Jak rozpoznać nędzną witrynę

W Internecie znajdziemy setki, tysiące, miliony stron WWW. Znaczna część z nich to typowe śmieci od lat zawalające Sieć. Przeglądanie takiego śmietnika nie jest warte poświęcenia ani grosza wydanego na impuls telefoniczny. Dlatego przygotowaliśmy niezawodny poradnik, jak - prawie na pierwszy rzut oka - rozpoznać dobre i złe strony w ogólnoświatowej pajęczynie.

W Internecie znajdziemy setki, tysiące, miliony stron WWW. Znaczna część z nich to typowe śmieci od lat zawalające Sieć. Przeglądanie takiego śmietnika nie jest warte poświęcenia ani grosza wydanego na impuls telefoniczny. Dlatego przygotowaliśmy niezawodny poradnik, jak - prawie na pierwszy rzut oka - rozpoznać dobre i złe strony w ogólnoświatowej pajęczynie.

Sześć sprawdzonych wskaźników, za pomocą których bezbłędnie rozpoznacie nędzne strony WWW. Po zidentyfikowaniu słabej witryny, jedyną radą, jaką możemy udzielić, jest: "Uciekaj stąd jak najszybciej!".

Tworzenie witryn WWW nie jest trudne. W ciągu kilku godzin można nauczyć się podstaw projektowania stron oraz języka HTML. Po kilku kolejnych godzinach jest się już w pełni przygotowanym do publikacji swojej pierwszej witryny w Sieci.

Jedną z głównych zalet Internetu jest to, iż za jego pomocą każdy może powiedzieć i pokazać wszystko, na co ma ochotę - jest to bowiem prawdziwie demokratyczne medium komunikacji międzyludzkiej, służące do przekazywania informacji. Jednocześnie efekty takiej wolności są, najczęściej, tragiczne - praktycznie każdy może siebie nazwać projektantem stron WWW. Równe prawa wszystkich obywateli Sieci powodują, że w ogólnoświatowej pajęczynie krąży mnóstwo brzydkich i nieprzyjaznych serwisów.

Drugą z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak kontroli - ogniwa pośredniego. W każdym innym medium komunikacji między odbiorcą a twórcą informacji istnieje ogniwo pośrednie, takie jak wydawca lub redaktor, który w obiektywny sposób sprawdza materiał przed jego opublikowaniem. W Internecie takiego ogniwa - niestety - nie ma i właśnie dlatego musimy samodzielnie przegrzebywać się przez masę krążących po Internecie... śmieci.

Nie należy się jednak załamywać - nie jest aż tak źle. Niżej znajduje się lista charakterystycznych cech/wskaźników, które pomogą Wam natychmiast rozpoznać źle zaprojektowane witryny. Jeśli autor nie włożył w wygląd strony wystarczająco wysiłku, zapewne tak naprawdę nie zależy mu na przekazaniu odbiorcom treści zawartych w serwisie WWW. Bez obaw, że ominie Cię coś ważnego, możesz zatem zrezygnować z oglądania jego twórczości.

Pierwszy wskaźnik: dobór kolorów

Zanim zaczniesz czytać tekst umieszczony na stronie WWW, popatrz na ekran z pewnej odległości, przewijając stronę w dół i w górę. Jeśli tło serwisu jest szare, a obrazkom i tekstowi na nim umieszczonym nadano takie kolory, jak żółty, zielony, różowy czy niebieski, powinieneś potraktować to jako alarm. Nie patrz dalej! Uciekaj stąd!

Kolor szary sam w sobie nie jest zły. Lecz też nie jest to jednak rozwiązanie godne polecenia. Strony WWW nie wiedzieć czemu z założenia są szare (szare tło wcale nie jest bardziej czytelne niż białe, jest to jedynie zaszłość z wczesnych dni Internetu). Jeśli autor ma coś ważnego do powiedzenia i nie interesuje go w ogóle szata graficzna witryny, a jedynie jej zawartość merytoryczna, jego witryna może być szara - tak jak wiele stron uczelnianych stworzonych na początku istnienia Sieci.

Natomiast gdy autor wzbogaca witrynę w zdjęcia i elementy barwne, nie zmienia zaś koloru tła, oznacza to, że po prostu nie zastanowił się nad tym, co robi. Dodanie elementów graficznych nie sprawi, że strona stanie się ciekawsza. Nie wiadomo dlaczego twórcy nieciekawych serwisów szczególnie uwielbiają posługiwanie się kontrastowymi kolorami, takimi jak żółty, różowy, seledynowy i zielony. Podejrzewam, że wynika to z faktu, iż tandetne programy do rysowania oferują taki dobór kolorów w standardowej palecie.

Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście czarny tekst na białym tle lub - jeśli pragniecie nadać stronie nieco bardziej mroczny i tajemniczy charakter - biały tekst na czarnym tle. Kolory pastelowe przynoszą dobre rezultaty, lecz stosowanie barw kontrastowych - różowej czy seledynowej - to najczęściej cecha słabego projektanta. Tylko fachowi twórcy witryn umieją w bezpieczny sposób korzystać z takiego zestawu kolorów, nie tworząc strony porażającej wzrok. Jeśli, mimo użycia takich barw, strona wygląda dobrze, oznacza to, że witryna zasługuje na uwagę, ponieważ pracował nad nią profesjonalista.

Drugi wskaźnik: tło

Za pomocą Internetu każdy może powiedzieć i pokazać to, na co ma ochotę. Równe prawa wszystkich obywateli Sieci powodują, że w ogólnoświatowej pajęczynie krąży mnóstwo brzydkich i nieprzyjaznych serwisów.

Zapewne spotkaliście się z witrynami firm lub instytucji, które w gruncie rzeczy nie mają nic do powiedzenia, ale muszą być obecne w Internecie, ponieważ reklamują się tam firmy konkurencyjne. Witryny te bez problemu rozpoznacie poprzez tło. Zazwyczaj będzie ono przeróbką logo firmy z zastosowaniem tandetnego filtra "emboss", dającego trójwymiarowy efekt. Słabi projektanci stosują także często tła przypominające fakturę papieru. Tylko w przypadku, kiedy tego typu podkład dobrze współgra z innymi elementami graficznymi na stronie, możemy założyć, że projektant wie, co robi. Należy też zdawać sobie sprawę, że przygotowanie ciekawego tła, które jednocześnie nie zmniejsza czytelności tekstu, nie jest zadaniem prostym.

Trzeci wskaźnik: znak "Under Construction"

Nie aktualizowana cyklicznie strona WWW często wyglada dosyć archaicznie. Nasz sieciowy dorobek należy zatem jak najczęściej aktualizować, ponieważ umieszczone w serwisie internetowym informacje już od dawna mogą być nieaktualne, linki nie zawsze będą działać poprawnie, a witryna może zwyczajnie zbyt długo prezentuje się w obecnej formie i stała się nudna dla odwiedzających. Jeśli jednak po wejściu na stronę od razu zobaczycie znak Under Construction, oznacza to najprawdopodobniej, że twórca stara się usprawiedliwić swoją niekompetencję - nie działające linki, nie dokończone teksty i inne błędy. Jeśli coś nie zostało przygotowane do końca, nie powinno zostać opublikowane.

Czwarty wskaźnik: duże zdjęcia

Jeśli ktoś, nawet przez krótki czas, korzystał z Sieci, już wie, że pobieranie stron WWW zajmuje sporo czasu. Dla większości użytkowników łączących się z Internetem za pomocą komunikacji dial-up - czas znaczy pieniądz (ze względu na wysokie koszty połączeń telefonicznych). Bez grafiki strona jest nudna, ale nikt nie będzie chciał czekać ani minuty na ściągnięcie zdjęcia przedstawiającego kilka chmurek.

Jeśli pobierany obraz wypełnia cały ekran - musiałby być naprawdę powalający z nóg, aby opłacało się czekać. W każdym razie twórca strony powinien przygotować najpierw jego pomniejszoną wersję, tak aby wiadomo było - czy warto tracić czas pobierając pełnowymiarową wersję grafiki. Każdy projektant, który szanuje użytkownika (i jego kieszeń), na pewno znajdzie metodę na zmniejszenie obrazu bez pogorszenia jego jakości. Pamiętajcie - witryny przygotowuje się przede wszystkim dla Was, a nie, by zaspokoić ambicje projektanta! Powtarzam - jeśli macie wrażenie, że nie jesteście traktowani poważnie - nie traćcie czasu!

Piąty wskaźnik: clip-art, kradzione elementy graficzne

W każdym innym medium między odbiorcą a twórcą informacji istnieje ogniwo pośrednie, takie jak wydawca lub redaktor, który w obiektywny sposób sprawdza materiał przed jego opublikowaniem. W Internecie takiego ogniwa, niestety, nie ma i właśnie dlatego musimy samodzielnie przegrzebywać się przez masę krążących po Internecie... śmieci.

Clip-art (tzw. wycinanki) to prawdziwy horror. Jego jedyną pozytywną cechą jest fakt, że nic nie kosztuje. To raczej użytkownikom powinno się płacić za patrzenie na tę nędzną imitację grafiki. Jeśli oglądany przez was rysunek jest zbudowany z linii wypełnionych jednokolorowymi płaszczyznami lub prostym gradientem i wydaje się niezbyt smakowitym żartem - to właśnie jest clip-art. Oczywiście, najgorszy spośród możliwych jest obrazek robotnika kopiącego dziurę w jezdni - co ma oznaczać, że witryna jest w trakcie budowy - a to wprost horror do kwadratu.

Przypatrzcie się dokładniej palącej się pochodni, którą znajdziecie na tak wielu witrynach. Ogień jest zrobiony estetycznie i realistycznie, wydaje się, że płonie naprawdę. Jednak pochodnia zdobiona złotem nie tylko wygląda sztucznie, ale ponadto jest nieproporcjonalna - brzydka! Efekt byłby znacznie lepszy, gdyby została przygotowana w takim programie, jak 3D Studio lub jeszcze lepiej - gdyby była to krótka, zapętlona sekwencja z filmu przedstawiającego prawdziwą pochodnię.

Na wielu polskich stronach bez trudu odszukamy kolejny element stanowiący doskonały przykład tego, czego powinniśmy unikać (jak ognia), projektując serwisy WWW. Kiedy po raz pierwszy surfujecie po Sieci, zachwycicie się kolorowymi kulkami, trójwymiarowymi "pigułami" z napisem "NEW", znakami "Under Construction", śmiesznymi animacjami nawiązującymi do wysyłania poczty elektronicznej itp. Jeśli jednak zobaczycie więcej niż trzy strony z takimi samymi elementami, powoli zaczniecie zastanawiać się, czy w Internecie nie obowiązują zasady, według których przy projektowaniu witryn powinno się stosować zawsze te same elementy?

Oczywiście, prawda leży gdzie indziej - dobra witryna powinna zaskakiwać, aby usprawiedliwić czas potrzebny na jej ściągnięcie i obejrzenie. Wszyscy wiemy, jak łatwo ukraść obrazek z innej strony - klikamy prawym przyciskiem myszy na wybranym elemencie graficznym i wybieramy opcję "Save picture as". Dlaczego jednak nie spróbujecie zrobić czegoś samodzielnie? W dzisiejszych czasach wskanowanie obrazka nie jest już takie trudne. Powszechnie dostępne są też programy typu shareware, służące do obróbki grafiki i tworzenia animacji. Jeśli projektant strony rzeczywiście dba o użytkownika, powinien stworzyć własną grafikę, wcale nie będąc przy tym artystą. Narysowanie czegoś znacznie lepszego niż clip-art czy bardziej zaskakującego niż przywłaszczone elementy nie wymaga wcale ogromnego talentu.

Szósty wskaźnik: niejasna nawigacja

Nieco trudniej rozpoznać witrynę źle zaprojektowaną od strony nawigacyjnej. Niektóre serwisy oferują wiele informacji, a ich rozmiary dochodzą do kilkudziesięciu, a nawet kilkuset stron. Powiedzmy, że chcecie dowiedzieć się więcej na temat ostatniej wersji produktu danej firmy, ale nie interesuje was fakt, że kierownik sprzedaży ma bullterriera, który wabi się Timor. Inna hipotetyczna sytuacja - jesteście po raz pierwszy na stronie i nie macie pojęcia, gdzie można znaleźć coś ciekawego - musicie przebić się przez tony śmieci, zanim znajdziecie coś, co Was zainteresuje.

Jeśli po przeskoczeniu kilku odsyłaczy, nadal nie wiecie, na jakiej zasadzie zbudowano witrynę, jest to pierwszy znak, że jej struktura została wadliwie zaprojektowana. Projektant podczas tworzenia strony WWW nie zastanowił się nad tym, jak użytkownik zamierza szukać informacji. Witryna powinna być przygotowana zgodnie z zasadami logiki, podzielona na odrębne kategorie tematyczne, powinna mieć też jasną strukturę nawigacyjną, dzięki której nietrudno będzie zorientować się, co jest jej zawartością. Warto też umieścić dodatkowe przyciski, prowadzące do najciekawszych elementów. W ten sposób zadowolimy zarówno osoby, które tylko przeglądają witrynę w poszukiwaniu czegoś ciekawego, jak i te, które przybyły tu w konkretnym celu. Oczywiście, istnieją strony specjalnie zaprojektowane, jak labirynt czy utrudniające odnalezienie poszczególnych elementów - w takim jednak przypadku trudności w nawigacji powinny być okraszone sporą dozą humoru.

Podsumowanie

O ile dość łatwo rozpoznać, że strona została źle zaprojektowana, o tyle znacznie trudniej przyjdzie nam zrozumieć, dlaczego w Sieci mamy aż tak wiele słabych witryn. Możliwe, że osoby, które tworzą serwisy WWW, często nie traktują tego medium poważnie. Oczywiście, nie możemy wszyscy budować witryn tak rozbudowanych i tak profesjonalnych, jak oferowane przez wielkie amerykańskie firmy. To jednak wcale nie jest konieczne.

Przed przystąpieniem do pracy wystarczy poświęcić chwilkę czasu i zastanowić się na tym, jak ma wyglądać witryna w całości. Najbardziej liczą się śmieszne pomysły - jak w zabawny sposób przedstawić temat, który Was najbardziej interesuje. Nie powinniście obawiać się również przełamywać od dawna istniejących w Sieci kanonów.

Mam nadzieję, że artykułem tym pomogłem nie tylko użytkownikom - podając sprawdzoną metodę szybkiego omijania słabych witryn WWW, ale także projektantom - prowokując do zastanowienia nad tworzonymi przez nich dziełami. Zdaję sobie sprawę, że intencje są dobre, ale czasem dobre chęci nie wystarczą.

Tłumaczenie Tomasz Nidecki


Zobacz również