Kot, mysz i efekty specjalne

Oglądając tę krótką historyjkę dla dzieci, mało kto zdaje sobie sprawę, ile pracy włożono w uzyskanie efektów widocznych na ekranie. Każdy włos wygenerowanego komputerowo gryzonia układa się tak, jakby to było żywe stworzenie.

Oglądając tę krótką historyjkę dla dzieci, mało kto zdaje sobie sprawę, ile pracy włożono w uzyskanie efektów widocznych na ekranie. Każdy włos wygenerowanego komputerowo gryzonia układa się tak, jakby to było żywe stworzenie.

Filmy dla dzieci mają to do siebie, że brak polskiej wersji językowej skutecznie uniemożliwia ich odbiór najmłodszym widzom. Dubbing natomiast nie wszystkim się podoba - starsze dzieci i dorośli wolą raczej czytać, oglądając oryginalną wersję dźwiękową. Stuart Malutki jest jednak wyjątkiem spośród wydawanych u nas filmów, ponieważ oprócz polskiej ścieżki dźwiękowej mamy do dyspozycji również polskie napisy.

Film jest dosyć krótki, ma nieco ponad 80 minut, mimo to znalazł się na dwuwarstwowej płycie. Jest kilka powodów: po pierwsze - spora ilość dodatków, po drugie - aż siedem ścieżek dźwiękowych, w tym dwie z komentarzami. Zastosowanie takiego nośnika pozwoliło producentom nie martwić się również stopniem kompresji materiału. Trzeba przyznać, iż uzyskana jakość obrazu jest bardzo dobra, co widać szczególnie w scenach z udziałem Stuarta. Obraz jest zawsze ostry i wyraźny, niemal można policzyć włoski na pyszczku myszy. Również ze sceną na wodzie, która mogła sprawić nieco problemu przy kompresji, nie ma żadnych kłopotów.

Porównanie oryginalnej sześciokanałowej wersji dźwięku z polską, wypada oczywiście na korzyść tej pierwszej. Trzeba przyznać, że polskie udźwiękowienie nie brzmi wcale gorzej niż dubbing w innych zawartych na płycie językach. Jeśli zdecydujecie się obejrzeć film w wersji angielskiej z napisami, na pewno nie będziecie rozczarowani tym, co usłyszycie. Jest kilka ładnie udźwiękowionych scen, np. wizyta w sierocińcu, oraz sporo ciekawych fragmentów muzycznych.

Bardzo mocną stroną dysku są zawarte na nim dodatki. Przede wszystkim zaskakuje ich ilość. Miłą niespodzianką jest również to, iż znaczna ich część zawiera polskie napisy. Nie ma sensu pisać o wszystkich dodatkach, zajęłoby to sporą część numeru, wspomnę więc tylko o najciekawszych. Na pewno wszystkim spodobają się gagi z planu filmowego oraz te przygotowane przez animatorów.

O filmie

Państwo Malutcy postanawiają adoptować dziecko. W sierocińcu spotykają wiele dzieci, które im się podobają, jednak ich uwagę przyciąga mały Stuart - mysz sierota. Zabierają go do domu i przyjmują do rodziny, choć ich syn, George, początkowo nie jest zachwycony nowym braciszkiem. Stuart nie przypada także do gustu kotu państwa Malutkich, Śnieżkowi. Nowy domownik przeszkadza mu do tego stopnia, że postanawia pozbyć się myszy z domu. Ponieważ jednak nie może jej zjeść, gdyż popadłby w niełaskę, wymyśla sprytny plan.

Interesujące może być również prześledzenie różnych etapów tworzenia efektów specjalnych, tym bardziej że są one komentowane przez ich twórców, a także reżysera. Mają polskie napisy, co ułatwia oglądanie osobom nie znającym dobrze angielskiego. Na dysku znajdziemy dwie gry, jednak ta dostępna dzięki odtwarzaczowi DVD to pomysłowy quiz z pytaniami dotyczącymi filmu. Druga gra, stanowiąca jeden z poziomów większej gry opartej na przygodach Stuarta, jest przeznaczona dla posiadaczy komputerów PC. Dla tych, którzy będą mieli problem ze znalezieniem napisów, mała podpowiedź: wystarczy wybrać ten sam numer napisów, co aktualnie słuchanej wersji komentarza. Niestety, nawet gdy w menu wybierzemy komentarz, włączą się jedynie normalne napisy do filmu. Można chyba uznać to za drobny błąd w przygotowaniu płyty. Na tyle jednak nieistotny w kontekście całości, że miejmy nadzieję, iż ten tytuł stanie się standardem dla innych filmów Columbii i pozostałych wytwórni.

<hr size=1 noshade>Tytuł: Stuart Malutki

Region: 2

Język: angielski, dźwięk sześciokanałowy w DD i polskie napisy oraz polski dźwięk dwukanałowy w DD

Nośnik: płyta dwuwarstwowa

Format obrazu: 1.85x1, anamorficzny


Zobacz również