Książka w dobie nowych mediów

Czy tradycyjna książka obroni się przed inwazją nowych, elektronicznych mediów? Dlaczego polski rynek wydawniczy po latach boomu kurczy się? Jak radzą sobie wydawnictwa na wolnym rynku? Czy Internet może służyć do promocji tradycyjnych mediów?

Czy tradycyjna książka obroni się przed inwazją nowych, elektronicznych mediów? Dlaczego polski rynek wydawniczy po latach boomu kurczy się? Jak radzą sobie wydawnictwa na wolnym rynku? Czy Internet może służyć do promocji tradycyjnych mediów?

Polityczna "odwilż" spowodowała bujny rozwój polskich wydawnictw. Książki można było kupić ze stolika na prawie każdym rogu ulicy. Działalność wydawnicza nadal nie dorosła jednak do poziomu porównywalnego z krajami Europy Zachodniej. Czy za zastój "w branży" odpowiadają wydawcy, hurtownicy, księgarze? A może to my, zamiast czytać książki, siadamy przed telewizorem, monitorem komputera czy idziemy do kina?

ZŁOTE LATA

Rok 1989 był momentem przełomowym dla polskiego rynku książki. Wtedy to pojawiły się pierwsze prywatne wydawnictwa, takie jak np. Amber. Wieloletnie odcięcie od światowej literatury zaowocowało niesamowitym wprost zapotrzebowaniem na wszelkiego typu pozycje. Wydawano i sprzedawano wszystko, począwszy od literatury popularnej, skończywszy na poradnikach. Książek nie trzeba było reklamować - prawie na każdym rogu ulicy stał stolik, na którym leżały wydania, kuszące kolorowymi okładkami.

Rynek chłonął niemal każdy tytuł - pierwsze po "odwilży" Ludlumy i MacLeany sprzedawały się w oszałamiających nakładach: 300-400 tysięcy egzemplarzy. Nowe wydawnictwa pojawiały się jak grzyby po deszczu. Przyszedł czas na Fantom Press, Rebis, Atlantis czy CIA - żeby wymienić tylko niektóre. Jednocześnie na polskim rynku pojawiła się moda na spółki joint venture, której owocem było m.in. masowa produkcja tzw. harlekinów, reklamowanych w telewizji. Czytelnik miał w czym wybierać, książki były tanie, choć wielu miało zarzuty co do ich jakości, zarówno ze względu na tłumaczenia, jak i stronę edytorską.

Co wydawano? Rebis zasłynął cyklem Grahama Mastertona o seksie ("Magia i potęga seksu"), BGW - książkami byłych przywódców (m.in. Gierka i Jaruzelskiego), wcześniej już wspomniany Amber - horrorami Mastertona, książkami Ludluma, Forsytha i MacLeana. Bestsellerem tamtych lat okazał się wydany przez Atlantis romans "Scralett", czyli ciąg dalszy "Przeminęło z wiatrem". Równie dobrze sprzedawała się także literatura fantastyczna i sensacyjna, którą promowały m.in. Fantom Press, CIA i Amber. Jednym słowem - polski rynek to eldorado dla wydawców.

Taki stan rzeczy nie mógł jednak trwać wiecznie. Sprzedaż zaczęła stopniowo spadać. Czytelnicy zachłysnęli się liczbą tytułów i zaczęli wybrzydzać, wybierając tylko najsmakowitsze kąski - dzieła ulubionych autorów, pozycje polecane przez przyjaciół i pisma branżowe. Wydawcy musieli zmienić politykę, uważniej dobierać tytuły, kierując się gustami swoich czytelników. Wtedy też przekonali się, że nie wszystko, co popularne na Zachodzie, musi przyjąć się i u nas.

Bestsellerowi amerykańscy pisarze, tacy jak Stephen King czy Anne Rice, nigdy w Polsce nie sprzedawali się rewelacyjnie. Jednocześnie autorzy nie doceniani za wielką wodą, stali się polskimi megagwiazdami - mowa tu oczywiście o Williamie Warthonie i Jonathanie Carrollu. Przypadek pierwszego zasługuje na oddzielny artykuł, ponieważ jest on lepiej znany w Polsce niż w swojej ojczyźnie. Wszystko wskazuje na to, że swoje dwie ostatnie powieści Warthon napisał specjalnie na nasz rynek. Warto przy okazji wspomnieć, że jego książki stały się kołem napędowym serii "Salamandra", która święci triumfy do dziś.

Po kilku latach hossy doszło do załamania rynku. Wydawnictwa padały tak szybko, jak kiedyś powstawały. Trudne chwile przeżywali giganci - Amber, Fantom Press, który zresztą później przestał istnieć. Wtedy też - wbrew ogólnemu trendowi - zaczęły powstawać nowe domy wydawnicze, które do dziś zajmują ważną pozycję: DA Capo, Prószyński i s-ka, Prima, Muza, Zysk i s-ka.

Zmieniający się rynek wykreował nowe gwiazdy, na listach bestsellerów pojawiły się nowe nazwiska. Obok Joanny Chmielewskiej, Ryszarda Kapuścińskiego czy wspomnianego W. Warthona, znaleźć można Izabellę Gretkowską czy Andrzeja Sapkowskiego. Fenomen tego ostatniego okazał się zbawienny dla polskiej literatury fantastycznej, publikowanej przez wydawnictwo Super Nowa. Jego książki - sprzedawane w kilkudziesięciotysięcznych nakładach - trafiły nie tylko do miłośników tej odmiany literatury, ale przebiły się poza getto, czego wyrazem jest tegoroczny paszport "Polityki" dla Andrzeja Sapkowskiego.

NAJGORSZY ROK KSIĄŻKI

Tyle o przeszłości, pora zająć się dniem dzisiejszym. Jak wygląda sytuacja książek w roku 1998? Nie najlepiej. Wielu wydawców twierdzi, że ubiegły rok był najgorszym z ostatnich lat. Sprzedaż książek spadła, mamy olbrzymią nadprodukcję. Według niektórych danych, jedna na trzy-cztery książki nie znajduje nabywcy. Wydawać by się mogło, że w dobie nowych mediów, takich jak komputery, Internet czy wideo, wydawcy powinni położyć większy nacisk na reklamę i promocję książki. Niestety, nic takiego nie ma miejsca - może z braku pieniędzy, a może pomysłów lub chęci. Jedynie kilka wydawnictw produkuje plakaty, promujące nowe tytuły, posiada strony WWW, w ramach promocji zaprasza do Polski autorów, urządzając z nimi spotkania. Praktycznie nie istnieją badania rynku. Wydając książkę, właściwie nie ma pewności, czy będzie ona bestsellerem, czy kolejnym tytułem zalegającym w magazynach. Wszystko, co się dzieje, jest kwestią przypadku, a nie zaplanowanego działania.

Jaka więc może być przyszłość książki w Polsce? Jeżeli nic się nie zmieni, pewnie będzie jeszcze gorzej, tym bardziej że kuleje również dystrybucja. Hurtowni jest kilkaset, a nie kilka, jak w państwach zachodnich. Co gorsza, rządzą się one własnymi prawami i rzadko kiedy nie zalegają z opłatami należnymi wydawcom. Podobnie sprawa ma się z księgarzami, którzy wybierają do swych księgarni jedynie najnowsze tytuły, a nie interesują ich książki sprzed tygodnia lub dwóch, choć te dobrze się sprzedawały. Jedyną nadzieją mogą okazać się duże sieci zajmujące się sprzedażą nie tylko książek, ale również czasopism, gier komputerowych, dysków kompaktowych i kaset. Niestety, w Polsce ta metoda dystrybucji dopiero zaczyna się rozwijać, a pierwszą jej odsłoną są sklepy EMPiK-u - m.in. rosnąca liczba tzw. megastorów.

ANALFABETYZM CZY NOWE MEDIA

Wydawcy w Polsce wciąż jeszcze nie doceniają siły i potencjału Internetu w promocji i rozpowszechnianiu informacji o książkach. Tak zwanych internetowych księgarń jest u nas tyle, co kot napłakał, a ich oferta - mizerna. W większości przypadków są to strony WWW pojedynczych wydawnictw, a nie sklepy jako takie. Dla porównania wystarczy wspomnieć o jednej z najpopularniejszych tego rodzaju księgarń - http://www.amazon.com - w której nabywca ma do wyboru kilka milionów tytułów. Co więcej, odwiedzający tę stronę po raz pierwszy, zostają dogłębnie przepytani o gusta, dzięki czemu otrzymują później wszelkie informacje o nowościach, książkach zbliżonych tematycznie do tego, co lubią itd.

Podobnie wygląda sytuacja stron WWW, poświęconym pisarzom. Na Zachodzie nie tylko fani tworzą strony o swym ulubionym autorom, ale także pisarze w ten sposób promują swoje nowe i stare dzieła. A u nas? U nas trzeba się nieźle namęczyć, żeby znaleźć jakiekolwiek informacje o którymkolwiek z polskich autorów, no może poza Andrzejem Sapkowskim, ale jest to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Co do stron autorskich - nie ma ich w ogóle. Tymczasem wielu zagranicznych pisarzy umieszcza pierwsze rozdziały swych nowych powieści nawet na pół roku przed ich ukazaniem się. W Sieci wędrują również różne nie publikowane opowiadania i dłuższe utwory. Wielu miłośników literatury tworzy także internetowe gazety, w których można przeczytać nowele i recenzje nowych tytułów, wywiady z pisarzami i wydawcami oraz wiele innych materiałów.

Ostatnio w naszym kraju zaczęły pojawiać się książki multimedialne - encyklopedie i słowniki na CD-ROM-ach, podręczniki do nauki języków itp. Na razie wszystko wskazuje na to, że jest to zjawisko marginalne, nie mające większego wpływu na wzrost czytelnictwa lub zainteresowanie słowem pisanym. Może wynika to z doboru publikowanych tytułów, a może z faktu, że nasze społeczeństwo woli kino lub wideo, albo ma na to wpływ cena?

Sytuacja książki w Polsce jest niezwykle niepokojąca. Wszystko wskazuje na to, że nikomu nie zależy na promowaniu czytelnictwa i literatury. Dla porównania: wchodzące na ekrany kin filmy są dokładnie recenzowane w wielu pismach - łączenie z gazetami codziennymi. Pojawiają się wzmianki w Internecie, plakaty itp. Robi się wokół nich sporo szumu, zachęcając do wizyty w kinie lub wypożyczalni kaset. A książka? Jedynie raz na jakiś czas pojawia się wzmianka i na tym się kończy. Tymczasem na Zachodzie następuje wielki powrót do książki, czytania. Wszystkie media zjednoczyły swe siły w walce z wtórnym analfabetyzmem. Nawet w niezwykle popularnym show telewizyjnym Ophry Winfrey zachęca się do sięgania po literaturę. Czy i u nas nastąpi taka moda - zobaczymy. Ten rok może okazać się rokiem przełomowym dla książki, czego życzymy sobie i wszystkim miłośnikom słowa pisanego w każdej postaci.

Książka w polskiej Sieci

Jan Brzechwa - http://dedal.man.szczecin.pl/~adam/Brzechwa/

Aleksander Fredro - http://free.polbox.pl/z/zoltans/fredro.html

Andrzej Sapkowski - http://sapkowski.fantasy.art.pl

Waldemar Łysiak - http://www.kki.net.pl/paka/lysiak.html

Joanna Chmielewska - http://www.geocities.com/Athens/Academy/2340/

Zbigniew Nienacki - http://free.polbox.pl/n/nienacki/

Magdalena Nawrocka - http://www.geocities.com/Paris/9627/

Stephen King - http://mops.uci.agh.edu.pl/~grzehoo/book/King.htm

David Morrel - http://mops.uci.agh.edu.pl/~grzehoo/book/Morrell.htm

Frederick Forsyth, Ridley Pearson - http://mops.uci.agh.edu.pl/~grzehoo/book

Nieoceniony spis witryn WWW wszystkich polskich wydawnictw - http://eos.umcs.lublin.pl/~scibek/Za_wyd_f.htm


Zobacz również