Kazaa winna piractwa wśród użytkowników?

Amerykanka Catherine Lewan złożyła pozew przeciwko australijskiej firmie Sharman Networks - producentowi i dystrybutorowi klienta P2P Kazaa Media Desktop. Kobieta twierdzi, że producent programu przyczynił się do tego, iż została ona oskarżona przez RIAA o piractwo.

Pani Lewan tłumaczy w złożonym właśnie pozwie, iż to operator Kazaa winien jest tego, że dopuściła się ona piractwa. Jej zdaniem program Kazaa Media Desktop domyślnie skonfigurowany był tak, by użytkownik łamał prawo autorskie. Chodzi m.in. o to, że pliki pobierane z sieci P2P były domyślnie zapisywane w katalogu Shared Folder - czyli tym samym, którego zawartość automatycznie udostępniana była innym użytkownikom Kazaa. Tym samym użytkownik programu po pobraniu chronionego prawem autorskim pliku (co w większości krajów nie stanowi naruszenia prawa autorskiego) automatycznie zaczynał go udostępniać (to zaś z reguły stanowi złamania prawa).

Autorka pozwu argumentuje też, że operator sieci Kazaa nie informował użytkowników o prawnych konsekwencjach pobierania muzyki za pośrednictwem programu Kazaa Media Desktop, a także że kłamliwe obiecywał "darmowe pliki muzyczne".

Catherine Lewan domaga się teraz od Sharman Networks 75 tys. USD odszkodowania - ma to jej zrekompensować straty moralne oraz finansowe, poniesione przez nią po tym, jak organizacja RIAA oskarżyła kobietę o piractwo (sprawa zakończyła się zawarciem ugody, w ramach której pozwana zapłaciła odszkodowanie).


Zobacz również