Jeden rok psa

Czy zastanawialiście się Państwo nad zwrotem, że rok z życia psa to jak siedem lat z życia człowieka? To sformułowanie ma sens oczywiście taki, że psy żyją krócej, więc starzeją się szybciej, niż ich właściciele. Roczny pies to właśnie siedmiolatek; pies, który dożyje dwunastu lat, to już według naszych kategorii osiemdziesięcioczterolatek. No dobrze, a ile to jest - rok z życia komputera?

Czy zastanawialiście się Państwo nad zwrotem, że rok z życia psa to jak siedem lat z życia człowieka? To sformułowanie ma sens oczywiście taki, że psy żyją krócej, więc starzeją się szybciej, niż ich właściciele. Roczny pies to właśnie siedmiolatek; pies, który dożyje dwunastu lat, to już według naszych kategorii osiemdziesięcioczterolatek. No dobrze, a ile to jest - rok z życia komputera?

Paroletnia córka mojego kolegi (przepraszam, ale w określaniu wieku psów jestem znacznie lepszy niż w określaniu wieku dzieci) dostała znienacka "małego braciszka". Nie, rodzina się nie powiększyła. Kolega przyniósł po prostu do domu komputer, Macintosha Classica, jeden z końcowych modeli.

Nie wszyscy obecni czytelnicy digita to byli czytelnicy Macworlda, więc trochę przybliżę. Macintosh Classic był to model Maczka z lat 1991-1992, wyceniony wówczas na śmieszne 1500 dolarów (przeciętny Mac kosztował wówczas ze cztery tysiące); mniej lub bardziej miał być powtórzeniem sukcesu pierwszego Maka z roku 1984, tyle, że na "budżetowym" poziomie. Apple produkował już komputery o wiele bardziej zaawansowane, więc pojawienie się tego czegoś, z czterema (maksymalnie) megabajtami RAM i z procesorem 68000 (a "nosiło się" wówczas już 68030 i 68040) wywołało powszechne zdziwienie.

Komputer jednak odniósł wielki sukces rynkowy. Był prosty, niezawodny, umożliwił kolejnym kilkuset tysiącom kupno komputerka z jabłuszkiem na obudowie, kompaktowym kształtem odwoływał się do legend Apple'a z tego czasu: Maca 128k, Plusa i SE. Był, pod wieloma względami, tym, czym iMac stał się obecnie, i tym, co Niemcy zapewne nazwaliby "Volkskomputer".

Takie Classiki trafiły na początku lat 90., jako najtańsze Macintoshe, szeroką ławą do Polski i m.in. do firmy mojego kolegi. Kiedy po blisko 10 latach firma postanowiła się unowocześnić, wygarnięto sprzęt. Classiki nadal, niestety, działały, co utrudniało sprawę, gdyż nie można było ich po prostu wyrzucić. Zorganizowano więc rozdawnictwo wśród załogi i tą metodą do domu kolegi, pecetowca z krwi i kości, trafił pierwszy w jego życiu Macintosh. Człowiek ma w sobie wielką energię i ciągle jeszcze wielką ciekawość świata (bo to młody tata raczej jest), więc w dniu odbioru komputera z firmy przyjechał do pracy z dwoma płaskimi śrubokrętami, chociaż niby inteligent. Pouczony przeze mnie w duchu łagodności, wrzucił je jednak z powrotem do torby, zanim narobił bigosu, bo już tu się natknął na pierwszą tajemnicę Macintoshy, zwaną w skrócie "śrubokręt gwiazdka nr 15". Natychmiast po rozgrzebaniu komputerka omal nie zginął, gdyż potrzeba rozładowania tych paru tysięcy wolt na kineskopie inaczej niż własnym ciałem nie była mu znana. Wszystko jednak skończyło się dobrze, wyczyścił brud całej dekady zmagazynowany w obudowie, złożył komputer z powrotem, po czym ściągnął System 7.5 PL z Internetu. (To był, swoją drogą, genialny pomysł, żeby stare systemy "uwolnić", i szatański, zaiste. Najpierw na CD dołączonym do Publisha i Macworlda, poprzednika digita, ukazał się komplet systemów Apple'a, potem, zbiegiem okoliczności, na płytach dołączanych do pism PC, pojawiło się kilka wersji emulatorów Maków z Basiliskiem II na czele. I nagle tysiące użytkowników pecetów posiadło tajemną wiedzę o tym, czym jest Macintosh, a jeszcze potem niektórzy z nich zatęsknili za takim komputerem...).

Wymyty i ze świeżo zainstalowanym systemem komputer trafił do domu kolegi. Wcześniej stał tam przez całe lata jego pecet 386 z Windowsem 3.1, a na każdą złośliwą uwagę na ten temat kolega reagował prosto: "pisać się na nim nadal da, a dzięki temu, że jest takim ohydnym komputerem, nikt mi tam nie grzebie". Kiedy do domu trafił Classic, stał się cud.


Zobacz również