Jedi Knight: Jedi Academy

Chciałbyś choć na chwilę przenieść się do świata Gwiezdnych Wojen? Proszę bardzo. Stwórz swoje alter ego i zostań Rycerzem Jedi!

Chciałbyś choć na chwilę przenieść się do świata Gwiezdnych Wojen? Proszę bardzo. Stwórz swoje alter ego i zostań Rycerzem Jedi!

Jedi Academy to już kolejna po Jedi Outcast gra z cyklu Gwiezdnych Wojen. Choć oficjalnie zarzucono nadtytuł Dark Force, to jednak należy ona do znanej serii i pojawia się w niej bohater poprzednich gier - Kyle Katarn (o sadze Dark Forces piszemy więcej na stronie 88).

Choć pod wieloma względami Jedi Academy przypomina dodatek do Outcasta (gra wykorzystuje ten sam silnik Quake'a III Arena, te same modele postaci, typy broni i elementy poziomów), to jednak znacznie różni się od tego, co oglądałeś w grach z cyklu Jedi Knight. Po raz pierwszy Kyle Katarn nie jest głównym bohaterem opowieści. Co więcej, po raz pierwszy głównego bohatera w ogóle nie ma. To znaczy nie ma go dopóty, dopóki ty sam go nie stworzysz. Zupełnie jak w komputerowej grze RPG kreujesz swoje alter ego i określasz jego wygląd. Do wyboru masz przedstawicieli kilku ras zamieszkujących Galaktykę. Są oczywiście ludzie, ale także Rodianie (do nich należał ten zielony koleżka, który złożył się od jednego strzału Hana Solo), Zabrakowie (pochodził z nich nasz dobry znajomy Darth Maul), Kel Dorzy (pojawili się dopiero w Epizodzie I, przypominają nieco Predatorów) oraz urocze niewiasty z rasy Twi'lek. Na początku rozgrywki określasz jeszcze wygląd postaci - twarz, kolor ubrania i wybierasz strój. Największą przyjemność pozostawiono ci na koniec - wybór miecza świetlnego. Możesz zdecydować zarówno o kolorze energetycznego ostrza, jak i wybrać kształt rękojeści.

Witamy w akademii

Projekty poziomów są bardzo nierówne. Jedne straszą topornym wykonaniem, w innych od razu czuć klimat starych, dobrych Gwiezdnych Wojen.

Projekty poziomów są bardzo nierówne. Jedne straszą topornym wykonaniem, w innych od razu czuć klimat starych, dobrych Gwiezdnych Wojen.

Gra rozpoczyna się bardzo szybko. Krótki film nitro i już z mieczem w dłoni jesteś na pierwszej planszy. Rach-ciach tniesz pierwszych szturmowców, a zaraz potem czeka cię pojedynek na miecze z Ciemnym Jedi. Szybko, nieprawdaż? Po takim początku można się przerazić, że tym razem LucasArts zafundował ci grę, w której tryb single player jest tylko tutorialem do multiplayera. Na szczęście aż tak źle nie jest. Rozgrywka faktycznie jest szybka, fabuła gry nie należy do skomplikowanych. Wręcz można powiedzieć, że jest zaledwie pretekstowa. Te braki jednak Jedi Academy nadrabia niesłychaną grywalnością. Otóż, gdy tylko ukończysz trening, zaczynasz zwiedzać Galaktykę na własną rękę. Tak jak młodzi Padawani znani z filmów, tajniki Mocy i zasady bycia Rycerzem Jedi poznajesz, wykonując liczne misje, wszędzie tam gdzie potrzeba Jedi. Na początku ruszasz z twoim mistrzem (jest nim sam weteran cyklu Kyle Katarn), a potem radzisz sobie sam. Po ukończeniu zadania wracasz przed wielką mapę Galaktyki, na której zaznaczono kolejne punkty zapalne - miejsca, do których należy się udać. Teraz sam wybierasz kolejną misję spośród kilku dostępnych. I tu właśnie, w tej dowolności i swobodzie leży sekret grywalności Academy.

Zakątki Galaktyki

Trzeba przyznać, że projektanci z Raven Software dobrze odrobili pracę domową. Misji jest dużo i są bardzo różnorodne. Raz ruszasz sprawdzić, co nowego knuje Imperium, innym razem uwalniasz jeńców, których pewien Hutt chce rzucić na pożarcie rankorom. Misje różnią się poziomem trudności i nie zawsze są takie, jakimi wydają się na początku. Na przykład akcja ratunkowa mająca ocalić rozbitków z zestrzelonego kupieckiego statku przeradza się w dramatyczną walkę z piaskowymi czerwiami, które czają się pod powierzchnią niegościnnej planety. Z kolei misja zwiadowcza w odległym systemie kończy się pobytem za kratkami i desperacką ucieczką, tym trudniejszą, że jesteś pozbawiony największej przewagi nad wrogami - miecza świetlnego.

Klimatyczne walki na "latarki" to główny atut tej gry. Są szybkie, widowiskowe i śmiertelne dla przeciwników!

Klimatyczne walki na "latarki" to główny atut tej gry. Są szybkie, widowiskowe i śmiertelne dla przeciwników!

W grze nie sposób się nudzić. Ale nie ma też przymusu - nie musisz wykonywać wszystkich zadań. Jeśli jakieś zupełnie ci nie pasuje, możesz z niego zrezygnować. Warto jednak zaliczyć pełny kurs na Rycerza Jedi, gdyż każda misja to dodatkowe punkty, które dostajesz na rozwijanie swoich zdolności.

Drgania Mocy

W Jedi Academy powrócono do idei znanej z pierwszego Jedi Knighta - samodzielnego rozwijania umiejętności w zamian za punkty. Dyscypliny Jedi zostały podzielone na trzy kategorie: Moce Główne oraz Moce Jasnej i Ciemnej Strony. Do Głównych zaliczają się techniki szybkości, dalekiego skoku, wyczuwania aury i walki na miecze świetlne. Te umiejętności wzrastają samoczynnie w ważnych momentach gry. Natomiast dowolnie nabywasz i rozwijasz zdolności Jasnej i Ciemnej Strony Mocy. Wśród tych "dobrych" znajdują się techniki ochraniające Rycerza Jedi przed atakami, zdolności wpływania na umysły innych i umiejętność regeneracji. Wśród "złych" można znaleźć chwyt za gardło w stylu Lorda Vadera, wyładowania elektryczne á la dziadek Imperator oraz techniki wysysania życia i Mocy z istot żywych. Co ciekawe twoje decyzje bacznie obserwują nauczyciele z akademii: Kyle Katarn i Luke Skywalker. Gdy zachowujesz się jak na Rycerza Jedi przystało, dostajesz pochwały. Gdy wybierasz zdolności Ciemnej Strony, preceptorowie ostrzegają cię przed konsekwencjami. Ostateczny wybór, po której stronie Mocy się opowiedzieć, pozostawiono jednak tobie, choć nie ma on większego znaczenia dla gry. Ale o tym za chwilę.

Jedi kawalerzysta

Wśród wielu lokacji w grze znajdują się także miejsca znane z komiksów i książek, osadzonych w świecie Gwiezdnych Wojen, na przykład Vjun, planeta Lorda Vadera.

Wśród wielu lokacji w grze znajdują się także miejsca znane z komiksów i książek, osadzonych w świecie Gwiezdnych Wojen, na przykład Vjun, planeta Lorda Vadera.

Kolejnym wielkim plusem gry są nowe opcje, które ożywiają rozgrywkę. W grze, tak jak w zwykłym shooterze, badasz kolejne lokacje, strzelasz, ucinasz przeciwnikom głowy i inne ważne części ciała. Nie zabrakło jeszcze jednego elementu tak charakterystycznego dla filmów z cyklu Gwiezdne Wojny: ultraszybkich pojazdów i egzotycznych wierzchowców. Na mroźnej planecie Hoth możesz wskoczyć na grzbiet Tauntaunów. Nieco dalej w grze czekają cię pościgi na powietrznych skuterach. Zabawa jest przednia, zwłaszcza że prowadząc pojazd lub gnając w siodle, w dalszym ciągu możesz strzelać i ciąć przeciwników mieczem. Aż szkoda, że pojazdów nie wykorzystano w większej liczbie misji.

Znane klimaty

Jedi Academy to gratka przede wszystkim dla fanów Star Wars. Zwłaszcza że znowu masz okazję spotkać bohaterów znanych z filmów. W jednej misji ruszasz na platformę górniczą zawieszoną w atmosferze gazowego giganta. Tutaj twoje zadanie polega na naprowadzaniu na cel pocisków, które Wedge Antilles odpala ze swojego X-Winga. Na Tatooine walczysz ramię w ramię z Chewbaccą. Wielokrotnie w grze odwiedzasz miejsca znane z Expanded Universe, czyli świata Gwiezdnych Wojen opisanego w komiksach, powieściach, opowiadaniach i oczywiście grach komputerowych. Jest więc Byss, szczątki planety Imperatora. Jest Vjun, niegościnny glob zalewany kwaśnymi deszczami, gdzie Lord Vader postawił swój zamek. Fanów Gwiezdnych Wojen może rozśmieszyć fakt, że jedna z misji rozgrywa się na Tanaab, planecie, o której według oficjalnych źródeł nie wiadomo absolutnie nic oprócz tego, że tam właśnie Lando Carlissian wykonał swój słynny manewr.

Nie chcę być Jedi

Gra jest fajna i wspaniała, szkoda jednak, że już na początku rozgrywki wcielasz się w gościa, któremu nie jest w stanie sprostać prawie żaden z przeciwników. Ot, po prostu biegasz z latarą, a co zobaczysz kolesia z blasterem, to podbiegasz i bzzzzt, bzzzzt, rach-ciach i po sprawie. Moim zdaniem dziadek Palpatine miał rację, iż kazał zlikwidować wszystkich Jedi, bo walczą niesportowo. Nie sposób ich trafić z konwencjonalnej broni, bo odbijają strzały. Niestety, ponieważ wcielasz się w jednego z tych koleżków, gdzieś zginął nastrój z poprzednich części serii, gdzie na początku gry uzbrojony w repetiera opędzałeś się od hord szturmowców, a każdy strzał przyjęty na klatę mógł być dla ciebie ostatnim. Za to ile radości było później, gdy już się zasłużyłeś i w końcu dostawałeś do ręki miecz świetlny?! Tymczasem w Jedi Academy masz go od początku. Co to za przyjemność?

Jacek L. Komuda


Zobacz również