Internetowi dobroczyńcy

Użytkownicy Internetu często zasypywani są listami pełnymi wzruszających historii o potrzebujących pomocy ludziach. Często zdarza się, iż prośby o datki są zwykłymi oszustwami.

Właściciele internetowych kont pocztowych są często zasypywani "listami łańcuszkowymi", w których prosi się ich o przekazanie datków dla jakichś fundacji na rzecz pomocy potrzebującym (np. chorym dzieciom). Za znaczną częścią takich "apeli" kryją się niestety oszustwa. W jednej z regularnie pojawiających się wiadomości zawarta jest informacja, iż American Cancer Society (Amerykańskie Stowarzyszenie do Walki z Rakiem) przekaże 3 centy na rzecz badań nad rakiem od każdego przesłania wiadomości "dalej". Ma to być jakoby spełnienie ostatniej woli umierającej dziewczynki. W innym krążącym po Internecie liście znajduje się oświadczenie fundacji Make-A-Wish deklarującej przekazanie po 7 centów od każdego przekazanego dalej listu, na opłacenie kosztów hospitalizacji siedmioletniej Amy Bruce, cierpiącej na raka płuc. W rzeczywistości żadna z wymienionych osób nie istnieje. Ponadto nie istnieje możliwość automatycznego zliczania ilości "przekazań" elektronicznych listów.

"Historia Jessici Mydek jest w zupełności wyssana z palca i nie mamy nic wspólnego z łańcuszkowymi listami" - oświadczyli przedstawiciele American Cancer Society.


Zobacz również