Kinomaniak: zatrzymano właścicieli serwisu! Grozi im do 8 lat więzienia

Stojące za serwisem Kinomaniak osoby mogą posiedzieć nawet 8 lat w więzieniu. Prowadzone przeciwko nim postępowanie nie dotyczy jedynie łamania praw autorskich, ale również prania brudnych pieniędzy.

Kinomaniak to działający od kilku lat serwis pozwalający na oglądanie filmów online, który spośród podobnych serwisów cieszył się chyba największą popularnością wśród internautów. 10 stycznia 2014 roku spotkała ich jednak niemiła niespodzianka: zamiast strony z filmami ich oczom ukazała się czarna strona ze złowrogo brzmiącym napisem „The End”:

Po zamknięciu serwisu Kinomaniak w Internecie zawrzało. Korzystające z niego osoby nie mogły się bowiem pogodzić z tą stratą (szczególnie te, które wykupiły dożywotnie konto), o czym informowały w tysiącach komentarzy. Niestety właściciele Kinomaniaka nie zdecydowali się na zamieszczenie chociażby króciutkiego komentarza. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak było założyć, że zamknięcie serwisu związane było z wielokrotnym naruszeniem praw autorskich.

Sprytne zabezpieczenia nie pomogły

Aby zabezpieczyć się przed "atakami" ze strony organów ścigania Kinomaniak dysponował odpowiednio przygotowanym regulaminem. Mogliśmy tam np. przeczytać, że użytkownik powinien dysponować prawami autorskimi do zamieszczanych treści. Ponadto w widocznym dla każdego odwiedzającego serwis miejscu umieszczone zostało oświadczenie, że Kinomaniak „nie podpisuje się pod żadnymi materiałami zamieszczonymi przez użytkowników i stanowczo zrzeka się z wszelkiej odpowiedzialności prawnej w związku z zamieszczonymi przez użytkowników materiałami.”

Zabezpieczenia te okazały się jednak niewystarczające. Wówczas można było wnioskować, że poradziła sobie z nim ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W jednym z jej punktów czytamy bowiem, że „nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.”

Trzeba być bardzo naiwnym, aby zakładać, iż administratorzy serwisu nie mieli świadomości, że osoba zamieszczająca kinowy hit nie posiada pozwalającej jej na to licencji...

Dzisiaj wiemy już co tak się naprawdę stało z Kinomaniakiem

Od czasu zamknięcia Kinomaniaka wydawało mi się, że sprawa ta nie będzie miała żadnej kontynuacji przed sądem. Dzisiaj wiem już jednak, że bardzo się myliłem. Na stronie policji pojawił się bowiem właśnie artykuł pod tytułem "Zamknęli serwis dla kinomaniaków. Straty szacuje się na 26 mln złotych". Dzięki niemu dowiadujemy się wielu szczegółów związanych z zamknięciem serwisu Kinomaniak oraz kroków, które przeciwko jego właścicielom podjęły i zamierzają podjąć organy stojące na straży prawa.

No ale zacznijmy od początku...

Za rozpoczęciem procesu skutkującego zamknięciem serwisu Kinomaniak stoi pełnomocnik dystrybutorów filmowych, który w sierpniu 2012 roku złożył do Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą KWP w Olsztynie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa nielegalnego rozpowszechniania utworów audiowizualnych przez właściciela/administratora Kinomaniaka. Sprawą zajęli się eksperci z Zespołu Wsparcia Zwalczania Cyberprzestępczości (mamy podobno cztery takie ośrodki w Polsce).

Ustalili oni, że "„Oficjalne” informacje dostępne w serwisie zwykłym użytkownikom oraz używane przez sprawców w kontaktach z pośrednikami finansowymi, reklamowymi w kraju i za granicą, przedstawiały internetowy serwis filmowy, jako będący własnością firm zlokalizowanych na Karaibach, w Hong Kongu, na Seszelach i innych. Podobnie rachunki bankowe wykorzystywane do prowadzenia działalności serwisu zostały założone w bankach zagranicznych na Karaibach i w Hong Kongu. Kontakty biznesowe właścicieli serwisu obejmowały szereg podmiotów i firm w Polsce, ale także w takich krajach jak: Francja, Holandia, Rumunia, Węgry, Estonia, Wielka Brytania, itd. Jednocześnie jednak sama strona internetowa prowadzona była w języku polskim i skierowana była przede wszystkim do polskich odbiorców."

Dodatkowo oszacowali, że właściciele serwisu Kinomaniak mogli co miesiąc zarabiać ponad 300 000 złotych, których źródłem byli zwykli użytkownicy i firmy zamieszczające reklamy. Pieniądze, które pozyskiwane były z nielegalnej działalności, transferowano na konta zagraniczne przez pośredników finansowych, po czym przekazywano z powrotem do Polski. Działania te pozwoliły wszcząć także przez prokuratora Prokuratury Okręgowej w Olsztynie śledztwo w kierunku przestępstwa „prania brudnych pieniędzy”.

W toku wykonywanych przez funkcjonariuszy czynności ustalono miejsce prowadzenia nielegalnej działalności. Z końcem 2013 roku w wytypowanych punktach na terenie Olsztyna przeprowadzono przeszukania, zabezpieczając m.in. gotówkę, karty płatnicze i sprzęt (komputery, telefony). Ponadto od pośredników finansowych zabezpieczono pochodzące z przestępczej działalności 700 000 złotych i ponad 30 000 euro.

Winni mogą posiedzieć nawet 8 lat

Obecnie podejrzane w sprawie są cztery osoby, z których jedna została tymczasowo aresztowana.

"Za składanie fałszywych zeznań, uczynienie z nielegalnego rozpowszechniania utworów audiowizualnych stałego źródła dochodu oraz pranie brudnych pieniędzy grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności." - czytamy na stronie policji.

Ile stracili dystrybutorzy filmów?

Na koniec warto dodać, że policjanci określili też, że w wyniku przestępczej działalności Kinomaniaka, dystrybutorzy filmów stracili 26 mln złotych.


Zobacz również