Katastrofa zastuka do tylnych drzwi

Nawet przypadkowe lub bezmyślne akumulowanie ryzyka może stanowić jeszcze bardziej podatny grunt dla finansowych kryzysów i bankructw firmowych niż nieuczciwość kadry zarządzającej na wielką skalę, którą poznaliśmy np. w sprawie Enrona.

Automatyczną reakcją biznesu na katastrofy typu Enrona było zwrócenie baczniejszej uwagi na kwestie nadzoru korporacyjnego. Tymczasem Mario Draghi - wiceprezes Goldman Sachs, Francesco Giavazzi, profesor ekonomii mediolańskiego International Bocconi University i noblista Robert C. Merton z Harvard Business School dowodzą, że ukryte ryzyko jest co najmniej równie ważnym problemem. Który ponadto szczególnie obecnie potrzebuje zbadania i oceny.

Zdaniem autorów, firmy, instytucje i rządy mogą akumulować znaczący poziom ryzyka nieintencjonalnie, bez wiedzy o konsekwencjach. Ale nawet takie przypadkowe lub bezmyślne akumulowanie ryzyka może stanowić grunt dla finansowych kryzysów bardziej podatny niż np. nieuczciwość kadry zarządzającej.

Przykładem ukrytego ryzyka, które badali autorzy są firmowe plany emerytalne o zdefiniowanym świadczeniu (defined-benefit pension plans) (w amerykańskim systemie emerytalnym funkcjonują dwa rodzaje planów prowadzonych dobrowolnie przez pracodawców dla pracowników: o zdefiniowanym świadczeniu (defined benefit plan) i o zdefiniowanej składce (defined contribution plan) - red.). W świecie idealnym, firmy inwestowałyby fundusze emerytalne w obarczone odpowiednio niskim ryzykiem papiery wartościowe. Ale tak nie jest. Zamiast tego szukają maksymalizacji zysku i elastyczności. Przeciętnie 60% funduszy emerytalnych amerykańskich firm jest inwestowanych na giełdach. To naraża program emerytalny na wszelkie wahania stóp procentowych czy cen na giełdzie. Poziom ryzyka jest przy tym niewidoczny w bilansie księgowym, który po prostu odnotowuje różnice pomiędzy aktywami i należnościami programu.

W dobrych latach aktywa rosną i z nadwyżką pokrywają zobowiązania. Według reguł księgowych owa nadwyżka staje się aktywem niematerialnym (intangible asset), "przedpłaconym wydatkiem z zysku" - rentą. Te aktywa mogą być użyte następnie do poprawy korporacyjnego wizerunku finansowego. Na przykład w 2001 roku Verizon Communications dopisał zyski funduszu emerytalnego do swoich wyników netto. Dzięki temu w sprawozdaniu mógł wykazać się zyskiem netto w wysokości 389 mln USD, choć w istocie stracił 1,8 mld USD. Ta żonglerka była możliwa dzięki założeniu przez Verizon, że jego fundusz emerytalny da zwrot rzędu 9,25%. Następnie owo założenie wciśnięto w dane o dochodach.

Autorzy cytują badania Milliman USA, firmy audytorskiej z Seattle, która odkryła, że w 2001 50 największych amerykańskich korporacji wykorzystało 54,4 mld USD dochodów z programów emerytalnych do poprawy kalkulacji wyników netto. Ale ich założenia okazały się zbyt optymistyczne: w istocie fundusze straciły 35,8 mld USD.

Okazało się zatem, że korporacje są jeszcze bardziej podatne na rynkową niestabilność niż się wydawało wcześniej. A stawka jest wysoka. Np., w przypadku General Motors, plan oparty na zdefiniowanym świadczeniu posiada aktywa wartości 73 mld USD.

Wystarczy sobie wyobrazić scenariusz w którym główne korporacje padają. Federalna Korporacja Gwarantowanych Świadczeń Emerytalnych (Pension Benefit Guaranty Corporation - PBGC) zapewnia częściowe gwarancje uczestników planów o zdefiniowanym świadczeniu. Tak więc w istocie firmy inwestujące środki planu na giełdzie przenoszą ryzyko na administrację rządową. I rezultaty tego są już odczuwalne: w 2002 roku PBGC zanotował 3,64 mld USD straty w swoim programie Single-Employer Program. W poprzednim roku program ten miał zaś 7,73 mld USD nadwyżki.

Na podstawie: Mario Draghi, Francesco Giavazzi, Robert C. Merton “Transparency, Risk Management and International Financial Fragility,” National Bureau of Economic Research Working Paper Number w9806.


Zobacz również