Kraina wolnego czasu

Amerykanie lubią sprawiać wrażenie ludzi bardzo zajętych, zabieganych, zapracowanych. Rozwój technologii, konkurencja i wzrost gospodarczy sprawiły, że wszyscy uważają, iż wzrosły wymagania wobec ludzi w domu i w pracy. Ale czy przepracowany Amerykanin nie jest przypadkiem mitem - zastanawiają się publicyści The Economist.

Dwaj ekonomiści, Mark Aguiar (Federal Reserve Bank of Boston) i Erik Hurst (University of Chicago), stworzyli cztery różne mierniki czasu wolnego. Najwęższy bierze pod uwagę jedynie działania, które niemal każdy uważa za relaks czy zabawę, a najszerszy wlicza wszystko, co nie jest związane z odpłatną pracą i pracami domowymi. Niezależnie od tego, jak segregowano dane, wynik zawsze wskazywał, że Amerykanie mają więcej wolnego czasu niż dawniej.

W ciągu minionych 40 lat, w zależności od użytych wskaźników, czas, który Amerykanie w wieku produkcyjnym poświęcają wypoczynkowi wzrósł o 4-8 godzin tygodniowo (dla osoby pracującej 40 godzin tygodniowo, jest to ekwiwalent dodatkowych 5-10 tygodni wakacji rocznie). Niemal wszystkie grupy Amerykanów mają więcej wolnego czasu: kobiety i mężczyźni, posiadający rodziny i samotni. Jednak gorzej wykształceni (i biedniejsi) mają relatywnie więcej wolnego czasu niż lepiej wykształceni.

Oczywiście większość Amerykanów oburzyłaby się, widząc te wyniki, ponieważ uważają się za przepracowanych. W 1992 roku książka Juliet Schor "The overworked American" stała się bestsellerem, ponieważ mówiła ludziom właśnie to, co od dawna podejrzewali: że mają zbyt dużo pracy.

Wiele oficjalnych danych pokazuje, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat tryb życia Amerykanów nie uległ drastycznej zmianie. Być może spędzają więcej godzin w swoich miejscach pracy niż pracownicy w innych zamożnych krajach, ale głównie dlatego, że czas pracy w bogatej części świata znacznie się skrócił. W Ameryce oficjalne badania pokazują, że kobiety pracują coraz dłużej, a mężczyźni coraz krócej, ale średni czas pracy w ciągu tygodnia nie zmienia się.

Badania prowadzone przez Bureau of Labour Statistics czy Census Bureau, koncentrują się na pracy płatnej. Natomiast Aguiar i Hurst pokusili się o przeanalizowanie całego dnia przeciętnego Amerykanina. Do pracy zaliczyli nie tylko godziny spędzane w biurze, ale również zakupy, gotowanie, załatwianie prywatnych spraw, dbanie o dom. To właśnie te czynności są głównym powodem, dla którego ludzie czują się tak bardzo zajęci (dotyczy to zwłaszcza pracujących matek).

Badanie Aguiara i Hursta pokazuje, że współcześni Amerykanie poświęcają tego typu czynnościom znacznie mniej czasu, niż 40 lat temu. W gospodarstwach domowych nastąpiła rewolucja. Urządzenia domowe, dostawy zakupów do domu, czynne całą dobę sklepy internetowe, coraz liczniejsze i tańsze usługi, dały ludziom znacznie więcej wolnego czasu.

Kobiety poświęcają więcej czasu płatnej pracy, ale domowym obowiązkom o połowę mniej niż dawniej. Mężczyźni wzięli na siebie część domowych zadań, ale dzięki technologii i innym ułatwieniom, wciąż mają mnóstwo wolnego czasu, zwłaszcza, że skrócili czas pracy w biurach na rzecz kobiet.

Analiza powstała na podstawie dzienniczków czasowych gromadzonych przez amerykańskich socjologów metodycznie od 1965 roku. Uczestnicy badania zapisywali w nich wszystkie czynności wykonywane w ciągu dnia.

Analiza Aguiara i Hursta nie uwzględnia emerytów, którzy mają najwięcej wolnego czasu, dlatego jej wyniki są niepełne.

Czemu jednak Amerykanie czują się tak zajęci? Można za to winić, paradoksalnie, dobrobyt. Po pierwsze, dzięki wzrostowi realnych przychodów, ich czas jest cenniejszy. Spacer w parku jest więc cenniejszy niż był (być może problemem jest więc nadmiar pieniędzy). Po drugie, ludzie są w stanie w ciągu dnia, mieć więcej zajęć, nie tylko pracę, ale także rozrywkę, co zachęca ich do zbyt intensywnego organizowania czasu.

Poza tym zmienił się sposób pracy. Dzięki telefonom komórkowym i poczcie elektronicznej, ludzie czują się jakby byli w pracy także w czasie wolnym.

Na podstawie: The Economist "The land of leisure".


Zobacz również