Joint Task Force - recenzja

Jest rok 2008. Krucjata przeciwko terroryzmowi, jaką kilka lat temu rozpoczęły Stany Zjednoczone, nie spełniła pokładanych w niej nadziej. Koalicje zbudowane po pamiętnym 11 września 2001 roku na gruzach World Trade Center szybko okazały się niezdolne do działania na większą skalę. Wojna interwencyjna w Iraku, choć w pierwszej fazie rozegrana po mistrzowsku, niespodziewanie przerodziła się w prawdziwy koszmar. Wyborcy odwrócili się od polityków głoszących konieczność międzynarodowych interwencji. Pogłębia się globalny kryzys gospodarczy. Szerzy ubóstwo. Zniechęceni międzynarodową polityką mieszkańcy Bałkan czy Afryki stają się coraz bardziej podatni na głoszących populistyczne hasła fundamentalistów. Nie ma tygodnia, w którym media nie informowałyby o kolejnym kryzysie... Co gorsza, istnieje organizacja, dla której każda katastrofa oznacza sukces...


Zobacz również