LaCie in the Hood

Doskonały monitor do zastosowań graficznych, ostry i wyraźny, tylko czemu taki drogi? Coraz więcej monitorów sprzedawanych jest ze sprzętowymi kalibratorami, LaCie, niestety, nie. I to jest jego jedyna (oprócz ceny) wada.

Doskonały monitor do zastosowań graficznych, ostry i wyraźny, tylko czemu taki drogi? Coraz więcej monitorów sprzedawanych jest ze sprzętowymi kalibratorami, LaCie, niestety, nie. I to jest jego jedyna (oprócz ceny) wada.

"Zakapturzony" monitor LaCie Electron22 BlueIV trafił do testów całkiem niedawno. Białe pudełko z monitorem wzbudziło trochę emocji, zwłaszcza po odczytaniu listu przewozowego z polem wartość. W polu tym wpisane było 10 000 zł - czyli taka będzie zapewne cena monitora. Co nieco nam miny zrzedły, bowiem nie myśleliśmy, że będzie ona aż tak wysoka.

W tej cenie zawarty jest sam monitor oraz oczywiście osłonka, przezwana przez nas od razu "kapturem". Monitor jest w tonacji LaCie - grafitowo-czarny z białym logo firmy. Kaptur kolorystycznie pasuje do monitora, a podczepia się go rzepami.

Monitor bazuje na znanym kineskopie DiamondTron firmy Mitsubishi. Kineskop, z sukcesem wprowadzony w serii monitorów DiamondPro, spisuje się bardzo dobrze w tym modelu. Plamka jest mała, obszar widzialny to 20 cali, możliwe jest rozjaśnienie ekranu na całej powierzchni - technologia Superbright, także wzięta z Mitsubishi.

Obraz jest ostry i wyraźny, nie widać zniekształceń w rogach ekranu. Menu ekranowe rozplanowane jest przejrzyście, aczkolwiek wymaga trochę nauki na początku. Do zmiany parametrów służą przyciski wielkości pastylki M&M, z początku trochę trudne w nawigacji, ale później już bardziej przyjazne.

Monitor jest niewielkich rozmiarów jak na dwadzieścia dwa cale przekątnej. Działo elektronowe jest zwarte, ramka naookoło kineskopu także nie jest przesadnie duża. Patrząc na olbrzymie pudło z monitorem, myśleliśmy, że postawimy "bestię" na dwóch stołach, ale jednak nie :)

Oryginalne ustawienia fabryczne są całkiem dobre, jedyne co trzeba poprawić, to konwergencja w górnych rogach. Jeśli chodzi o kalibrację kolorów - to LaCie sprzedaje w cenie 2700 zł sprzętowy kalibrator USB, działający także z innymi monitorami, nie tylko produkcji LaCie. Uważamy, że w tej cenie, to kalibrator powinien być w zestawie, albowiem cena wtedy rośnie zastraszająco. Oczywiście, jeśli chodzi o maksymalną wierność wydruków z tym, co na ekranie, to warto czasem wydać więcej. Ale prawie 13 000 zł? Decyzję co do tego zakupu pozostawiamy Czytelnikom.

Jakość za duże pieniądze! Takie określenie najbardziej pasuje do tego monitora. Większość studiów graficznych zadowoli się tańszymi modelami, np. z oferty Mitsubishi, a ci najbardziej wymagający kupią Barco. LaCie próbuje trafić w środek, gdzieś pomiędzy tych masowych i bogatszych odbiorców. Na niekorzyść tej oferty przemawia brak dołączonego kalibratora. To bardzo pożyteczne urządzenie przydałoby się w zestawie, w dodatku opcja kalibracji innych monitorów niż LaCie ucieszyłaby każdego szefa studia.

W zestawie mamy wszystko co potrzeba do uruchomienia: kable, oprogramowanie do monitora, kaptur oraz obrazkowa instrukcja, pokazująca, jak to wszystko podłączyć razem. Szkoda że monitor nie ma USB. Podsumowując: jak masz pieniądze - kupuj, a nie będziesz żałować.


Zobacz również