Internetowy dżihad: oko za Firefoksa, ząb za Mac OS X

Poczytaj kiedyś komentarze pod artykułami i na forach internetowych. Aż roi się w nich od wypowiedzi fanatycznych wyznawców oprogramowania X. Gotowi są cię zakrzyczeć, choćby mieli czatować przy komputerze 24 godziny na dobę, bez snu i jedzenia. Z "Bogarodzicą" na ustach będą ginąć w obronie słusznej sprawy, nawet jeśli nie jest słuszna. Własną piersią osłonią Mac OS X, Linuksa, Firefoksa, a jeśli zajdziesz im za skórę, nie zawahają się przed komentarzem na temat twego pochodzenia, zawodu czy stanu umysłowego. Oto zbiór takich czasem śmiesznych, a czasem strasznych wypowiedzi zebranych na polskich portalach internetowych.

"Dżihad" to pojęcie należące do kultury islamu, oznacza walkę ze złem tkwiącym w czlowieku ale również zbrojną obronę wiary (cytat za encyklopedią PWN). Niekiedy określenie to - tłumaczone jako "święta wojna" - stosuje się również do wypowiadających się w internecie fanatyków, którzy gotowi są umrzeć w obronie sprawy. Pół biedy, gdy rozmowy dotykają ważnych tematów. Zdarza się jednak, że kwestie są niezwykle błahe i dotyczą wyimaginowanej wyższości jednego systemu operacyjnego nad innym czy przewagi przeglądarki X nad przeglądarką Y.

Takie komentarze to zmora moderatorów. Usuniesz - i wyjdzie, że jesteś hitlerowcem ograniczającym wolność słowa. Nie usuniesz - i będziesz musiał żyć ze świadomością, że normalni ludzie przeczytają fanatyczny komentarz, poczują zniesmaczenie i, być może, nigdy już więcej nie zechcą do ciebie wrócić. Bo nie dbasz o normalnych, a boisz się krzykaczy.

O zbieraninie

W poniższej zbieraninie dominują wypowiedzi związane z Mac OS X, Linuksem i Firefoksem. Nie znaczy to oczywiście, że jest to oprogramowanie lepsze (lub gorsze) niż konkurencja - o tym wyrokujemy w innych miejscach (patrz "Windows kontra Linux - jaki system do domu?", "Firefox 3 - król przeglądarek"). Po prostu wyznawcy (tak, tak, to już "wyznawcy", a nie tylko "użytkownicy") tych aplikacji i systemów wykazują się wyjątkową zaciekłością w walce o wolność naszą i waszą.

Wybór autora artykułu jest, oczywiście, tendencyjny, zawierający kompromitujące błędy językowe, wyrywający wypowiedzi z kontekstu i bez tła. Tak właśnie miało być.

"Wy sk...syny, kłamiecie!"

W dawnych dyskusjach o piractwie niezwykle popularne było takie porównanie: kradzież Windows jest równoważna kradzieży przedmiotu o tej samej wartości. I choć z punktu widzenia etyka oba czyny nie sobie równoważne (rzeczy materialne nie dają się kopiować tak, jak oprogramowanie) i porównanie ich to niezwykle karkołomne zadanie, z tej analogii z przyjemnością korzystają firmy antypirackie.

Obecnie wprowadzane jest do obiegu kolejne porównanie. Windows to Seicento (albo syrena Bosto 105, jak kto woli), natomiast Mac OS X to auto marki:

-- Jaguar

-- Porsche

-- Rolss-Royce.

Piękny przykład mamy u internauty posługującego się pseudonimem myApple:

myApple (79.173.19.245)

Porównywanie Mac OSX, i w ogóle Mac-ów z pecetami, to tak jak porównanie Rols-Royce'a z Seicento.

Nie ma bardziej intuicyjnego i przemyślanego systemu, na dodatek będącego od razu w cenie sprzętu. Mac to klasa sama w sobie i śmieszne uwagi autora, wyraźnie nie mającego specjalnego pojęcia o systemie i sprzęcie tylko rozbawiają.

Jako posiadacz Seicento turbo ze sportowym wydechem i po chip-tuningu autor chciałby zobaczyć posiadacza limuzyny RR przebijającego się przez warszawskie korki i lawirującego między studzienkami...

MacBook Air

MacBook Air


Zobacz również