Kolejny krwisty argument za szkodliwością gier

Mnożą się doniesienia mówiące o przeprowadzanych w realnym świecie atakach na drugą osobę spowodowanych niepowodzeniami w trakcie wirtualnych rozgrywek. Tym razem niedoszłym zabójcą jest jedenastolatek sfrustrowany słabymi wynikami w grze "Iniemamocni".

Jedenastolatka bardzo drażnił fakt, że rozgrywka wyraźnie mu nie idzie - komputer raz za razem był nad nim górą. W pewnej chwili malec nie wytrzymał i poszedł do kuchni po coś ostrego...

Swoją agresję wyładował na siedmiomiesięcznym siostrzeńcu płaczącym w sąsiednim pokoju. Nie namyślając się wiele, podszedł do dziecka i wbił w niego wzięty z kuchni nóż. Swój czyn zrozumiał dopiero po kilku minutach. O całym zdarzeniu poinformował przebywającą u przyjaciół matkę, dziecko zostało uratowane.

Czyżby to zajście było kolejnym potwierdzeniem tezy Klausa Mathiaka, że mózg nie potrafi odróżnić świata wygenerowanego przez komputer od rzeczywistego (szczegóły: patrz artykuł pt. "Jeszcze gra komputerowa czy już rzeczywistość?")? Czy może problemem jest niewłaściwe wychowanie? Warto podkreślić, że malec zawsze traktował swego siostrzeńca jak brata, a podczas odwiedzin w szpitalu odnosił się do niego bardzo czule.


Zobacz również