o kradzież technologii internetowych, które zostały wykorzystane przy zakładaniu nowej, konkurencyjnej spółki. Sąd przyznał rację pracodawcy, uznając jednak, że sama technologia już na tyle zestarzała się w ciągu 6 miesięcy od czasu kradzieży, że nie może być już dowodem w powództwie.


Zobacz również