Komputer uwolniony

Czy jest zapotrzebowanie na komputery bez systemu operacyjnego? Czy klienci chcą notebooków bez Windows? Dell bardzo długo twierdził, że nie, tymczasem ankieta przeprowadzona wśród internautów sugeruje coś zupełnie innego.

Dell, do niedawna największy sprzedawca komputerów w Stanach Zjednoczonych, zawsze uznawany był za wyjątkowo dobrego partnera Intela i Microsoftu. Kiedy w zeszłym roku firma po raz pierwszy zaprezentowała sprzęt z procesorami AMD, mówiono o przełomie. Pojawiły się nawet opinie, że nie tylko do Intela istnieje alternatywa, również systemy operacyjne Microsoftu mogą zostać zastąpione czymś tańszym i jak sugerowano, lepszym.

Przedstawiciele korporacji odpowiadali jednak, że zapotrzebowanie na Linuksa jest nikłe - i dalej sprzedawali komputery z fabrycznie instalowanym Windows.

Zapowiedź przełomu numer 2

W lutym na witrynie firmy pojawiła się ankieta dotycząca cech, które powinny mieć komputery Della. Jej wyniki okazały się zaskakujące. Internauci w ogóle nie wypowiadali się na temat sprzętu, natomiast olbrzymią liczbę głosów uzyskała opcja "Linux zamiast Windows". Użytkownicy bardzo stanowczo opowiedzieli się za możliwością wyboru: w wariancie "light" proponowali Ubuntu, Fedorę lub openSUSE na tym samym dysku, co Windows, w wariancie "hard" sugerowano całkowite usunięcie oprogramowania Microsoftu z komputerów.

Sporo głosów oddano też na fabrycznie zainstalowany pakiet OpenOffice.org zamiast (testowych) edycji Microsoft Office. Na dalszych pozycjach pojawiły maszyny bez oprogramowania czy z Firefoksem w roli domyślnej przeglądarki internetowej.


Zobacz również