Kłopoty z zasięgiem? Skonfiguruj swoje Wi Fi

Wzrastająca popularność Wi Fi może rodzić kłopoty. Spadek szybkości połączeń, nieoczekiwane przerywanie transferów, utrata zasięgu i kilka innych problemów to objawy przekroczenia pojemności eteru.

Połączenie bezprzewodowe ma nie tylko zalety. Kablem sygnał płynie do ściśle określonego miejsca, podczas gdy drogą radiową rozchodzi się we wszystkie strony. Nie zawsze tam, gdzie jest potrzebny. Fale radiowe z kilku nadajników Wi Fi mogą docierać w te same miejsca i przeszkadzać sobie wzajemnie.

Coraz ciaśniej

Co prawda, istnieje mechanizm podziału pasma radiowego na kanały, ale niezbyt pojemny. W wypadku częstotliwości 2,4 GHz, jedynej używanej w popularnych standardach Wi Fi, 802.11 b i g, pozornie kanałów jest aż kilkanaście (w Stanach Zjednoczonych 11, w Europie zwykle 13, a w Japonii 14), ale odstęp między nimi (5 MHz) jest mniejszy niż ich szerokość (około 20 MHz).

Z tego powodu jeden sygnał okupuje cztery lub pięć kanałów. Praktycznie gwarancję nieprzeszkadzania sobie wzajemnie dają tylko dwa skrajne i jeden lub dwa środkowe z tego tuzina. Na dodatek na ten sam zakres fal jest więcej chętnych: Bluetooth, kuchenki mikrofalowe, telefony bezprzewodowe, radary meteorologiczne, radiowa telewizja przemysłowa, a to nie koniec listy. Każdy ze wspólników do pasma może utrudnić lub przerwać transmisję.

Pozornie transfer nie jest mały, ale więcej niż połowa wydajności marnuje się na negocjowanie prędkości czy pakietowanie. Ten narzut w sieciach przewodowych jest dużo mniejszy, dlatego stumegabitowy Ethernet jest bardziej wydajny od Wi Fi LiteN (150 Mb/s). To, co zostanie, musi wystarczyć wszystkim chętnym. Jeśli masz w sieci jeden punkt dostępowy i dwa komputery, każdy z nich dostanie tylko czwartą część teoretycznego pasma. Możliwości podłączenia następnych urządzeń szybko się wyczerpują.

Transfer uprzywilejowany

Co się dzieje w razie kolizji, kiedy więcej niż jedno urządzenie usiłuje się porozumieć na tym samym kanale i terytorium? Następuje tzw. back off. Algorytm czeka chwilę, zanim spróbuje ponowić transmisję. Czas oczekiwania wydłuża się po każdej nieudanej próbie. Schemat opiera się na przypuszczeniu, że wydłużanie przerw zwiększa prawdopodobieństwo trafienia na zwolnioną paczkę kanałów. Oczywiście przy takim leniuchowaniu z teoretycznego pasma zostaje naprawdę niewiele.


Zobacz również