Komisja Europejska chce zaostrzenia kar za piractwo

Firmom IT będą grozić dotkliwe sankcje karne, włącznie z karą więzienia dla pracowników, jeśli ich sieci komputerowe, programy, bądź usługi sieciowe są lub były kiedykolwiek w jakikolwiek sposób wykorzystywane do rozprowadzania nielegalnie skopiowanych materiałów takich, jak pliki muzyczne, programy czy filmy. Projekt takiej regulacji, poparty przez komisję Parlamentu Europejskiego, przedstawiła we wtorek Komisja Europejska.

Proponowana dyrektywa przerzuca odpowiedzialność karną za rozprowadzanie nielegalnych materiałów za pośrednictwem Internetu z końcowych użytkowników - osób prywatnych, na firmy zapewniające dostęp do sieci i usług: dostawców internetowych, operatorów sieci komórkowych, twórców komunikatorów internetowych, programów lub stron służących do wymiany plików (np. YouTube), jak również producentów otwartego programowania.

Projekt kontrowersyjnej ustawy wywołał ogromne oburzenie w branży IT, jednocząc konkurujące, bądź nawet walczące ze sobą w normalnych warunkach przedsiębiorstwa i organizacje, w tym m.in. orędowników otwartego oprogramowania zrzeszonych w ramach FFII (Fundacji na rzecz Wolnej Infrastruktury Informacyjnej) oraz największe firmy informatyczne należące do BSA (Business Software Alliance ).

Najwięcej kontrowersji wzbudza zapis, traktujący "pomoc i współudział oraz nakłanianie do naruszenia" praw autorskich własności intelektualnych takich jak muzyka, oprogramowanie i filmy, jako czyny przestępcze. Niepokoje budzi także zawarty w projekcie dyrektywy zapis dopuszczający rejestrację wzorów użytkowych dla oprogramowania. Zapis dotyczący patentów na oprogramowanie, również zawarty w oryginalnej wersji dyrektywy zaproponowanej przez Komisję Europejską, został z niej usunięty przez komisję ds. legislacji.

"Wyłączenie patentów jest przez nas bardzo mile widziane, rozczarowuje nas jednak pozostawienie zapisu dotyczącego nakłaniania do naruszenia praw autorskich" - mówi powiedział Francisco Mingorance odpowiedzialny w BSA za sprawy europejskie.

Według Ante Wessels`a, analityka pracującego dla FFII, dyrektywa w takiej formie jest ogromnym zagrożeniem dla całego przemysłu informatycznego. Stwierdził on także, że jeśli ustawa w tej postaci wejdzie w życie, znacznie ograniczy swobodę działania programistów i projektantów oprogramowania. "Traktuje ona działania innowacyjne jako działania kryminalne" - dodaje.

"Zapis o pomocy i współudziale jest bardzo poważny. Swoim zasięgiem może objąć wszelkie rodzaje produktów i usług sieciowych" - mówi Thomas Vinje z brukselskiego biura firmy prawniczej Clifford Chance. "Bardzo ważne jest wykreślenie patentów z projektu ustawy, ale dlaczego pozostawiono w niej zapis dotyczący wzorów użytkowych? To bez sensu" - dodaje.

Także producenci sprzętu komputerowego obawiają się ewentualnych konsekwencji prawnych proponowanej ustawy. Producent telefonów komórkowych - Nokia w przeszłości wypowiadał się przeciwko dyrektywie. We wtorek, zaraz po głosowaniu w komisji Parlamentu Europejskiego nie udało się uzyskać żadnego komentarza ze strony tej firmy.

Zapis o pomocy i współudziale oraz nakłanianiu do naruszenia praw autorskich w dużym stopniu wspomaga właścicieli tych praw, czyli głównie firmy fonograficzne i wytwórnie filmowe, w egzekwowaniu swoich praw, ale jednocześnie ogranicza konsekwencje prawne wobec osób nielegalnie kopiujących chronione prawami autorskimi materiały.

Komisja ds. legislacji zdecydowała się wykluczyć z ustawy wszystkie naruszenia własności intelektualnej popełnione przez prywatnych użytkowników. Członkowie komisji poszli nawet o krok dalej, twierdząc, że za nadużycie może być traktowane wyłącznie "umyślne i świadome naruszenie prawa własności intelektualnej w celu uzyskiwania korzyści materialnej".

Jeśli o ten zapis chodzi, głosy przedstawicieli BSA i FFII są dokładnie przeciwstawne. Fundacja FFII pochwaliła ograniczenie odpowiedzialności indywidualnych użytkowników, podczas gdy Francisco Mingorance, reprezentując BSA stwierdził, że zapis ten równa się "legalizacji nielegalnej wymiany plików i oprogramowania". "W rzeczywistości zapis ten mówi, że nielegalne ściąganie plików z Internetu jest całkiem w porządku" - dodaje.

Międzynarodowa Federacja Przemysły Fonograficznego (IFPI) naciskała na zaostrzenie konsekwencji karnych wobec osób prywatnych. Na razie nie uzyskaliśmy żadnego komentarza z ich strony. Podobnie zresztą, jak ze strony przedstawicieli Microsoftu. Firma Google Inc., właściciel serwisu YouTube, odmówiła komentarza.

Piotr Waszczuk, IDGNS


Zobacz również