Kolorowy zawrót głowy

Kolor to temat dominujący w bieżącym wydaniu. Piszemy o drukarkach fotograficznych, obudowach pozwalających zrobić z komputera prawdziwe cudo oraz kartach graficznych, które tę ferię barw mogą dodatkowo uatrakcyjnić.

Kolor to temat dominujący w bieżącym wydaniu. Piszemy o drukarkach fotograficznych, obudowach pozwalających zrobić z komputera prawdziwe cudo oraz kartach graficznych, które tę ferię barw mogą dodatkowo uatrakcyjnić.

Miesiąc temu pisałem we wstępie o szybkiej popularyzacji wielofunkcyjnych kombajnów potrafiących kopiować, drukować, skanować... Chciałoby się dopisać "stepować", ale na ten dzień jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać. Uniwersalne urządzenia, co potwierdzają wyniki ich sprzedaży, przyjmowane są przez użytkowników bardzo przychylnie. Nie oznacza to jednak, że są idealne, a to usiłują nam wmówić producenci. Dużo mówi się o jakości druku fotograficznego oferowanego przez wspomniane maszyny. Tym razem postanowiliśmy skonfrontować przechwałki z rzeczywistością. Mając na uwadze rezultaty testów zeszłomiesięcznych, kiedy to sprawdziliśmy kilkanaście modeli wielofunkcyjnych kombajnów, przystąpiliśmy do kompleksowego testu drukarek o przeznaczeniu fotograficznym. Oczywiście nazwa ta nie oznacza, że modele te nie wydrukują zapisków z edytora tekstów czy tabel Excela. Wydrukują, i to całkiem przyzwoicie, ale nie do tego są przeznaczone. Ich żywioł to kolorowe zdjęcia w coraz większej liczbie rozmiarów i nadruki na najdziwniejszych nośnikach. Liczba kolorów, dysz i tuszów w drukarkach foto doszła do wartości imponujących: dziewięć pojemników z atramentem budzi respekt, ale skłania również do zastanowienia się nad ekonomią takiego rozwiązania. Czy się to opłaca i czy większa liczba kałamarzy oznacza lepszy druk, informujemy w tym numerze.

Kolor dotarł także do obudów. Przyzwyczailiśmy się do beżowych, ewentualnie czarnych skrzynek, których wnętrz broniły blaszane wrota zamknięte na kilka niełatwych do odkręcenia śrubek. Czasy się jednak zmieniają, co widać po naszym przeglądzie ponad dwudziestu modeli skrzynek chroniących komponenty komputera. Nie piszemy "dwudziestu blaszaków", bo minęlibyśmy się z prawdą. Część obudów jest bowiem wykonana z przezroczystych materiałów - akrylu bądź pleksi. To szczególne zabawki, do których podchodzić należy w białych rękawiczkach (na szczęście są dodawane do większości takich zestawów!). Przezroczyste boki, góra, a nawet front wręcz kuszą, żeby wstawić do wnętrza kolorowy neon, który je rozświetli. Nie każdemu kolorowy zawrót głowy jednak odpowiada. Dla tych, którzy stawiają na solidność i klasyczne formy, a tzw. modding omijają z daleka, także mamy ciekawe propozycje - obudowy aluminiowe, blaszane, generalnie dla coś każdego. W większości z nich równie istotna, jak forma, jest funkcjonalność.

Jednak obudowa to tylko wierzchnia warstwa żmudnie konfigurowanego peceta. W środku każdy chciałby mieć jak najlepsze komponenty. O barwną, efektowną grafikę 3D w dzisiejszych czasach już nietrudno. Wyświetli ją na monitorze nawet tania karta graficzna za 150 zł. Problemem jest tylko prędkość wyświetlania obrazu. Płynna grafika i niska cena karty graficznej to, niestety, tylko marzenia. Dla osób niegodzących się na obniżenie jakości przygotowaliśmy obszerny test kilkunastu modeli najwydajniejszych kart graficznych. Zapewne jesteście ciekawi, jak wypadnie kolejne starcie NVIDII z ATI. Fani obu firm zapewne już się nie mogą doczekać werdyktu, więc zapraszam na kolejne strony. Ciekawe, że najlepsza wydajność to w dzisiejszych czasach domena nie tylko pojedynczych, szybkich modeli. Technologia SLI sprawiła, że kupując dwie tańsze karty i instalując je na specjalnych płytach głównych, można uzyskać wydajność, o jakiej wcześniej nam się nie śniło. Czy najszybsze karty pojedyncze mają szansę z parą średniaków? I jeśli się opłaca je kupić, to w jaki sposób zainstalować je na płycie głównej? Na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedzi w bieżącym wydaniu.


Zobacz również