KE sprawdzi czy Google stosuje praktyki monopolityczne

Komisja Europejska zbada, czy koncern Google nie nadużywa dominującej pozycji rynkowej na rynku wyszukiwarek internetowych.

Z oficjalnych informacji wynika, że rozpoczęte dochodzenie jest wynikiem zarzutów dotyczących rzekomych praktyk wykorzystywania dominującej pozycji rynkowej Google na rynku wyszukiwarek internetowych w celu promowania innych usług amerykańskiego giganta. Zdaniem przedstawicieli Komisji Europejskiej dochodzenie jest bezpośrednią odpowiedzią na skargi zgłaszane przez operatora francuskiej wyszukiwarki internetowej ejustice.fr oraz operatorów brytyjskich i niemieckich serwisów porównywania cen. W gronie zarzutów wobec Google znalazło się m.in.: promowanie własnych usług w sposób naruszający zasady konkurencji wolnorynkowej, ingerowanie w mechanizm wyszukiwarki celem obniżenia pozycji wyników związanych z konkurencyjnymi usługami oraz próby wywierania wpływu na dostawców rozwiązań IT.

Dochodzenie zapowiadane przez KE ma na celu m.in. sprawdzenie, czy operator najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej w sztuczny sposób nie zaniżał pozycji rozwiązań konkurencyjnych względem własnych usług wśród wyników wyszukiwania. Wiadomo również, że przedstawiciele KE zamierzają przesłuchać m.in. dostawców sprzętu i oprogramowania. W ten sposób władze UE chcą dowiedzieć się czy kierownictwo firmy Google wymusza na dostawcach rozwiązań IT ustanowienia usług Google jako domyślnych m.in. w kwestii wyszukiwania informacji w Internecie. Warto wspomnieć, że za pośrednictwem wyszukiwarki Google realizowane jest ok. 80 proc. wszystkich zapytań pochodzących z terytorium UE.

Przedstawiciele KE zamierzają również sprawdzić, czy Google nie narusza unijnego prawa w ramach świadczonych usług reklamowych. Z nieoficjalnych doniesień wynika bowiem, że amerykański gigant podejmuje działania zmierzające do ograniczenia możliwości przenoszenia kampanii reklam internetowych na konkurencyjne platformy marketingowe.

Zdaniem analityków chodzi tu m.in. o ograniczony dostęp do interfejsów API dla usług AdWords oraz często narzucane przez władze Google klauzule wyłączności poszczególnych kampanii reklamowych. Podobne dochodzenia w skali lokalnej wszczęto już m.in. w Niemczech oraz we Francji i we Włoszech. Podobne postępowanie przeprowadzono również w Stanach Zjednoczonych. Do tej pory jednak nie doprowadziło ono do żadnych formalnych wniosków.

Gdyby zarzuty potwierdziły się, to w skrajnym przypadku Komisja Europejska może nałożyć na firmę naruszającą unijne przepisy antymonopolowe grzywnę w wysokości 10 proc. przychodów koncernu. Według danych finansowych za 2009 rok w przypadku firmy Google oznaczałoby to karę w wysokości nawet 2,4 mld USD. Władze koncernu Google twierdzą tymczasem, że postawione im zarzuty są bezpodstawne. Jednocześnie przedstawiciele kierownictwa firmy podkreślają, że dwie z trzech rzekomo pokrzywdzonych spółek są powiązane z koncernem Microsoft. Gigant z Redmond jest przy tym konkurentem Google na rynku wyszukiwarek internetowych.

Czytaj też:

CCIA oskarża IBM o monopol na rynku systemów mainframe

Google usprawnia wyszukiwarkę produktów

Google broni się przed zarzutami Oracle


Zobacz również