Jej oddałem serce swe...

Darek jest maturzystą z Lubina. Darek jest wiernym fanem Zagłębia Lubin. Darek prowadzi stronę WWW ukochanego klubu.

Darek jest maturzystą z Lubina. Darek jest wiernym fanem Zagłębia Lubin. Darek prowadzi stronę WWW ukochanego klubu.

W dniu meczu ukochanej drużyny w każdym polskim mieście trwa prawdziwe piłkarskie święto. Łodzianie, warszawiacy, poznaniacy, ci z Krakowa i Lubina, ubrani w barwy drużyny, udają się na stadion. W Łodzi Retkinia, Karolew, Teofilów, Śródmieście, Koziny i Żubardź to dzielnice najwierniejszych. W bojowym nastroju kibice są już na miejscu od rana. Na godzinę przed meczem na ogrodzeniu stadionu wiszą już klubowe flagi. Wkrótce dołączają inni. Często wspomagają klub przyjaciele z innych zespołów - Pogoń Szczecin trzyma sztamę z Legią Warszawa, a Śląsk Wrocław z Lechią Gdańsk. Najpóźniej docierają na stadion wierni fani z innych miast, dojeżdżający spoza granic województwa. Muszą się jednak pilnować. W okolicznych regionach mieszkają bowiem sympatycy wrogiego najczęściej klubu, z którymi kibice mają tzw. kosy.

Miłości jedyna ma

Mój klub to ŁKS Łódź

Na dobre i na złe

ŁKS ja kocham Cię!

Zarówno Darek z Lubina, jak i większość piłkarskich internautów, używa do tworzenia strony FrontPage'a. Tych, których nie stać na kupno licencji, piszą w zwykłym edytorze tekstów, wklepując tagi HTML-a. Wprawdzie Łukasz, kibic ŁKS-u przyznaje, że w pisaniu bezpośrednio w kodzie trzeba być naprawdę dobrym, to jednak wielu, jak Adam - fan Widzewa, tworzy klubową stronę w zwykłym edytorze ASCII, korzystając najwyżej z programów własnego autorstwa do konwersji polskich znaków i np. automatycznego wprowadzania tabeli i statystyk z ligowych wyników. Niektórzy, jak Mariusz, sympatyk Widzewa, są przywiązani do narzędzi, których używają, i mogliby się założyć o to, że nie ma lepszego narzędzia niż np. NetObjects Fusion.

Maciej, kibic Widzewa, o pracy nad klubową stroną mówi, iż osobno tworzy grafikę, a osobno układ strony. Do tworzenia witryny wykorzystuje Netscape'a 4.02, a zdjęcia i obrazki obrabia w Photoshopie i Corelu.

Jak mówi Darek ,"wierny kibic klubu zbiera zdjęcia, wklepuje tabelki i wyniki". Dla kibiców liczy się bowiem, by strona była ładna i możliwie najczęściej aktualizowana. Fanów interesują wszystkie nowinki klubowe, informacje z ostatniej chwili, jak chociażby niedwanyi motocyklowy wypadek Saganowskiego, napastnika Widzewa. Poza tym wszyscy kochają multimedia - kompozycję klubowego hymnu w tle, ładne zdjęcia, a nawet wideo z meczu. Nie interesuje ich natomiast, jaki był przebieg meczu, kto i kiedy strzelił bramkę, jaki był wynik. Internet bowiem jest wciąż mniej powszechnym i wolniejszym medium niż radio czy telewizja i w gruncie rzeczy mniej kompletnym niż prasa codzienna.

My, kibice Łodzi

wódka nam nie szkodzi.

Za Łódź, za RTS

Pójdziemy, aż na życia kres!

Tym, co urzeka internautów na stronach WWW, są internetowe kluby kibica. W Lublinie działa np. klub kibica, prowadzony przez Tomka Stankiewicza, którego widomą reprezentacją była ogólnie dostępna lista wszystkich członków. Poza tym nic - jak podkreślają internauci - w nim się nie działo, a mimo to miał setki odwiedzin dziennie. Internet stał się dzięki nim na tyle popularny, że obok obowiązkowych flag z godłem i barwami klubu, które podczas meczy powiewają nad trybunami są jeszcze flagi internautów. W Katowicach na każdym meczu można zobaczyć flagę GKS-u z białym napisem Internet Fans.

Do klawiatury piłkarscy webmasterzy zasiadają zaraz po meczu. Paweł, kibicujący Miedzi Legnica, ma średni czas aktualizacji jedną godzinę. Jeśli mecz odbywa się na miejscowym stadionie, dane wprowadzane są niemal natychmiast. W przypadku spotkań wyjazdowych, uaktualnienie następuje wówczas, gdy autor wróci z meczu lub ukaże się poranna prasa podająca skład i wynik, a także jedno czy dwa zdjęcia ze spotkania. Przeglądając galerie na piłkarskich stronach WWW, można jednak odnieść wrażenie, że zdjęcia prasowe są natychmiast skanowane i wrzucane do internetowego serwisu. Dlatego większość zdjęć jest słabej jakości. Przyznają się do tego i internauci, którzy jak Maciej, kibicujący Widzewowi, regularnie skanują fotografie z magazynów piłkarskich. Na stronach można dostrzec również zdjęcia wykonane kompaktowymi aparatami fotograficznymi, które - jak te pochodzące z witryn Robina i X-Mana z Łodzi - mają jeszcze daty ich wykonania.

Jej oddałem serce swe

Ona najpiękniejszym snem

w dwa kolory stroi się

piękną czerwień oraz biel

to drużyna Widzewa

kocham Ją a Ona mnie

nigdy nie opuszczę Jej.

Internauci twierdzą, że ich praca nie jest wzorowana na zagranicznych pomysłach. Mimo że na świecie stron piłkarskich są tysiące, żaden webmaster - jak Mirek i Bartosz, poświęcający swoją pracę Wiśle Kraków - nie wzoruje się na tym, co inni napisali o Juventusie czy Bayer Monachium.

Jednak wielu z nich przyzna, że pewne elementy - klubowy herb, ramka ze spisem treści, w którym muszą się znaleźć informacje o składzie, historii i wynikach klubu, są wspólne dla wszystkich stron piłkarskich w Polsce i za granicą. Piotr, zwolennik Widzewa Łódź, mówi wprost, że wielu twórców "ściąga pomysły z innych stron i to dotyczących tego samego zespołu, w związku z tym wiele materiałów zupełnie niepotrzebnie się powtarza".

Strony piłkarskie w Polsce powstają samorzutnie. Kibice, z których większość ma ok. 15-20 lat, oglądają klubowe witryny w Polsce i za granicą i sami wpadają na pomysł, by miejsce w Sieci poświęcić ukochanej drużynie. Maciej, kibic Widzewa, który twierdzi, że jego strona może być pierwszą z sześciu poświęconych temu klubowi powstała we wrześniu 1996 r. "Ale tak naprawdę trudno określić, kto był pierwszy" - mówi Maciej.

Dziś zgodnym rytmem biją nam

Nasze serca, które my

Za Legię damy w każdy czas

Czy czas dobry, czy czas zły.

Autorzy piłkarskich witryn raczej nie narzekają na brak pracy. Nawet, gdy spotyka się ona z niechęcią kibiców wrogich drużyn. Przyznają, że spammingu czy hakerstwa stron raczej trudno spodziewać się nawet po kibicach wrogiej drużyny. Na witrynę Widzewa legioniści włamali się tylko raz, a swoją akcję opatrzyli podpisem, nie demolując zawartości witryny. Czasami administrator może otrzymać kilka listów z wyzwiskami, ale na tym się kończy. Nikt nikomu nie zatyka niechcianą pocztą internetowej skrzynki.

Darek z Zagłębia Lubin przyznaje, że słyszał o przypadku, gdy Łukaszowi - prowadzącemu stronę klubu Świt Nowy Dwór Mazowiecki - ktoś wykradł hasło i znacznie zmienił zawartość witryny. Jednak operator, w tym przypadku Polbox, szybko zmienił prawa dostępu i sytuacja wróciła do normy. Jeśli już ktoś musi dać upust własnej nienawiści, wpisuje się w księgę gości, a nie szuka - jak przyznaje Mumin, zwolennik Klubu z Ostrowca - bardziej wyrafinowanych metod szkodzenia internetowym kibicom.

Dopóki na Wawelu Zygmunta bije dzwon

Dopóty nasza Wisła zdobywać będzie tron.

Zwycięży orzeł biały

Zwycięży polski ród

Zwycięży nasza Wisła

Bo to krakowski klub.

Cokolwiek by powiedzieć o Internecie, to na pewno, w przypadku piłki nożnej w Polsce i na świecie, pełni on rolę integrującą. Ponad dwustu sympatyków kopania piłki na murawie spotyka się w grupie dyskusyjnej pl.rec.sport.pilka-nozna. Własnych kibiców ma też IRC, gdzie na kanale #IKK w piątek dyskutuje się o meczach i zawodnikach.

Dla świata, a szczególnie amerykańskiej Polonii, strony polskich klubów są swoistym oknem na świat. "70% moich czytelników to emigranci, ludzie, którzy wyjechali w młodym wieku lub nawet ich dzieci - opowiada Darek, sympatyk Zegłębia Lubin. Niewiele wiedzą o piłce w Polsce, ale patriotyzm każe im się nią interesować".

Autorzy witryn otrzymują też listy w rodzaju "Cześć, nazywam się Jasiu Kowalski, mój klub to LZS Lipki Kozia Wólka i gra w VI lidze, chcesz pogadać napisz na priva". Najwięcej czytelników to jednak kibice opisywanej w Internecie drużyny. Niekoniecznie pochodzą z rodzinnego miasta klubu, czasami porozrzucani są po całej Polsce, a nawet świecie. Oni od autorów strony WWW chcieliby otrzymać koszulkę i szalik. Oni też stanowią przytłaczającą grupę uczestników konkursów, które coraz częściej organizują webmasterzy.

Boją się nas kibice angielscy

Boją się nas fani holenderscy

Boją się nas kibice Górnika

Boi się nas cała pierwsza liga.

Czy spotykają się na meczach? Raczej nie, choć nawiązują sieciowe znajomości z kibicami z Polski, Niemiec, Holandii czy nawet Argentyny. Witryny regularnie czyta amerykańska Polonia. Łukasz, autor strony o Świcie Nowy Dwór, zaprosił do siebie Krzycha, prowadzącego serwis Lecha Poznań. Z rewizytą pojechał później do Poznania. Kontakty między kibicami zawiązują się też na bardziej "służbowej" stopie. Jako że Świt grał z Jeziorakiem w Iławie, miejscowy kibic tego klubu wysłał Łukaszowi relację do wykorzystania na stronie.

Między miastami, między klubami trwa internetowa wymiana poglądów; tworzą się help deski rozwiązujące komputerowe problemy. Na marginesie piłki mówi się o podróżach, a obfitą korespondencję - jak twierdzi Adam, kibic ŁKS-u - okrasza się klubowymi pamiątkami.

Mistrzem Polski jest Legia

Legia najlepsza jest

Legia to jest potęga

Legia CWKS.

I jeszcze kanon. Na każdej stronie powinien być skład, dane o zawodnikach i wyniki meczów. W tle może grać muzyczka, na barwnej fotografii uśmiechać się cała jedenastka. I piłka. Ważna jest duża, czarno-biała piłka. Bo dla niej się w końcu żyje.

Adam, Widzew Łódź

"Zdecydowana większość kibiców jest z natury nastawiona pokojowo do innych. Można wprawdzie zauważyć pewne symptomy mniejszej sympatii czy nawet lekkiej pogardy wobec sympatyków innej drużyny, ale jest to niegroźne. Niebezpieczeństwo powstaje, gdy grupy kibiców spotykają się na stadionie, gdy wyraźnie widać, że "w tych sektorach siedzimy my, a tam oni - wrogowie". Zaczyna się od wyzwisk rzucanych z widowni pod adresem kibiców drużyny przeciwnej, atmosfera może stać się nerwowa. Wtedy wystarczy iskra, by doszło do wybuchu. Wystarczy, że ktoś energiczny i zawzięty (a tacy z reguły są szefowie kiboli) da sygnał do rozpoczęcia burdy, a burda będzie. Po wyjściu ze stadionu i rozejściu się, agresja zanika. Można z wrogim kibicem, gdy już jesteśmy bez szalików, iść na piwo i pogadać. Spokojnych jest na stadionie większość. Niestety, część z nich daje się opanować hasłom rzucanym przez garstkę "żądnych krwi" ludzi".

Bogusław, Legia Daewoo Warszawa

"Webmasterzy nie pochodzą z agresywnych środowisk. Rzadko wśród nas zdarzają się kibole, których stać na wulgarność i podawanie statystyk kibicowskich wyjazdów. Ci najbardziej agresywni są jednak za głupi na Internet".

Dariusz, Zagłębie Lubin

"Ludzie, którzy biją się na stadionach, to na ogół nastolatki z rodzin ubogich, rozbitych czy wręcz patologicznych. Skąd zatem ma się wziąć powszechność dostępu do komputera? Komputery mają ludzie bogaci, raczej nie bandyci, uczniowie szkół średnich i wyższych, i złodzieje, którzy nie bawią się w bójki z policją, bo mogłoby to im przeszkodzić w kradzieżach aut. Wniosek prosty - zwykła boiskowa hołota nie ma bądź nie umie korzystać z komputera, toteż nie promuje agresji w Internecie...".

Mirosław, Wisła Kraków

"Brak agresji w polskich serwisach klubowych jest ściśle związany z poziomem kultury osób prowadzących strony. Ludzie ci są przeważnie prawdziwymi kibicami; idą na mecz dopingować piłkarzy i cieszyć się grą swoich drużyn, a nie wszczynać stadionowe burdy czy szukać zaczepki".

Mariusz, Widzew Łódź

"Kiedyś dostałem maila od kibola, który zarzucił wszystkim stronom, iż są takie same, a żadna nie zawiera informacji o wyjazdach i spotkaniach kiboli. Odpisałem mu, że jeśli ma ochotę, może mi pisać o wyjazdach, ale niech nie pisze ani słowa o burdach, bo dla mnie to debilizm. Więcej się nie odezwał...".

Krzysztof, Ostrowiec

"W Internecie zdarzają się idioci, którzy wyzywają innych kibiców albo szczycą się zadymami np. na grupach dyskusyjnych. Ja jestem jedną z wielu osób, które walczą z agresją na stadionach i w Internecie. Ludzie, którzy doprowadzają do zadym na stadionach, to nie kibice, a zwykli przestępcy, a ci nie interesują się piłką nożną, a już na pewno nie w Internecie".

Jacek, Polonia Warszawa

"Dla prasy zła wiadomość to dobra wiadomość. Jednym z elementów kampanii antychuligańskiej na Zachodzie była blokada informacji na temat stadionowych zadym. Polskie media jeszcze się tego nie nauczyły. Brak agresji na naszych stronach bierze się stąd, że na stadionach "szumi" naprawdę najgorszy element, kompletni degeneraci, życiowi frustraci i wykolejeńcy. My możemy się co najwyżej pokłócić na grupie dyskusyjnej, oni nie mają innych środków niż przywalenie komuś dechą w łeb. Sam dostęp do Sieci stanowi swego rodzaju cenzurę intelektualną. Jeśli "na grupie" pojawia się gardłujący gość, jest to z reguły szczeniak, a nie rasowy chuligan".

Zatrzymać kosy

W piątek na liście pojawił się gość o pseudonimie Manolo, kibic ŁKS-u. Najpierw podał adresy domowe kibiców Legii i Widzewa, a później poprosił "swoich", żeby wymienionych "zajebali" przy nadarzającej się okazji. Ludzie natychmiast rzucili się na Manola. Wytropili go... Pracował w warszawskim Philipsie. Ktoś wysłał list do Holendrów i plotka głosi, że go zwolnili albo otrzymał naganę. Dokładnie nikt nie wie.

Tym, co najbardziej rzuca się w oczy przy przeglądaniu polskiego kawałka piłkarskiej cyberprzestrzeni, jest brak agresji. Wręcz przeciwnie. Wzrok przyciągają obrotowe bannery z hasłami, nawołującymi do powstrzymania przemocy na stadionach, kluby kulturalnego kibica i pozdrowienia kibiców przeciwnej drużyny.

W Chorzowie doszło do walk ulicznych, Słupsk przeżył małe rodzime Los Angeles, a w Internecie cisza. Webmasterzy przyznają, że tradycyjne media sprawują nieprawdopodobną władzę. Kiedy prasa pisze o kibolach, o tym, że wyrzucili kogoś z pociągu, przytaczając piosenkę o Mariuszu, internauci milczą. Kulturalny kibic dopinguje bowiem swoją drużynę, cieszy się grą ukochanej jedenastki, a nie dymi na stadionie.

Niekulturalni kibice nie mają dostępu do komputera. Pochodzą z biednych, rozbitych rodzin i gdyby nie bójki na stadionach, wszczynaliby burdy w barach lub po prostu na ulicach. Jak pokazał Słupsk, media karmią agresję, dostarczając kibolom potrzebnej energii do palenia samochodów i tłuczenia szyb. Dlatego w Internecie trudno jest znaleźć stronę prawdziwych "hoolsów". Tutaj piłka służy do tego, do czego została stworzona. Do grania.

Parszywy los webmastera

Z Dariuszem, kibicem Zagłębia Lubin, rozmawia Olo Sawa.

Mieliśmy rozmawiać o agresji. Trzy dni szukam jej bezskutecznie na polskich serwerach.

Nie dziwię się, ogólnie w Internecie trudno znaleźć strony chuligańskie czy wręcz obraźliwe w stosunku do innych kibiców, aczkolwiek takowe na pewno istnieją. Widziałem takie obrażające Legię, Widzew czy Śląsk. Większość znajduje się na geocities. Dlaczego nie w Polsce? Były próby na Polboxie czy na Onecie, ale krótko... Nikomu nie chciało się bawić w tworzenie kont i stron, które były usuwane przez administratora po kilku godzinach.

Dobrze, operator nie kasuje, ale ludzi jak nie było, tak nie ma.

Po pierwsze, musisz być wiernym fanem swojej drużyny - zbieraj zdjęcia, skanuj, wklepuj tabelki i wyniki. Fajnie jest, gdy twoja strona wyróżnia się z mnogości innych. Popatrz na Legię lub Widzew, konkurencja jest spora. Wymyślaj zatem nowości - na ogół konkursy i miejsca, umożliwiające wyrażanie różnych opinii. Choć licznik bije, a wszyscy chwalą, to dalej będzie czegoś brakowało i nie wszystko jest takie, jak sobie wymarzyłeś. Zacznij więc sam pisać artykuły, rób własne zdjęcia czy filmy wideo na meczach. Wtedy strona będzie super i możesz spokojnie walić do władz klubu i przez 2 godziny tłumaczyć im, co to jest Internet i jak to dobrze mieć stronę WWW. W końcu na odczepnego dostajesz od nich trochę byle jak skopiowanych dokumentów i na tym się najczęściej kończy ich pomoc. Ale wtedy masz już witrynę oficjalną.

Jak już się przekonałeś, klub nie zrobi dla ciebie wiele. Wysyłasz więc kilka listów pod http://www.mojemiasto.pl, by dali ci subdomenę mójklub.mojemiasto.pl i na tym kończy się dzieło rozwoju. Ponadto jest jeszcze aktualizacja - z tym, jak wiadomo, jest najgorzej - na początku aktualizacje pojawiają się co kilka godzin, później z powodów (dziewczyna, szkoła, rachunki za telefon) coraz rzadziej. Istotny wpływ ma na to także postawa drużyny, jak grają dobrze - to się aktualizuje, aby pochwalić się kumplom w kraju, jak do kitu - to aż się nie chce klepać, że "...po ambitnej walce znowu przegraliśmy 0:4...".

Ale jednak coś się pisze, szczególnie na oficjalnych witrynach.

Widzisz, w Polsce jest inaczej niż na Zachodzie. Tam każdy się szanuje. Klub sam zakłada serwis, nad którym siedzi sztab ludzi. U nas strony oficjalne to dzieła amatorów, którzy wyrwali domenę od miasta, a resztę wymyślają sami za totalną darmochę.

A płatne?

Polskie, robione na zlecenie, strony WWW widziałem tylko dwie (http://www.pogon.szczecin.pl i http://www.legia.com). Obie - jak przystało na robione jednorazowo jako wizytówka, a nie jako źródło informacji - są mocno nieaktualne. Strona Legii została jeszcze z Ligi Mistrzów, bo nie wypadało, żeby w oficjalnych programach było napisane Webpage: NONE.

Pytałem już innych o znajomości. Ktoś do Ciebie pisze, umawiacie się na stadionie, później spotykacie się w barze. Czy coś takiego w ogóle istnieje?

Często nawiązujemy znajomości, ale niewielu umawia się w knajpie czy na stadionie. Po pierwsze dlatego, że większość kibiców to tzw. placki, którzy na mecze przychodzą z tatą, a zgrywają znawców. Po drugie, istnieje obawa o dużą różnicę wieku, która w Sieci jest niezauważalna. Ale znajomości z poczty elektronicznej są popularne. Jest np. taki gościu w Katowicach (pseudo: Olgi - prowadzi http://www.gks.katowice.pl), który w czerwcu 1997 r. załatwił z szefem "Katowickiego Sportu" linki do stron swoich kumpli (mojej także) w Skarbie Kibica wydanym w ponad pół milionowym nakładzie (SPORT+PS+TEMPO).

Ponadto popularna jest grupa pl.rec.sport.pilka-nozna (ponad 200 wiadomości dziennie) i IRC - w piątki po południu #IKK (to od Internetowego Klubu Kibica - Tomka Stankiewicza)

Kiedy ludzie mają czas chodzić koło tego?

Matura jest oczywistą przeszkodą dla wielu z nas, he he he.

Największe kawałki serwisu powstają w wolnych chwilach i w weekend. Wtedy to wdrażane są nowe pomysły. Po meczach robi się jedynie aktualizacje, które zajmują ok. 15 minut. Zwykle trzeba dużo czasu, żeby "dopieścić" strony, informacje, niestety, w większości pochodzą z gazet lub własnych obserwacji. Kluby nie są chętne do współpracy!

Agresywne zachowanie polskich kibiców nie jest równie popularne w Internecie, jak na stadionach. Podobne przypadki zdarzają się czasami np. na liście dyskusyjnej pl.rec.hools

NEWS'OWE POGADUSZKI

Piątek, 1 maja 1998 r.

Szukam kontaktu z chuliganami z całej Polski, aby pogadać o dymach. Czekam na zdjęcia. Kto nie jest zainteresowany tematem niech się nie wp...

LECHIA GDA SK FOREVER

Jak na razie to ty się wp...! To nie jest grupa o zadymach, tylko o piłce nożnej. Kontaktu (mózgu?) z chuliganami szukaj sobie gdzie indziej... Mam nadzieję, że więcej takich zboczonych ludzi nie znajdziesz...

ML

Nie sadzę, że on się wp... ponieważ było już wiele dyskusji na ten temat, poczytaj sobie. Niedługo założymy swoją grópe i wtedy sprubój się wp.... A na razie nie wp... się w posty nie do ciebie.

Chyba nie jesteś na zbyt wysokim poziomie z ortografii. Ejże! Ty chyba w ogóle nie jesteś na wysokim poziomie.

pl.rec.hools:

Dominik: Ale najeb... tych z X

Bartek: Taaa! Było zajeb...! Widziałeś jak psy spier...?

Dominik: No pewnie, mam kilka zdjęć! Chcesz?

Bartek: Ślij! Jak masz na jpegu tych pokopanych to byłoby zajeb...!

Dominik: Mam! Cali są we krwi!

Bartek: To fajnie, kurde...

Dominik: Wiem...

Bartek: Super, że mamy tą grupę!

Dominik: Aha!

Ja już na temat tych gówniarzy się wypowiedziałem i ustosunkowałem, proponuje Mac nie odpowiadać na jakiekolwiek tego typu posty. Ojciec kupił komputer jednemu, czy drugiemu z nadzieją że syn zmądrzeje, a tu widzisz do czego im komputer potrzebny.

ML

Jacy wy jesteście śmieszni, te miejsce jest tak samo ich jak i wasze. Jak chcą sobie o tym rozmawiać to niech sobie rozmawiają, a jak tobie się to nie podoba to nie zaglądaj do tego rodzaju wiadomości...jeden z drugim, sami stwarzacie konflikty bo nie macie tolerancji....TOLERANCJI!!!

GieKSiarz

CALE MOJE ZYCIE TO GKS KATOWICE

Dzięki za wsparcie i zapraszam do dyskusji

Dyskutować chamie możesz, ale idea szukania przez Internet braci-chuliganów jest.... he he właściwie to jest na twoim poziomie (miało być co innego, ale i tak byś nie zrozumiał).

ML

Internet to jedyna instytucja gdzie jeszcze obowiązuje wolność wypowiedzi. Nie niszczmy sobie sami tego. Nikt by nikogo nie wyzywał gdyby mu się nie wp..., a tak to miej pretensje do samego siebie.

A tak na marginesie to

LECHIA GDA SK MISTRZEM ŚWIATA


Zobacz również