Krążek za trzy grosze

Przestępstwa gospodarcze można uprawiać w dowolnej chyba dziedzinie - filmy czy muzyka w zapisie cyfrowym nie należą do wyjątków. Problem stanowi nie tylko wyznaczenie granicy między swobodną wymianą ulubionych piosenek czy filmów a zwyczajnym piractwem...

Przestępstwa gospodarcze można uprawiać w dowolnej chyba dziedzinie - filmy czy muzyka w zapisie cyfrowym nie należą do wyjątków. Problem stanowi nie tylko wyznaczenie granicy między swobodną wymianą ulubionych piosenek czy filmów a zwyczajnym piractwem...

A rekiny w oceanie

Mają zębów pełen pysk

Macheath ma w kieszeni majcher

Lecz kto widział jego błysk?

Medialne losy często powtarzanych informacji zawsze są smutne, krótkie i nieciekawe. Najpierw pasjonują, są na ustach wszystkich, a w tych sprawach brak zainteresowania dyskwalifikuje towarzysko. Jakiś czas potem stają się obiektem żartów i wkrótce trafiają do lamusa. Ciekawsza od kolejnego artykułu o nielegalnym oprogramowaniu, Napsterze i piractwie wydaje się nawet perspektywa spędzenia najgorętszych miesięcy wakacji w sanatorium w Krynicy Górskiej.

Bez obaw, Internet skutecznie chroni przed nudą. Kompresja MP3 stanowiła skromne preludium większej przyjemności i chociaż na początku budziła emocje - zwalczana przez producentów audio jako bezprawie teraz funkcjonuje w roli internetowego quasi-standardu. Tylko najbardziej dociekliwi zechcą śledzić dalsze perypetie sądowe właścicieli Napstera, Gnutelli i koncernów fonograficznych. Wyrok jest już praktycznie przesądzony, wokół zaś coraz głośniej o kolejnym kandydacie na dziennikarski przebój - filmach DivX. Techniczną stronę tego, dla wielu, rewolucyjnego formatu opisaliśmy w jednym z ostatnich numerów "Kina Domowego" - nadal jednak nie wiadomo, czy kwestia DivX rzeczywiście okaże się równie atrakcyjna dla prasy, jak MP3. Spełnia wszelkie warunki - po pierwsze w sprawę rozpowszechniania filmów zaangażowane są większe pieniądze, niż miało to miejsce w przypadku muzyki. Po drugie, na znaczeniu zyskuje kwestia ochrony własności intelektualnej. Poza tym, w przypadku filmów, władze i instytucje reagują szybciej i bardziej kompetentnie.

A w Tamizy toń zieloną

Wpada nagle ten i ów.

Czy to dżuma, czy cholera?

Nie to Mackie krąży znów.

Nikt nie wie, jaka jest wartość czarnego rynku i jaka może, wobec tego, być skala strat ponoszonych przez dystrybutorów oficjalnych. Na przełomie maja i czerwca powinien ukazać się raport Bussines Software Alliance za 2000 r., dotyczy on jednak oprogramowania. Fundacja Ochrony Twórczości Audiowizualnej, chociaż nie prowadzi własnych statystyk, śledzi sytuację z niepokojem. "Z piractwem walczymy od 1994 r. i jesteśmy głównymi konsultantami policji oraz sądów jako biegli" - mówi Mariusz Kaczmarek, reprezentant FOTA - "Pirackich DVD nie ma, ale proporcje pomiędzy VHS a CD-R zmieniają się bardzo dynamicznie. Szacujemy, że DivX to obecnie około 20-25 procent podaży pirackiego produktu - około 99 procent tych płyt wypala się w domu". Tymczasem pracownicy Komitetu Kinematografii i ZPAV nie wydają się dostatecznie zorientowani w problematyce zrippowanych płyt DVD. Przedstawiciele Warner Bros., firmy, która na oko traci najwięcej, po prostu nie wiedzą, co to jest DivX - ale już rozpoczynają szkolenia dotyczące DVD. Na setkach stron WWW i dziesiątkach list dyskusyjnych można znaleźć każdy tytuł, często jeszcze przed premierą w kinach. "Na iso.news jest wszystko. 80 procent DivX-ów robi kilka grup i to za darmo. Oficjalne szacunki strat to fikcja i demagogia. Ci, którzy wymieniają się filmami w sieci, i tak nigdy nie kupią prawdziwych DVD, te straty są zawsze zawyżone" - zapewnia sieciowy guru, znany jako Medol - "w ciągu tygodnia można zrobić 300-400 płyt. Niestety, półtora roku temu giełdy zaczęła przejmować neoklasyczna mafia, a mafia jest chciwa i mało elastyczna".


Zobacz również