James Bond 007: Nightfire

James Bond powraca z klasą. Tym razem tylko jako postać z gry, Nightfire nie jest bowiem oparte na żadnym filmie ani książce o przygodach superagenta.

James Bond powraca z klasą. Tym razem tylko jako postać z gry, Nightfire nie jest bowiem oparte na żadnym filmie ani książce o przygodach superagenta.

Dziś sam jestem dziadkiem...

Oni naprawdę TO robią! W grze o Bondzie nie dało się uniknąć tego rodzaju smaczków. Szkoda, że skończy się na buziaczku. W tej scenie kamera romantycznie objeżdża flirtującą parę... Co za efekt!

Oni naprawdę TO robią! W grze o Bondzie nie dało się uniknąć tego rodzaju smaczków. Szkoda, że skończy się na buziaczku. W tej scenie kamera romantycznie objeżdża flirtującą parę... Co za efekt!

James Bond ma już swoje lata. I jak to bywa w amerykańskim biznesie, jego postać wykorzystano na miliony sposobów. Jako maskotkę gum do żucia, majtek i oczywiście jako bohatera gier. W większości przypadków były to jednak tylko nędzne kopie filmów o przygodach superagenta. Upychano tam, niczym w wielkim kuble na śmieci, pościgi samochodowe, strzelaniny, pościgi, strzelaniny, pościgi... i tak dalej. Marka miała sprzedać się sama. Z tym większą przyjemnością zapraszamy więc do najnowszego shootera FPP o Jamesie Bondzie. Jest to gra podwójnie ważna. Po pierwsze, z racji tego, że nie powstała na podstawie konkretnego filmu czy książki. Po drugie, to najlepsza komputerowa gra o Agencie Jej Królewskiej Mości, jaką miałeś okazję widzieć. Nie jest to na pewno przełom i totalna rewolucja. Nie grzeszy niewiarygodnym dopracowaniem szczegółów, ale trzeba jasno powiedzieć: to rzetelny produkt, dobrze spełniający swoją funkcję i perfekcyjnie wykorzystujący najlepsze tradycje najpopularniejszej serii szpiegowskiej wszech czasów.

Nazywam się...

W Nightfire roi się od wspaniałych kobiet. Tutaj oglądamy sobie... wernisaż w ekskluzywnym zamku. Proponujemy grę z serii 'wytęż wzrok': jeśli dobrze 
przyjrzysz się rysunkowi, być może dostrzeżesz na nim rękę Bonda z zegarkiem!

W Nightfire roi się od wspaniałych kobiet. Tutaj oglądamy sobie... wernisaż w ekskluzywnym zamku. Proponujemy grę z serii 'wytęż wzrok': jeśli dobrze

przyjrzysz się rysunkowi, być może dostrzeżesz na nim rękę Bonda z zegarkiem!

Wszystkie misje podzielono na dwie grupy. Pierwszą z nich tworzą typowe strzelaniny z prostymi elementami przygodowymi. Należy w nich przejść z punktu "a" do punktu "b", załatwiając po drodze szpiegowski biznes. Zwykle chodzi o kradzież, podsłuchanie rozmowy, rozpędzenie jakiegoś przyjęcia i potłuczenie kilku szyb - sam wiesz, jak to bywa w filmach o Bondzie. Do dyspozycji boskiego Jamesa oddano 16 rodzajów broni palnej. Należy być przygotowanym na to, że w każdej misji przydaje się inny rodzaj wyposażenia. Karabiny ukradzione w niemieckim zamku różnią się od tych, które znajdujesz w azjatyckiej saunie. Oprócz tego James nie odmawia użycia różnego rodzaju gadżetów: ogłuszacza, zegarka z wbudowanym laserem, komórki z linką zakończoną hakiem, strzałkowego długopisu i tak dalej. Sporo tego, nieprawdaż? Zerknąwszy jednak na ocenę końcową, wiesz już zapewne, że gra do cudeniek nie należy. Otóż cały ten arsenał przydaje się sporadycznie. Nightfire jest klasyczną strzelanką. Głupota wrogów i prostota misji działają na niekorzyść rozgrywki, a gra nie stawia zbyt dużych wymagań. Jednak dzięki temu nie spędzasz miesięcy na poszukiwaniu dźwigienki, która łaskawie otworzy drogę dalej. Wszystko odbywa się szybko, a liczy się przede wszystkim akcja.

Drugim rodzajem misji są tak zwane kolejki. Zwykle siedzisz na czymś, co się porusza, i suniesz przed siebie, siejąc ołowiem na prawo i lewo. Fajnie i super, tylko szkoda, że na tym koniec. Nightfire na konsolach miał jeszcze misje samochodowe, których my, gracze komputerowi, jakoś się nie doczekaliśmy.

W tej grocie, przy samej ścianie wiedzie w górę wąska półka skalna. I byłoby całkiem fajnie, gdyby nie fakt, że jedynym urozmaiceniem wśród oceanu identycznych tekstur jest maszt radiowy.

W tej grocie, przy samej ścianie wiedzie w górę wąska półka skalna. I byłoby całkiem fajnie, gdyby nie fakt, że jedynym urozmaiceniem wśród oceanu identycznych tekstur jest maszt radiowy.

Sytuację ratuje nieco tryb sieciowy, ale i on nie jest zbyt bogaty. Łącząc się przez LAN w grę od 2 do 32 osób, możesz bawić się w trybach deathmatch, teamdeathmatch i capture the flag. To niewiele, za to w grze znalazło się sporo aren, a transfer jest niezły. Nasi sąsiedzi, zwłaszcza z północy i zachodu, już się grą zainteresowali, zdarzają się więc przyjemne rozgrywki, zwłaszcza że poziomy są przemyślane.

Wstrząśnięta, nie mieszana...

Zapraszamy zatem na kilka chwil do świata Jamesa Bonda. Przyjemnym i charakterystycznym elementem Nightfire są panienki, których James nie omieszka oczywiście dokładnie przebadać. Nigdy chyba w historii gier na PC dostępnych na europejskim rynku nie było tylu scen całujących się postaci z polygonów! Fakt, wygląda to nieco dziwnie, ale można się przyzwyczaić. A jak dla nas - po prostu bomba!

Po wtóre, nie daje się nie zauważyć sporej liczby dialogów, które dodają ciekawej intrydze filmowego klimatu. Rzadko w grach sensacyjnych (vide Splinter Cell) akcja naprawdę potrafi wciągnąć. Postacie są ciekawie pokazane, oprócz sensacyjnego życia mają jeszcze osobiste problemy. Jeśli mowa o problemach - nie zabraknie też typowych dla Bondów scen, w których giną pozytywne postacie, złe okazują się dobrymi i odwrotnie. To miłe, że fabuła okazuje się ambitniejsza niż w zwykłej mordowance.

Czasami projekty poziomów wołają o pomstę. Tak jest właśnie w tym przypadku. Ponad 30 pięter wieżowca. A wszystkie prawie takie same.

Czasami projekty poziomów wołają o pomstę. Tak jest właśnie w tym przypadku. Ponad 30 pięter wieżowca. A wszystkie prawie takie same.

Warto też zwrócić uwagę na ciekawie zaplanowane cele misji. Niestety każde z zadań ma jakieś wąskie gardło, przez które przecisnąć się można tylko w jeden sposób. Ale jak do tego gardła dotrzesz i co wydarzy się po drodze, zależy już tylko od ciebie! Dla przykładu, ledwie nasz rozbiegany wzrok uspokaja się po intrze (wykonanym w klasycznym, bondowskim stylu) i filmiku wprowadzającym w rozgrywkę, pojawia się pierwszy dziwny komunikat. Na początku misji nie widzisz nic. Jakieś pomieszczenie, jakiś śnieg, a tu z centrali informują, że aby dotrzeć do pewnego zamku na przyjęcie, możesz spróbować wskoczyć na dach ciężarówki. Jakiej ciężarówki, u diabła!? Wystarczy jednak nieco sprytu i masz dużą szansę, aby zdążyć na transport, który w pewnej chwili przejeżdża przed twoim nosem.

Zdarzają się misje, w których należy się przekradać bądź wykazać jako strzelec wyborowy. Aby było bardziej dramatycznie, masz nasłuch na częstotliwości zaczajonych dokoła snajperów. Wyobraź sobie scenę, w której nagle słyszysz: "Widzę go!", "Zdejmuję!"... Wówczas kucasz i czekasz. Albo teraz padnie strzał, który powali cię trupem, albo usłyszysz: "Straciłem cel" i odetchniesz z ulgą. Takie smaczki zawsze są mile widziane. Podobnie zresztą jak ratowanie gejsz w tokijskiej saunie i rzeź w klasycznym, japońskim ogrodzie czy pojedynek przy zerowej grawitacji. Piszę to wszystko po to, by dać ci wyraźnie do zrozumienia, że choć przeciwnicy w Nightfire to nie członkowie Mensy, misje są ciekawe, barwne i wciągające. Ukończywszy tę grę, ma się ochotę powiedzieć: "Taaak, to był dobrze spędzony czas".

"Ou, James..."

Broń snajperska przydaje się nawet podczas walki w małych pomieszczeniach.

Broń snajperska przydaje się nawet podczas walki w małych pomieszczeniach.

Graficznie Nightfire zamyka czołówkę gier FPP. Najlepiej wypadają modele postaci. Nie chwyta cię obrzydzenie, gdy James chce skraść pocałunek kolejnej damie. Niestety poziomy wyglądają nieco gorzej. Są co prawda obszerne i barwne, ale niestety - mało szczegółowe. Wielokrotnie przemierzasz teksturowe pustynie, na których posadzono rzędami te same kwiatki, obrazki, tapety czy refleksy świetlne. Nie ma też interakcji z otoczeniem. W grze czujesz się jak w muzeum - najlepiej niczego nie dotykać, bo plastik zaczyna wychodzić uszami. Większość napotkanych na drodze przedmiotów nie reaguje na nic, co spróbujesz z nimi zrobić. Zareagują tylko te przeznaczone do zniszczenia: otworzą się drzwi czy stłucze się ekran.

Jeśli chodzi o dźwięk, świetnie oddano klimat filmów. Niezła gra aktorska, świetny temat muzyczny i ciekawy dobór odgłosów to mocne strony gry. Wadą jest niestety słaba kompresja dźwięków. Strzały, bo o nich tu mowa, brzmią momentami sztucznie i dźwięki stają się piętą achillesową Nightfire.

Ten cały James...

Uwielbiam Bonda od bardzo dawna. Jako postać filmową i literacką. Z każdym odcinkiem i książką pasjonuję się nowymi pomysłami, motywami i przygodami Agenta 007. Tym razem, muszę przyznać, stawiam pudełko z grą obok filmów. Naprawdę Nightfire warte jest ekranizacji. Wciągająca akcja, ciekawa fabuła i spektakularne zakończenie. Najlepszym dowodem niech będzie fakt, że przechodziłem tę grę z dwójką znajomych, którzy śledząc akcję, bawili się prawie jak na filmie.

Miłosz Brzeziński

"Żyje się tylko dwa razy..."

James Bond 007: Nightfire
James Bond 007: Nightfire jaki jest, każdy widzi. Ciekawy scenariusz pozwala rozerwać się przy tej grze równie dobrze, jak przy filmach z udziałem Bonda. Są i karkołomne sceny walk, pojedynki na wysokościach, ucieczki i pościgi. Są wreszcie piękne kobiety, obok których, delikatnie mówiąc, nie przechodzi się obojętnie. Gra nie wygląda najgorzej, choć nie może być obiektem do zachwytów. Z drugiej strony opcja zabawy w trybie wieloosobowym dodaje jej uroku. Powiedzmy jednak szczerze: FPP bez multiplayera to po prostu wstyd i cofnięcie się do poprzedniej epoki. Bond nieco kuleje, bo nie ma zbyt wielu trybów dla kilku graczy. Nie da się jednak ukryć, że spędzenie nad ośmioma misjami około dziesięciu godzin daje frajdę. Gra jednak warta jest tytułu najciekawszego Bonda na PC, być może dzięki temu, że z filmów i książek o Agencie 007 wybrano to, co my, gracze, lubimy najbardziej i wrzucono do jednego garnka, bez obawy o prawa i licencje filmowe. No, może poza licencją na seksowną powierzchowność Pierce'a Brosnana, której, co oczywiste, nie mogło zabraknąć w tej produkcji.

Innymi słowy Nightfire to tytuł nie tylko dla miłośników Bonda, ale też dla tych, którzy cenią sobie mało męczącą rozrywkę. Jednak nie sprawi przyjemności graczom, którzy, niczym niedźwiedzie wiosny, wypatrują cudów techniki. W tej grze po prostu ich nie ma.


Zobacz również