Jak kupować do 90% taniej i nie dać się nabrać

Rabaty na produkty i usługi sięgające 90%, oferowane w ramach tzw. zakupów grupowych, są bardzo kuszące i błyskawicznie zyskują na popularności w Internecie. Jednak wśród setek świetnych ofert znajduje się także miejsce dla naciągaczy. Wskazujemy, gdzie szukać najlepszych okazji w zakupach grupowych, jak kupować "krok po kroku" oraz na co zwracać uwagę, szukając wymarzonych promocji.

Zakupy grupowe wydają się złotym interesem - zarówno dla klientów, którzy oszczędzają dzięki nim sporo pieniędzy, jak i dla firm, promujących za ich pośrednictwem swoje produkty i usługi. Praktyka zakupów grupowych jest prosta: na stronie internetowej każdego dnia pojawia się nowa oferta ze zniżką. Można z niej skorzystać tylko pod warunkiem, że skorzysta z niej podana liczba chętnych (bywa, że jest to kilkaset osób). Muszą oni także potwierdzić swoje zamiary, dokonując przedpłaty.

Przypuśćmy, że salon kosmetyczny próbuje zdobyć popularność w mieście i zgłasza się do serwisu z promocjami, oferując swoją kluczową usługę. Wspólnie ustalają wielkość rabatu i liczbę osób, które muszą wykupić usługę, aby umowa doszła do skutku. Serwis zachęca internautów z danego miasta do wypróbowania nowego salonu - oni z kolei wpłacają pieniądze na podane konto i czekają na voucher, czyli kupon do wydrukowania i okazania w salonie. Firmy dzielą się pieniędzmi (serwis zachowuje część w zamian za reklamę), a internauci korzystają z usługi.

Pierwszy był Groupon

Przed trzema laty z powyższego mechanizmu skorzystał Andrew Mason. Młody biznesmen stworzył serwis Groupon - amerykański startup, umieszczający na swojej stronie jedną ofertę ze zniżką dziennie. Pierwszą z nich była możliwość zakupu bonu na pizzę w chicagowskiej restauracji mieszczącej się w tym samym budynku co Groupon. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę i znacznie wpłynął na rynek handlu i usług w Internecie. Serwis już po półtora roku wyceniono na więcej niż miliard dolarów. Wtedy też zaczął pojawiać się w kolejnych państwach świata (dziś działa w 45 krajach).

Serwis działał w oparciu o przedpłaty dokonywane przez internautów. Z tej samej zasady korzystają teraz tysiące jego klonów na całym świecie. Zniżki w zakupach grupowych są tak wysokie z powodu wartości, jaką ma dla firm reklama, oraz rodzaju ofert. W przeważającej większości promocje dotyczą wizyty u fryzjera czy kosmetyczki, pobytu w hotelu lub kolacji w luksusowej restauracji. Nikt nie oferuje samochodów czy sprzętu komputerowego o 50 lub 70% taniej.

Zakupy grupowe w Polsce

Pierwsze serwisy, takie jak Gruper.pl czy CityDeal.pl, pojawiły się w Polsce dopiero na przełomie marca i kwietnia 2010 roku. Szybko jednak zainteresowały ideą zakupów grupowych miliony polskich internautów. Wkrótce też drugi z serwisów został przejęty przez amerykańskiego Groupona. Te dwie strony z promocjami są dziś zdecydowanie najbardziej rozpoznawalne. Obecnie, poza mniejszymi "graczami" na rynku, nad zakupami grupowymi pracują także Agora (HappyDay.pl), Allegro (Citeam.pl) i Nokaut (PrettyDeal.pl).

Oferty najczęściej pojawiają się w dużych miastach. Niewiele serwisów przygotowuje okazje dla więcej niż kilkunastu miejscowości. Zniżki dotyczą najczęściej usług i w zdecydowanej większości wartość "dealu" nie przekracza 150 złotych. Nie jest to jednak regułą, a w serwisach znajdziesz też oferty egzotycznych wycieczek, serii zabiegów kosmetycznych czy karnetów na siłownię. Część ofert stanowią usługi czysto internetowe, takie jak wykonanie strony internetowej lub pozycjonowanie w wyszukiwarce Google.

Agregatory ofert

Opisane przez nas strony stanowią tylko część serwisów z zakupami grupowymi w Polsce. Aby coś z nich wybrać, trzeba mieć naprawdę dużo czasu albo użyć odpowiedniego narzędzia. Agregatory zakupów grupowych to witryny pokazujące oferty zebrane z kilkudziesięciu portali. Korzystanie z nich jest zwykle intuicyjne i nie wymaga rejestracji, a samych zakupów dokonuje się już w konkretnym portalu.

GoDealla (www.godealla.pl) wyróżnia się pozytywnie na tle innych agregatorów. Zawiera m.in. funkcję ukrywania ofert. Kliknięcie opcji Ukryj ofertę nie tylko usunie ją z pola widzenia, ale także nie pozwoli na jej wyświetlenie kolejnym razem. Po znalezieniu ciekawej okazji możliwe jest błyskawiczne przesłanie wiadomości o niej znajomym -przez serwisy społecznościowe lub e-mailem. Witryna, z poziomu strony głównej, umożliwia sprawdzenie lokalizacji firmy oferującej promocję (np. restauracji). Fakt, że jest to agregator innych stron, powinien zachęcić do większej ostrożności - GoDealla nie odpowiada za swoje serwisy partnerskie. Przed nabyciem jakiegokolwiek kuponu na usługi warto więc przyjrzeć się witrynie, z której de facto skorzystamy.

Bardziej ukierunkowany na wybrany rodzaj zakupów jest PrettyDeal (www.prettydeal.pl), czyli agregator z ofertami wyłącznie dla kobiet. Znajdują się tam najnowsze "deale" z różnych serwisów, a zwłaszcza dotyczące salonów kosmetycznych, zabiegów w spa czy zniżek w sklepach odzieżowych. Warto wymienić też inne agregatory zakupów grupowych, z których można skorzystać w Polsce, m.in. Grupeo (www.grupeo.pl), Snuper (www.snuper.pl), Zniżkomania (www.znizkomania.pl) i Sumos (www.sumos.pl).

Na co uważać podczas zakupów

Zakupy grupowe są świetną okazją, aby poznać nowe usługi i produkty, a przy tym zaoszczędzić 80 a nawet 90% pierwotnej ceny. Wśród tysięcy ofert łatwo znaleźć coś dla siebie. Zdarzają się jednak usługodawcy nieuczciwi i tacy, którzy zaproponowali więcej kuponów, niż mogą zrealizować. Jednym z częstych zabiegów, na które trzeba uważać, jest zawyżanie przez firmy początkowych cen swoich usług. Pewien serwis samochodowy oferował przegląd klimatyzacji za 69 zamiast 190 zł. Problem w tym, że cena podawana na stronie zakładu wynosiła 70 zł. Zawyżanie pierwotnych cen zdarza się też w biurach podróży. Portal Antydrwale.pl wykrył, że 12-dniowe wczasy w Czarnogórze za 669 zł zamiast 1500 złotych, tak naprawdę w biurze kosztowały od 919 zł w czerwcu do 1029 zł w lipcu lub sierpniu. Za to do ceny podanej w zakupach grupowych i tak należałoby doliczyć 500 złotych na ubezpieczenie i dodatkowe opłaty.

Kłopoty z miejscem w nadmorskim hotelu lub romantycznej restauracji pojawią się też wtedy, gdy wybierzesz sobie "nieodpowiedni" termin. Zdarzało się, że odmawiano klientom miejsca w domu wczasowym podczas wakacji choć oferty dotyczyły właśnie tego okresu. Pewnego razu serwis zakupów grupowych jako rozwiązanie polubowne zaproponował przesunięcie ważności kuponu do listopada… To zadowoliłoby chyba tylko członków Klubu Morsów. Problemy miał też Paweł Lipiec, autor blogu WebFan.pl, który postanowił wykupić w Grouponie bon do restauracji i zdecydował się zarezerwować stolik na 14 lutego.

"Pracownik restauracji ze zdziwieniem przyjął informację, że ma to być akurat ten dzień (święto zakochanych - WS), który swoją drogą mieścił się w okresie realizacji bonów. Pani coś jeszcze próbowała wspominać o specjalnym menu na ten dzień, o tym, że będzie dużo ludzi i stoliki są rezerwowane maksymalnie na półtorej godziny". I choć bloger ostatecznie jakoś dostał się do lokalu w walentynki, jak pisał, już na starcie poczuł się klientem gorszej kategorii, "tym z Grupona".

Możesz zareklamować usługę

Jeżeli nie jesteś zadowolony z usługi, jeśli w jakiś sposób naruszono warunki umowy i to, o czym była mowa w ofercie, możesz zgłosić reklamację. W razie kłopotów z załatwieniem sprawy z usługodawcą, zgłoś się do biura obsługi klienta serwisu z promocjami.

Kupuj świadomie

Po pierwsze, wybieraj tylko te oferty, które naprawdę mogą ci się przydać. Zwróć uwagę, że pod marketingowo ułożonym hasłem często ukrywa się zwyczajny produkt, który możesz mieć taniej i w lepszej jakości. Sprawdzaj strony internetowe usługodawców i zapytaj znajomych, czy poleciliby tę firmę.

Zadzwoń, zanim kupisz

Czasem warto dopytać o szczegóły, dzwoniąc do producenta czy salonu. Nie tylko zapytasz wówczas o to, co ważne, ale jeszcze dowiesz się, czy firma poważnie traktuje swoich klientów.

Sprawdź opinie o usługodawcy

Zakupy grupowe nie są jedynym nowym trendem w Sieci. Dużą popularnością cieszą się serwisy z opiniami internautów o produktach i usługach. Wejdź na Opiniuj (www.opiniuj.pl), Opineo (www.opineo.pl), Recenzuj (www.recenzuj.pl) czy inną stronę tego typu i sprawdź, jak jest oceniana wybrana firma.

Czytaj regulamin

Do oferty często dołączony jest tekst zawierający najważniejsze dane o zawieranej umowie. Choć to usługodawca i serwis z promocjami powinny zadbać o to, byś wiedział co kupujesz, to często kluczowe informacje kryją się w regulaminie.

Zwróć uwagę na datę ważności

Regulamin korzystania z usługi zawiera m.in. datę ważności kuponu, czyli określony czas, w którym będzie można go zrealizować. Sprawdzenie daty jest szczególnie ważne w wypadku wycieczek, noclegów czy bonów do restauracji. Na co komu miejsce w domku przy plaży, jeśli z kuponu można skorzystać tylko zimą.

Zobacz, ile osób już kupiło

Choć nie wszystko można przewidzieć, masz większą pewność, gdy z oferty skorzystało już kilkadziesiąt osób, niż gdy nie zyskała popularności, choć czas jej publikacji dobiega końca. Może jest jakiś powód - mało konkurencyjna cena lub niska jakość? Nie rezygnuj, ale sprawdź taki "deal" bardziej wnikliwie.

Ostrożnie z agregatorem

Agregatory ofert są nieodzowne łowcom promocji. Naprawdę bardzo się przydają, ale to, że wyświetlają oferty nawet 50 serwisów, powinien dać ci do myślenia. Uważnie sprawdź, z jakiej strony pochodzi oferta i czy na pewno można z niej bezpiecznie skorzystać.

Uważaj na sztuczki

Serwisy z promocjami robią wszystko, żeby sprzedać jak najwięcej kuponów. To dlatego na bieżąco i wielkimi cyframi odliczają czas do zakończenia promocji. Chcą cię skłonić do podjęcia decyzji pod wpływem chwili. Podobnie z "limitem miejsc" na jakąś ofertę. Kiedy nie potrzebujesz jakiejś usługi, po prostu jej nie zamawiaj!

Masz 10 dni na zwrot kuponu

Bywa i tak, że kupisz coś, a później żałujesz. Warto pamiętać, że przez 10 dni każdy klient ma prawo zwrócić zakupiony kupon. Nie trzeba nawet uzasadniać tej decyzji - wystarczy odesłać voucher w e-mailu i poinformować serwis o swojej rezygnacji.

Groupon, zniżki i upadające firmy

Duża popularność zakupów grupowych sprawia, że kolejne firmy szukają w nich swojej szansy. Niejednokrotnie ludzie biznesu podejmują pewne decyzje bez wcześniejszego zaplanowania. Dobry przykład to dość głośna sprawa AUTOSZKOŁY KALIX.

W grudniu 2010 roku w serwisie Groupon pojawiła się oferta: "700 zł zamiast 1400 zł za podstawowy kurs prawa jazdy kategorii B w bydgoskiej Auto Szkole". Później ta sama oferta znów pojawiła się w Bydgoszczy i w wariancie warszawskim, ciesząc się ogromną popularnością. Kłopoty szkoły jazdy zaczęły się na wiosnę w Warszawie. Przyjęto zbyt wielu kursantów, brakowało instruktorów. Przesuwano zajęcia, mówiono o nowych instruktorach, a wreszcie zdecydowano się zamknąć tamtejsze biuro. Wkrótce (m.in. z powodów finansowych) zamknięto też całą szkołę. Choć jej właściciel za nieroztropne decyzje może winić tylko siebie, przedstawiciele Groupona także w innych sytuacjach nie tylko nie odradzali, ale wręcz zachęcali kontrahentów do działań ponad siły.

Sztandarowy przykład to sprawa Jarosława Budnego, fryzjera z Łodzi, który postanowił wypromować się z Grouponem. Przedstawicielka serwisu powiedziała mu, że nakładanie limitu byłoby nieopłacalne, bo tego typu usług sprzedaje się zwykle koło setki. Budny był gotowy przyjąć nawet 300-400 osób, więc od razu się zgodził. Jak się okazało, już po kilkunastu godzinach sprzedano 700 kuponów. Fryzjer poprosił telefonicznie o przedłużenie ważności kuponów z pół roku do roku, a później o zablokowanie oferty. To udało się dopiero po 24 godzinach, kiedy wizytę u stylisty wykupiło już 1626 osób. Co prawda, Groupon pomógł fryzjerowi porozumieć się z klientami oskarżającymi go o oszustwo, ale trochę za późno, kiedy przedsiębiorca stracił już dobrą reputację i dużo pieniędzy.

Zarówno usługodawcy, jak i kupujący powinni pamiętać, że zakupy grupowe to nie zabawa. Wraz z kolejnymi serwisami wzorującymi się na Grouponie takich historii może być więcej.

Voucher w komórce

Żaden z badanych serwisów nie ma mobilnej wersji strony internetowej (poza agregatorem ofert GoDealla.pl). Aplikację dla smartfonów, a właściwie tylko do iPhone’a, udostępnił z kolei Groupon. To zaskoczenie, biorąc pod uwagę rosnąca popularność mobilnych usług na świecie i w Polsce.

W Stanach istnieje możliwość zamówienia kuponu przez telefon i jego natychmiastowej realizacji - także za pomocą komórki. Powolutku takie opcje zaczną pojawiać się także u nas. FastDeal, jeden z bardziej innowacyjnych serwisów, pierwszy wprowadził na polskim rynku mobilny voucher w wersji SMS-owej. Nie trzeba już drukować bonu otrzymanego e-mailem, można bezpłatnie przesłać go na telefon.


Zobacz również