LCD kolejnej generacji

Obecne monitory LCD to nie to samo, z czym mieliśmy do czynienia rok temu. Rozwój technologii postępuje w tak zawrotnym tempie, jakiego nie spodziewali się sami użytkownicy. Pojawiają się także pierwsze modele LCD dla grafików.

Obecne monitory LCD to nie to samo, z czym mieliśmy do czynienia rok temu. Rozwój technologii postępuje w tak zawrotnym tempie, jakiego nie spodziewali się sami użytkownicy. Pojawiają się także pierwsze modele LCD dla grafików.

Wydajność i opłacalność

Wydajność i opłacalność

Przyznam, że nie spodziewałem się, iż w dziedzinie paneli ciekłokrystalicznych doczekamy się tak znacznego i szybkiego przełomu technologicznego. Sprzedawane obecnie zaawansowane modele LCD mają ekrany, w które do niedawna wyposażano jedynie profesjonalne, potwornie drogie monitory dla klientów z branży medycznej czy budowlanej. W wypadku nowoczesnych paneli przeważnie bez problemu można oglądać obraz pod dużym kątem. Standardem jest 170 stopni zarówno w pionie, jak i poziomie. Oznacza to, że nawet patrząc na monitor z boku, nie zobaczysz przekłamań kolorów, a obraz będzie wyraźny i tak samo kontrastowy, jak oglądany frontalnie. Raczej nie należy się spodziewać dalszych przełomowych rozwiązań, bo nie są konieczne - chyba że obraz będzie można oglądać z drugiej strony ekranu. Traci także aktualność kolejny ulubiony argument przeciwników technologii LCD - czas reakcji matrycy. Przy osiągach rzędu 0,20-0,25 ms nie ma już mowy o smużeniu czy o tym, że panele nie nadają się do gier albo do oglądania filmów. Ten problem po prostu zniknął. Jasność i kontrast pozostają bez większych zmian - tu panele LCD zawsze miały dobrą pozycję. Zresztą zbyt jasno świecący ekran męczy wzrok. Znamy to z modeli z wbudowanymi tunerami TV, które zwykle mają zwiększoną wartość luminancji. Gdy ogląda się na nich obraz telewizyjny, duża jasność jest pożądana. Gorzej, jeśli w takich samych ustawieniach chcielibyśmy pracować w arkuszu kalkulacyjnym czy edytorze tekstów. Wtedy za jasna, zbyt jaskrawa płaszczyzna staje się po prostu męcząca i szkodliwa dla oczu. Producenci zdają sobie z tego sprawę i w tego typu modelach najczęściej proponują system wyboru profilu parametrów obrazu. Przyciśnięcie jednego przycisku pozwala wówczas wybrać jasny obraz telewizyjny lub obniżyć niektóre składowe i w komfortowych warunkach popracować z komputerem.

Philips zamierza na początku 2003 roku wprowadzić do monitorów LCD system zwiększania jasności obrazu LightFrame 3. W monitorach CRT jest już stosowany i działa bardzo dobrze. Nie wiadomo jeszcze, na jakiej zasadzie system ten miałby funkcjonować w panelach LCD.

Ich konstrukcja jest całkowicie odmienna od produktów kineskopowych, tak więc wprowadzenie go w matrycach ciekłokrystalicznych nie wydaje się rzeczą prostą. Oczywiście myślimy o bardziej zaawansowanej formie rozjaśniania obrazu, który można podświetlać fragmentami. Zwiększanie jasności na całej powierzchni ekranu nie nastręcza wielkich kłopotów, lecz nie jest rozwiązaniem uniwersalnym (obrazy graficzne prezentują się lepiej, ale tekst staje się nieczytelny). Na razie Philips milczy na temat szczegółów technicznych rozwiązania. Wiadomo jednak, że firma zamierza nie tylko pozwolić na zwiększanie jasności, lecz również na poprawę ostrości i prezentację kolorów w formie bardziej atrakcyjnej dla kinomana.

Kierunek - grafika

Wspomniane udoskonalenia są oczywiście bardzo istotne, ale nie jedyne w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Kto wie, czy nie najważniejszą modyfikacją jest przystosowanie niektórych modeli paneli LCD do pracy w studiach graficznych.

Do niedawna nierozwiązany pozostawał problem kalibracji barw przez ekrany ciekłokrystaliczne. Nie wyeliminowano go, co prawda, w takim stopniu, aby monitory LCD dorównały modelom kineskopowym, jednak niektóre nowe rozwiązania z pewnością są warte odnotowania. Najlepiej przygotowany do pracy na biurku grafika jest bezsprzecznie najnowszy panel EIZO o symbolu 685EX. Wyróżnia się na tle konkurentów właśnie funkcjami kalibracji kolorów. Panel wyposażono w funkcję emulacji przestrzeni kolorów, pozwalającą skalibrować monitor na podstawie danych pobranych z innego wyświetlacza. Dzięki temu panel emuluje charakterystykę odwzorowania kolorów drugiego monitora. Dane możliwe do wprowadzenia za pośrednictwem menu ekranowego to współrzędne bieli, czerwieni, zieleni i błękitu. W ten sposób nawet parametry wyświetlania barw przez monitory różnych marek, pracujące w jednym studiu graficznym, można dostosować tak, że będą jeśli nie identyczne, to przynajmniej bardzo do siebie zbliżone.

Także korzystając z konfiguracji wielomonitorowych (jest to już praktycznie standardowa opcja większości nowoczesnych kart graficznych) mamy gwarancję, że obraz wyświetlany na co najmniej dwóch monitorach będzie odwzorowany w maksymalnie zbliżony sposób. Ta funkcja dostępna jest we wspomnianym modelu EIZO, jednak z pewnością niedługo zastosują ją również inni producenci. Na razie na dobre się przyjął inny standard ujednolicania odwzorowania barw - sRGB. To rozwiązanie gorsze od wspomnianych wyżej, jednak półprofesjonalnym grafikom czy nawet amatorom korzystającym z cyfrowych aparatów fotograficznych, skanerów i drukarkek pomoże w poprawnym skalibrowaniu wszystkich tych multimedialnych urządzeń.

Szarzej i płynniej

Graficy zawsze narzekali też, że panel LCD nie może odwzorować 32-bitowej głębi barw. Przejścia tonalne nie były tak subtelne, jak w monitorach CRT, co z góry skazywało "płaszczaki" na banicję. Także w tej kwestii zaszły zmiany, które powodują, że wspomniani graficy będą musieli jeszcze raz się zastanowić nad zakupem ciekłokrystalicznych monitorów. Nowość to korekcja gamma, także wprowadzona najpierw przez EIZO. Polega na automatycznej konwersji 8-bitowej skali koloru (256 gradacji) na skalę 10-bitową (1024 gradacje), a następnie dokonaniu ponownej konwersji na postać 8-bitową, jednocześnie z zastosowaniem krzywej gamma. Efekt to dokładniejsze odwzorowanie przejść tonalnych, subtelnych odcieni. Za pomocą menu ekranowego można dodatkowo ręcznie regulować korekcję gamma w zakresie od 1,4 do 3,0 z interwałem 0,2. Efekty są widoczne bez specjalnego wysilania wzroku i w stosunku do tradycyjnych rozwiązań funkcja ta stanowi zdecydowany postęp.

Ostatnie udoskonalenia dotyczą funkcjonalności. Wąskie ramki wokół ekranów także nie są już luksusem. Nie wprowadzono ich jednak jedynie w celu poprawy estetyki i dalszego ograniczenia gabarytów paneli. Pozwalają na komfortową pracę wielomonitorową, która w wypadku dużej ilości danych, tabel, arkuszy kalkulacyjnych, grafik oddaje nieocenione usługi. Łatwo zauważyć, że nawet w kartach graficznych ze średnich czy niskich przedziałów cenowych opcja dwumonitorowej pracy, sygnalizowana nazwami DualHead, nView, Hydravision czy innymi, jest obowiązkową pozycją.

To jednak nieostatnie słowo w tej kwestii. Oczywiście były już wcześniej profesjonalne karty pozwalające na prezentację obrazu na wielu ekranach jednocześnie, jednak dopiero wprowadzenie przez Matroksa najnowszego modelu Parhelia-512 pozwoliło średnio zamożnemu klientowi na pracę nie z dwoma, ale aż z trzema monitorami naraz. Aplikacje biurowe mogą w jego wypadku korzystać z dobrodziejstw dodatkowej przestrzeni ekranowej (pozwalają na to rozbudowane funkcje sterownika PowerDesk i rozdzielczość maksymalna trzech ekranów do 3840x 1024 piksele!). Matrox wykonał również ukłon w stronę graczy i umożliwił granie w trybie Surround Gaming. Polega to na rozszerzeniu pola roboczego gry na trzy monitory, co w sumie daje łączną rozdzielczość maksymalną 2400x600 pikseli (na każdym monitorze prezentowana jest część obrazu w rozdzielczości 800x600). Lista gier pozwalających na takie szaleństwo liczy ponad 20 tytułów, a wiele dopiero zapowiadanych pozycji również zostanie wyposażonych w stosowne procedury dzielenia powierzchni roboczej na trzy ekrany.

Bardziej podatne na zmiany dyktowane przez użytkownika stały się obudowy monitorów. Coraz częściej producenci decydują się skierować na rynek podstawową, prostą wersję panelu, pozbawioną pewnych funkcji multimedialnych. Do tego typu monitorów można jednak dokupić wymienne podstawy, które mogą być wyposażone np. w głośniki multimedialne lub większą liczbę złączy VGA czy USB. Pomysł wydaje się być dobry, bo rozbudowę monitora można rozłożyć w czasie.

Ceny ostro w dół

Ostatnia uwaga dotyczy kwestii chyba dla większości najistotniejszej. Jest to cena monitora LCD o dużej przekątnej. Ceny paneli 17- i 18-calowych spadły w ciągu ostatniego półrocza na łeb, na szyję. Produkty, które, niestety, nie będą oferowały parametrów i funkcji omówionych wyżej, można kupić już za mniej niż 3 tys. zł.

Taki panel dobrze się sprawdzi w zastosowaniach biurowych, a także spełni wymagania większości użytkowników domowych. Modele o lepszych parametrach można kupić już za około tysiąc zł więcej. Biorąc pod uwagę, że powierzchnia panelu 18-calowego odpowiada w przybliżeniu wielkości przekątnej kineskopowego monitora 20-calowego, nie jest to cena specjalnie wygórowana.


Zobacz również