Kombinacje dziwnej jakości

Kenwood to nie tylko marka sprzętu kuchennego - to również znany producent urządzeń AV. Jego najnowsze propozycje dla szerokiego grona odbiorców zaskakują zarówno wyglądem, jak i konstrukcją.

Kenwood to nie tylko marka sprzętu kuchennego - to również znany producent urządzeń AV. Jego najnowsze propozycje dla szerokiego grona odbiorców zaskakują zarówno wyglądem, jak i konstrukcją.

Kenwood HM-DV7

Kenwood HM-DV7

Co jakiś czas na rynku pojawiają się urządzenia i systemy, które mimo że są tanie, sprawiają wrażenie znacznie droższych rozwiązań, szczególnie jeśli chodzi o jakość dźwięku. Mamy z czymś takim do czynienia właśnie w przypadku nowatorskiego Kenwooda HM-DV7.

Wrażenie akustyczne

Jednemu niewielkiemu głośnikowi ustawionemu centralnie towarzyszy miniaturowy głośnik niskotonowy. Subwoofer jest pasywny, ma niewielką, bo zaledwie 13-centymetrową membranę i przedni otwór bass-refleksu. Jedyna kolumna w zestawie ma bardzo niewielkie wymiary, niemniej jednak zmieściły się w niej aż trzy minigłośniki z membranami 5-centymetrowymi. Jeden skierowany jest do przodu, dwa zaś na boki. Wszystkie sterowane są i podłączone oddzielnie. Nie jest to więc jedna klasyczna kolumna, tylko zespół trzech identycznych, autonomicznych głośników Oczywiście, są ekranowane magnetycznie, podobnie jak zwykły głośnik centralny. Podczas testu skorzystaliśmy z konfiguracji sugerowanej w instrukcji i wszystkie elementy ustawiliśmy jeden na drugim. Ze względu na niewielką moc tego sprzętu do odsłuchu wybraliśmy małe, 10-metrowe pomieszczenie. Po włączeniu płyty CD nie nastąpiło spodziewane załamanie dźwięku. Inżynierowie Kenwooda rzeczywiście dopracowali technologię Uniround. W stereo ogólne brzmienie przypomina nieco włączony dekoder DSPL dla zwykłego sygnału dwukanałowego. Idealnie brzmiała ścieżka dźwiękowa z filmu Gladiator, lepiej niż na niejednym klasycznym zestawie głośnikowym. Natomiast szybsze i głośniejsze utwory muzyczne, np. techno czy dance zdecydowanie traciły przestrzenność, chociaż dobrze dobrany głośnik niskotonowy poprawiał ogólne wrażenie. Zwróciliśmy uwagę, że oba głośniki znakomicie się uzupełniają. Główny, mimo miniaturowych membran, nieźle radzi sobie w środku pasma, nie zmuszając do wysokiego zestrojenia głośnika niskotonowego. W trybie wielokanałowym było nieco gorzej. Filmy wyraźnie traciły na efektach przestrzennych, były spokojniejsze, tak iż nawet nieźle pracujący subwoofer nie był w stanie ich ożywić. Ponieważ combo nie ma żadnego dekodera dźwięku przestrzennego, spora część tych efektów ginie już w procesie downmix. Podobnie jest z trybem stereo, to znaczy na pewno nie zauważymy, iż jest tylko jeden głośnik wysokotonowy, brakuje mu jednak możliwości odseparowanych kanałów w klasycznym układzie 5.1. Najwięcej tracą dynamiczne filmy akcji. Wrażenie odbioru może się nieco zmienić, w zależności od ustawienia głośnika głównego i wielkości pomieszczenia. Jeśli ustawimy go niesymetrycznie do ścian pokoju lub wstawimy do wąskiej szafki, może sporo stracić na brzmieniu. Zdecydowanie najlepszym miejscem okazał się telewizor ustawiony na otwartej przestrzeni. Pod względem funkcjonalnym combo nie sprawia najmniejszych kłopotów. Mechanizm DVD jest cichy i prawie go nie słychać. Na pochwałę zasługuje szybkość odczytu i zmiany ścieżek MP3.

Miło popatrzeć

Wygląd jest bez wątpienia kolejnym atutem tej konstrukcji, pomijając, oczywiście, głośnik na podstawce, który sam w sobie ma klasę. Zestaw czaruje modnym wyglądem. Eleganckie i ciekawe wydaje się łączenie kolorowych, przezroczystych elementów z imitacją metalu. Podłączenie nie stanowi najmniejszego problemu i jest prostsze niż w większości urządzeń tego typu, dzięki zintegrowanej wtyczce dla głośnika głównego. Wystarczy podłączyć dwa przewody, zasilanie oraz antenę i zestaw jest gotowy do pracy.


Zobacz również