Komputery... bez komputerów - chmura przyszłości?

Technologia chmury staje się coraz bardziej popularna na rynku IT i zaczyna tworzyć całkiem spory sektor. Jeśli chcemy być pewni, że nasze cenne dane będą przechowywane w bezpiecznym miejscu, nic prostszego - korzystamy z darmowej lub płatnej usługi i już mamy do nich dostęp w każdej chwili, praktycznie z każdego miejsca na świecie. A skoro można w ten sposób utrzymywać wirtualny twardy dysk, to dlaczego by nie spróbować z innymi podzespołami komputera?

Wyobraźmy sobie, że w przyszłości zamiast całego osprzętu, takiego jak dysk, płyta główna, karta graficzna będziemy mieli tylko... klawiaturę. Do tego dowolny telewizor czy monitor podpięty do Internetu. Z pewnością brzmi to dziwnie - gdzie system operacyjny? Gdzie inne elementy?

Spokojnie, za nie zapłacimy również, choć nigdy nawet większości - poza systemem - nie zobaczymy na oczy. O co chodzi? Już w tej chwili możemy mieć tylko niewielki dysk, na którym zmieści się jedynie system operacyjny. Jeśli podłączymy do systemu twardy dysk, znajdujący się w chmurze, nic nie stanie na przeszkodzie, aby właśnie na nim instalować oprogramowanie, gry czy inne dodatki. Co więcej, być może technologia ta rozwinie się tak, że to właśnie nasz system operacyjny będzie znajdować się na dysku w chmurze, zaś dysk ten będzie uruchamiany w momencie włączenia terminala czy też modemu internetowego.

Cloud computing - Cloud computing

Cloud computing - Cloud computing

W ten sposób fizyczny dysk twardy w naszym domu nie będzie potrzebny, tym bardziej, że firmy zajmujące się utrzymywaniem serwerów mogą w każdej chwili zwiększyć ilość GB na naszym wirtualnym dysku, więc nigdy miejsca nam nie zabraknie. Jak zatem nabywalibyśmy system? Idziemy do sklepu, podajemy nasze IP czy też numer identyfikacyjny modemu, płacimy, a po powrocie do domu włączamy sprzęt i już mamy gotowy, skonfigurowany system do dyspozycji. A teraz pomyślmy o rozwinięciu tego pomysłu na inne podzespoły. Mamy kartę graficzną i dźwiękową - co stoi na przeszkodzie, aby je również nabywać w wersji wirtualnej? Od tego, jak zapłacimy, zależy jakość obrazu na ekranie naszego monitora, a także dźwięk. W praktyce różnicy nie odczuwamy, wręcz przeciwnie - odpadają kable, zasilacze, obudowy i inne peryferia, oczywiście oprócz myszki i klawiatury. Także nie musimy obawiać się awarii czy też innych wypadków losowych. Nie musimy nawet raz na jakiś czas czyścić wnętrzności obudowy i wiatraczków z kurzu. Sam monitor również nie jest niezbędny, o czym wie każdy, kto jest na bieżąco z najnowszymi (choć nie tylko) modelami telewizorów.

Wszystko w chmurach?

Wszystko w chmurach?

Zarówno wielcy producenci, jak też i mniejsi, oferują nam modele posiadające gotowość do połączenia się z popularnymi stronami oraz serwisami - jak Facebook czy YouTube. Mają one także wbudowane twarde dyski, pozwalające zapisywać nadawane audycje, a także możliwości przeglądania plików graficznych czy odsłuchiwania plików audio. Tak więc fuzja wirtualnego nabywania sprzętu wraz z telewizorami wydaje się być dość prawdopodobna, choć nietrudno przewidzieć, że producentom niezbyt się taka przyszłość w pierwszej chwili spodoba. Stracą oni bowiem miliony klientów kupujących podzespoły w sklepach, ale będą musieli przestawić się na produkcję elementów wykorzystywanych w wirtualnych komputerach. Osobną kwestią pozostają ceny ze wszystkie te wirtualne usługi, jednak tego nie sposób na dziś dzień przewidzieć.

Klawiatura w chmurze - Klawiatura w chmurze

Klawiatura w chmurze - Klawiatura w chmurze

Oczywiście powyższy scenariusz nie musi się sprawdzić w stu procentach, choć jest możliwy. Na upartego można by wyeliminować fizyczną klawiaturę, zastępując ją ekranową lub też rodzajem pilota z literami. O ile jednak przeciętny użytkownik nie pisuje dużo, o tyle osoby pracujące w sieci, zajmujące się programowaniem czy tworzeniem publikacji, potrzebują wygodnego rozwiązania, umożliwiającego jak najbardziej komfortową pracę. Ekrany dotykowe w takim przypadku odpadają - nikt przecież nie będzie siedział na wyciągnięcie ręki od telewizora. Tu pozostaje jednak klawiatura na podczerwień lub inne, wizualne rozwiązania. Ale to już pieśń przyszłości. Podsumujmy zatem, jakie byłyby plusy i minusy wirtualnych komputerów.

Pozytywne aspekty to z pewnością: brak awaryjności sprzętu, więcej fizycznej przestrzeni (brak kabli, etc.), teoretycznie nieskończona ilość miejsca na dysku, a także brak potrzeby konserwacji sprzętu. Jakie zaś minusy? Przede wszystkim bezpieczeństwo - znając bliźnich, bardzo chętnie i bezinteresownie będą tworzyć aplikacje zakłócające pracę takich sprzętów, a włamania na wirtualne dyski będą na porządku dziennym. Poza tym konieczność bycia podłączonym do internetu. Choć dziś wydaje się on oczywisty, to jednak awarie sieci również się zdarzają. Mając fizyczny komputer możemy w takim przypadku obejrzeć sobie film, zdjęcia, napisać jakiś tekst czy też pograć w gry (wyłączając MMO i np. Diablo III). W przypadku wirtualnych komputerów nie będzie to możliwe - wszak wszystko będzie instalowane na wirtualnych dyskach w chmurze. Jak więc myślicie? Czy wirtualne komputery to przyszłość, czy też scenariusz, który nigdy nie będzie mieć miejsca? I co byście woleli - komputer fizyczny czy wirtualny?


Zobacz również