Kariera samplera

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że urządzenia, które dziś zabierają rzesze klientów właścicielom profesjonalnych studiów nagraniowych, w prostej linii wywodzą się od nieskomplikowanych automatów do gier.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że urządzenia, które dziś zabierają rzesze klientów właścicielom profesjonalnych studiów nagraniowych, w prostej linii wywodzą się od nieskomplikowanych automatów do gier.

Początek lat 80. to złota era dla producentów mikrokomputerów. Rozwój technologii produkcyjnych spowodował zalew tanimi procesorami, układami pamięci i modułami wejścia/wyjścia. Ówczesne mikrokomputery to nie tylko małe pudełeczka podłączane do telewizora. Prężnie rozwijał się rynek automatów do gier - zintegrowanych urządzeń mieszczących w jednej obudowie mikrokomputer, monitor, głośniki oraz przyciski i manetki do interakcji z grą.

Syntezator modularny Mooga 1965 r.

Syntezator modularny Mooga 1965 r.

Popyt na urządzenia był duży. Jednocześnie producenci szybko dostrzegli, iż oprócz oddziaływania na wzrok użytkownika można także nieco pobudzić jego słuch...

W większości takich urządzeń montowano legendarny dziś układ AY-3-8910 (istniała też wersja AY-3-8912, różnica sprowadzała się do liczby "nóżek" chipu). Dźwiękotwórcze możliwości AY są niewielkie - nawet w porównaniu z konstrukcjami młodszymi o kilka lat - powstało jednak z jej udziałem wiele kompozycji, a fani 8910 są aktywni do dziś.

Chip generował naraz 3 dźwięki. Brzmienie pochodziło z generatora fali prostokątnej wzbogaconego o generator szumu. Każdy kanał pozwalał na własne ustalenie częstotliwości, poziomu głośności i specjalnej obwiedni głośności. Umiejętne wykorzystanie obwiedni głośności (10 różnych trybów pracy) umożliwiało tworzenie różnych dźwiękowych efektów specjalnych. Muzyka płynąca z AY przypomina raczej sygnały elektronicznego budzika, co nie przeszkadzało producentom w umieszczaniu go w automatach do gier (model Gyruss miał aż 5 takich chipów) i komputerach (np. ZX Spectrum 128).

Do You SID?

Syntezator modularny Mooga 1967 r.

Syntezator modularny Mooga 1967 r.

Rok 1983 przyniósł Commodore 64, w którego plastikowej obudowie producent ukrył fenomenalny układ MOS 6581 (lub jego wariacje: 8580) Sound Interface Device - w skrócie nazywany SID. Ta mała kostka to szczyt osiągnięć ówczesnej elektroniki - SID w porównaniu z AY to jak poczciwy "maluch" z zestawieniu z mercedesem. Możliwości są imponujące: 3 oscylatory na głos (dla każdego 5 różnych przebiegów fal oraz trochę prostych przebiegów wavetable), modulacja fali prostokątnej, ring-modulator, twarda synchronizacja oscylatorów, 7 typów filtrów z rezonansem, obwiednie ADSR i LFO. Dzięki temu możliwe było uzyskanie dość zadowalającej podróbki "normalnych" instrumentów. Na SID-a powstało ponad 10 tysięcy kompozycji - ilustracji muzycznej gier, programów demonstracyjnych i samodzielnych utworów. Napisano wiele emulatorów MOS 6581 na amigę i PC, jednak żaden nie oddaje brzmienia oryginalnego układu.

Niedawno firma Elektron wprowadziła limitowaną serię hardware'owych instrumentów muzycznych z oryginalnym chipem na pokładzie. SidStation (bo tak nazywa się to cacko) ma kilka gałek, mały ekran i niewielką klawiaturę oraz wejście MIDI/wyjście audio.

Pierwsza karta muzyczna

Na początku lat 90. komputery PC powoli zaczęły zagrzewać miejsca w naszych domach. A że człowiek ma w naturze potrzebę rozrywki, powstała pierwsza karta muzyczna do PC. Sercem AdLiba był układ z laboratoriów Yamahy - OPL-2. Chip oferował 16-głosową polifonię. Dźwięk był tworzony na zasadzie syntezy FM. Do każdego instrumentu dołączano: 2 oscylatory, pętle sprzężenia zwrotnego, blok wzmacniacza i filtra wraz z obwiedniami. Dzięki LFO możliwe było osiągnięcie takich efektów, jak wibratto czy tremolo. Układ OPL-2 (później także 4-oscylatorowy OPL-3 i układy kompatybilne) znajdował się na większości kart muzycznych. Syntezator FM stanowił przez pewien czas jedyne źródło dźwięku MIDI dla pecetowych muzyków. Brzmienia uzyskiwane w ten sposób (zwłaszcza z OPL-2) są "plastikowe" - dalekie od akustycznych pierwowzorów. Karta AdLib i jej FM-owi potomkowie raczej służyły tylko do gier...

Moduły na amidze

Amiga zajmowała dość wysoką pozycję w rankingu muzycznych możliwości. Wszystko za sprawą układu przetworników cyfrowo-analogowych o nazwie Paula. Pozwalał on na jednoczesne odtwarzanie czterech 8-bitowych kanałów audio. Możliwości te doskonale uzupełniało dedykowane oprogramowanie - tzw. MOD player. Koncepcyjną istotą takiego programu jest odtwarzanie sampli (zawierających brzmienia pożądanych instrumentów) z różną prędkością. Dzięki temu częstotliwość podstawowa uzyskiwanych dźwięków może przybierać wartości odpowiadające poszczególnym dźwiękom gamy. Taki sposób syntezy jest określany mianem wavetable. (Taka koncepcja ukrywa się we wnętrzu samplerów sprzętowych.)

Syntezator modularny Mooga.

Syntezator modularny Mooga.

Na amigę powstało wiele tzw. trackerów - edytorów muzycznych z wbudowanym enginem odtwarzania typu MOD player. Dobry tracker umożliwiał edycję sampli, dodawanie efektów (w ramach statycznej obróbki sampli i w czasie rzeczywistym) czy proste miksowanie. Charakterystyczny dla trackerów był sposób wprowadzania nut. Muzyk pracował na 64-wierszowych tabelach. W każdym wierszu mógł umieścić nuty, różne wartości liczbowe i kody sterujące, co w pewnym stopniu przypominało programowanie. Trackery i ich format plików *.MOD były bardzo popularne, głównie dlatego iż zapewniały zbliżone możliwości hardware'owych samplerów na stosunkowo tanich komputerach.

Co na to PC?

Syntezy FM nie można było wykorzystać nawet do półprofesjonalnych zastosowań. Chociaż wiele kart muzycznych było wyposażonych w przetworniki cyfrowo-analogowe, ich użycie zazwyczaj kończyło się odtwarzaniem efektów specjalnych lub mowy. Owszem, w kręgach "komputerowego podziemia", tzw. demosceny, PC-towi programiści już dawno tworzyli muzykę na zasadzie znanej z amigowych MOD-ów. Jednak komercyjne programy i gry niezbyt szybko zaakceptowały takie rozwiązania (być może dlatego iż wymagało to pewnego kunsztu programistycznego...).

Pionierskim rozwiązaniem na PC był Sound Blaster AWE 32. Karta ta oferowała hardware'ową syntezę wavetable. SB AWE 32 był wyposażony w pamięć RAM do ładowania sampli z dysku twardego. Dzięki temu muzyk mógł wykorzystywać dowolne brzmienia. Wraz z kartą dostarczane było oprogramowanie do tworzenia banków brzmień. Oprócz możliwości przyporządkowania poszczególnym instrumentom zestawu sampli, można było wykorzystać obwiednię wzmocnienia/filtra z rezonansem/modyfikacji częstotliwości podstawowej. Dawało to potężny arsenał muzycznej kreacji. Dużym ułatwieniem było to, iż wszystkie czynności wykonywał sprzęt. Dzięki temu za pomocą AWE można było sterować z dowolnego sekwensera MIDI. Dziś podobne możliwości oferuje wiele kart, np. Terratec EWS64, Turtlebeach Pinacle czy Guillemot Home Studio.


Zobacz również