Konto premiera Rosji na Twitterze zhakowane

Dmitrij Anatoljewicz Miedwiediew, premier Rosji, jest na Twitterze obserwowany przez ponad 2,5 miliona osób. Mogły dziś one przeczytać tweeta następującej treści: "Rezygnuję. Wstyd mi za działania rządu. Proszę o wybaczenie".

Oczywiście premier nie był autorem tych słów. Przez dwie godziny czwartkowego poranku jego konto - założone podczas wizyty w siedzibie Twittera w 2011 roku - znajdowało się w rękach hakera. W tym czasie nastąpiło kilkanaście "ćwierknięć", w których znalazły się między innymi słowa krytykujące prezydenta Putina (zwanego kolokwialnie "Wowaczka"), potępienie aneksji Krymu oraz zakazu importu produktów spożywczych, którym Rosja odpowiedziała na międzynarodowe sankcje. Co ciekawe, to właśnie Miedwiediew jest nazywany "rosyjskim fanem nr 1" wszelakich technologii i nowinek IT.

Kremlowscy informatycy odzyskali konto po wspomnianych dwóch godzinach, a w oficjalnym oświadczeniu napisano tylko, że był to atak hakerski. Sprawca pozostaje nieznany. Sytuacja jest dość ironiczna i nie chodzi tylko o treść wpisów. Twitter jest jedną z tych firm, która ma albo postawić swoje serwery na terenie Federacji Rosyjskiej, albo zostanie zablokowana. Mimo braku decyzji w tej sprawie premier Rosji używa jej usługi do komunikacji z narodem.


Zobacz również