Krajobraz po wojnie

Od miesięcy wielkie amerykańskie firmy odkładały poważne decyzje, czekając na rozpoczęcie wojny z Irakiem. Teraz, kiedy siły koalicji zajęły Bagdad, menedżerowie oddychają z ulgą, że wojna kończy się tak szybko. Czy jednak są gotowi do nowych wydatków, odbudowania zapasów i odkurzenia planów ekspansji? – pyta BusinessWeek.

Losy wojny potoczyły się lepiej niż można się było spodziewać i obszar ryzyka dla biznesu i globalnej gospodarki zdecydowanie się skurczył. Jednak to, jak USA poradzą sobie po wojnie będzie równie ważne dla gospodarki jak dla dyplomacji.

Przed USA stoi bardzo trudne zadanie odbudowy Iraku i naprawy szkód, jakie zostały wyrządzone międzynarodowym instytucjom i międzynarodowym stosunkom, a także złagodzenie ostrych nastrojów antyamerykańskich, które rozkwitły na całym świecie w momencie wybuchu wojny. Osiągnięcie tych celów powinno iść w parze ze zmniejszeniem napięcia na Bliskim Wschodzie i uciszeniem krytycznych komentarzy pod adresem jednostronnego podejścia USA do wojny. Jednak porażka w osiągnięciu tych zadań wzmocniła by napięcie na świecie i wzmogła nastroje antyamerykańskie – i byłoby to zjawisko bardzo niekorzystne dla świata biznesu.

Czemu? Ciągły wzrost globalnego napięcia jest przekleństwem dla otwartego, międzynarodowego systemu gospodarczego, od którego zależy rozwój i prosperity. Globalizacja, jeden z głównych czynników boomu lat 90., może znacząco ucierpieć, jeśli rozmowy handlowe będą zrywane z powodu wzajemnej wrogości. „Okres powojenny będzie prawdziwym wyzwaniem dla świata i globalizacji dnia dzisiejszego” – mówi Stephen S. Roach, szef działu ekonomicznego z Morgan Stanley. Obawia się on również recesji, jeśli powojenny proces odbudowy nie będzie przebiegał gładko.

Jest to oczywiście wyjątkowo pesymistyczny scenariusz, który miejmy nadzieję się nie sprawdzi. Wielu obserwatorów liczy na to, że zwycięży zdrowy interes ekonomiczny, zwłaszcza, że i USA i Europa mają wiele do stracenia – i skłócone narody dojdą do porozumienia. Na krótką metę to z pewnością pomoże. Niektórzy uważają, że szybki koniec wojny przyniesie szybką poprawę sytuacji gospodarczej. Perspektywa wojny z Irakiem wpłynęła negatywnie na nastroje konsumentów i przedsiębiorców w I kw. br., co z kolei spowodowało spowolnienie rozwoju gospodarczego.

Nawet jeśli teraz akurat te chmury zostaną przegnane z nieboskłonu, amerykańska gospodarka wciąż będzie miała poważne problemy. Koniec wojny będzie oznaczał koniec niepewności, ale nie uleczy gospodarki. Jak wynika z ankiety Business Roundtable, przeprowadzonej wśród 150 CEO ze 150 największych amerykańskich firm, opublikowanej 10 kwietnia br., wzrost gospodarczy w ciągu najbliższego półrocza nie przekroczy poziomu 2,2%.

Nieustające spory i konflikty międzynarodowe kręcące się wokół Bliskiego Wschodu mają bardzo negatywny wpływ na sytuację dużych amerykańskich firm, a najbardziej cierpią znane marki. Na przykład Howard Schultz, prezes Starbucks obawia się bojkotu swoich produktów ze strony konsumentów europejskich. A w Indonezji muzułmańscy radykałowie wręcz wzywają do niekupowania amerykańskich wyrobów.

Ciągły wzrost napięć międzynarodowych może również negatywnie wpłynąć na negocjacje handlowe. Niektórzy obawiają się, że przez konflikt w Iraku wzrosła antypatia między USA a ich największymi partnerami handlowymi, co może doprowadzić do zaostrzenia stanowisk negocjacyjnych i zmniejszenia zdolności do wypracowywania kompromisów. USA, które popierały Rosję w staraniach o wejście do Międzynarodowej Organizacji Handlu (WTO), mogą teraz zmienić zdanie, z powodu antywojennej postawy Moskwy.

Animozje mogą również zepsuć wrześniowe rozmowy WTO w Cancun (Meksyk), gdzie ministrowie gospodarki mieli ustalić nowe zasady dotyczące rolnictwa, praw autorskich i handlu. „Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek do tej pory USA były tak odizolowane od reszty świata” – uważa Mark Weisbrot z Center of Economic & Policy Research w Waszyngtonie. „I nie pomoże to w osiągnięciu porozumienia międzynarodowego podczas szczytu WTO” – dodaje.

Co więcej, jeśli amerykańska polityka w ostatecznym rozrachunku pogorszy, zamiast polepszyć i tak już napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie, ryzyko ataków terrorystycznych gwałtownie wzrośnie, co z kolei podniesie stopień niepewności i zaszkodzi korporacyjnym imperiom.

Międzynarodowe koncerny już teraz przygotowują się do zakłóceń w swoich łańcuchach dostaw, które może spowodować wzmocniona dbałość o bezpieczeństwo i obawa przed atakami terrorystycznymi. Niektóre rozważają wycofanie działalności z krajów uznanych za ryzykowne. Kwestie związane z bezpieczeństwem coraz wyraźniej podnoszą koszty logistyki.

Nieuniknione restrykcje dotyczące imigrantów mogą z kolei utrudnić amerykańskim uniwersytetom i firmom zdobywanie zagranicznych talentów. Ucierpią zwłaszcza firmy technologiczne, które notorycznie potrzebują „świeżej krwi” aby utrzymać wysoki poziom innowacyjności.

Ale prawdopodobnie pragmatyzm weźmie górę nad emocjami geopolitycznymi – pisze BusinessWeek. Francja, Niemcy i reszta europejskich oponentów wojennych chętnie oferują pieniądze i pomoc przy odbudowie Iraku. A gdy wojna się skończy, Zachód „wróci do ekonomicznej współpracy” – twierdzi C. Fred Bergsten, prezes Institute for International Economics z Waszyngtonu.

Na podstawie artykułu „The postwar stakes for business”, opublikowanego w BusimessWeek, 10 kwietnia br.


Zobacz również