Laptop z dołu

Mała, zwarta konstrukcja zawierająca wszystko, czego potrzeba do pracy czy zabawy nawet tam, gdzie prądu brak. Kwintesencja peceta, którą zabierzesz wszędzie. I choć nie jest bardzo tania, to teraz jednak bardziej przystępna.

Mała, zwarta konstrukcja zawierająca wszystko, czego potrzeba do pracy czy zabawy nawet tam, gdzie prądu brak. Kwintesencja peceta, którą zabierzesz wszędzie. I choć nie jest bardzo tania, to teraz jednak bardziej przystępna.

Sprzedaż notebooków w Polsce wciąż rośnie - w zeszłym roku przekroczyła 150 tys. sztuk - i to szybciej niż komputerów stacjonarnych. Myliłby się jednak ten, kto uznałby owe optymistyczne wskaźniki za efekt wzmożonych zakupów w dużych firmach. Coraz więcej przenośnych pecetów kupują bowiem użytkownicy indywidualni, dla których ceny porządnych konfiguracji sprzętowych stały się na tyle przyzwoite, żeby zrezygnować z kupna nowej maszyny biurkowej na rzecz bardziej komfortowego notebooka.

Nie ma co ukrywać: laptopy wciąż są dużo droższe od stacjonarnych odpowiedników. Za 4000 zł - najniższa cena nowego notebooka - można przecież mieć świetnie wyposażony komputer, jak np. nasz kwietniowy Najlepszy zakup, Komputronik Geo-PC (AMD Athlon XP 2500+, 512 MB RAM, ATI Radeon 9500/9700 64 MB, dysk 120 GB, combo 52/24/52/16) z 19-calowym monitorem. Tymczasem w podstawowej pecetowej teczce znajdziesz tylko: procesor Celeron 2 GHz, 128 MB RAM, słaby układ graficzny SiS 650 korzystający z pamięci systemu, dysk 20 GB, czytnik CD-ROM i ekran 14,1-calowy (odpowiadający kineskopowej piętnastce). Do większości biurowych zastosowań taka konfiguracja wystarczy, ale o poważniejszych pracach graficznych czy multimedialnych z bardzo dużymi plikami należy zapomnieć. Warto też pamiętać, że 128 MB pamięci to absolutne minimum do funkcjonowania Windows XP - optymalną wydajność system uzyska dopiero przy 256 MB, a realizując wiele zadań, np. gdy jednocześnie korzystasz z Worda, Excela, Outlooka i przeglądarki internetowej, najlepiej mieć 512 MB.

Bez przesady - bez problemu

Lecz czy warto martwić się tym zabójczym porównaniem parametrów dwóch dużych, nieruchawych pudeł z małym, poręcznym notebookiem? Od prawie dwóch lat pracuję wyłącznie na laptopie wyposażonym w P4 1,7 GHz, 256 MB RAM, grafikę SiS 650 i dysk 30 GB, nie znajdując specjalnie powodów do narzekań.

Na co dzień używam trzech głównych aplikacji Office'a 2003 wraz z dwoma klientami e-mail i kilkoma oknami przeglądarki, a od czasu do czasu edytuję filmy z kamery DV w Pinnacle Studio 8, tworzę grafiki w CorelDRAW 11 czy obrabiam zdjęcia w Paint Shop Pro 8. Po samodzielnej rozbudowie pamięci do 512 MB (patrz PCWK 3/04, str. 91) mogę nawet bezproblemowo używać dwóch systemów naraz - głównego Windows XP Professional i drugiego, np. Windows 2000, w postaci maszyny wirtualnej programu Microsoft VirtualPC 2004. Jednym słowem, dopóki nie zechcesz pograć w "Quake'a" czy "Call of Duty" albo nie zamarzy ci się zaprojektowanie domu w aplikacji CAD bądź podążanie śladami Tomka Bagińskiego, mądrze wybrany notebook za 4 do 5 tys. zł spełni twoje oczekiwania.

Wydajność przetwarzania danych to nie wszystko. Pamiętaj, że notebook jest raczej zamkniętą konstrukcją, z oczywistych względów mało elastyczną w rozbudowie - ale niezamykającą tej możliwości. Z czasem możesz w nim wymienić pamięć, procesor, twardy dysk i napęd optyczny, ale lepiej od razu dopłacić kilkadziesiąt zł do szybszego CPU czy większego dysku i z wariantów wewnętrznej rozbudowy zostawić na przyszłość tylko pamięć - najłatwiejszy i najtańszy sposób na zwiększenie mocy maszyny. Nie oszczędzaj jednak nadmiernie i kupując laptop, weź od razu 256 MB RAM, jeśli będziesz używał Windows XP.

Złączy coraz więcej

O wiele prostszym, a przy tym dość tanim sposobem ulepszania komputera przenośnego jest dołączanie urządzeń zewnętrznych do portów komunikacyjnych, takich jak USB czy FireWire. Jednym ruchem - podłączeniem wtyczki - możesz wzbogacić swój notebook o dysk 120 GB, nagrywarkę DVD, sieć WiFi, Bluetooth czy porządny dekoder dźwięku przestrzennego. Dlatego warto zwrócić uwagę na liczbę i typ gniazd interfejsów komunikacyjnych. Dwa porty USB to minimum, które w razie potrzeby można jednak uzupełnić małym zewnętrznym koncentratorem (czyli rozgałęziaczem, np. z czterema gniazdami), ale ważniejszy jest standard interfejsu: jeśli nie będzie to wersja 2.0, możesz zapomnieć o używaniu urządzeń typu nagrywarka DVD czy dysk, potrzebujących dużej przepustowości. Natomiast mając USB 2.0, wystarczy za 180 zł kupić obudowę do urządzeń 5,25-calowych, umieszczać w niej standardowe napędy optyczne lub twardziele i podłączać do laptopa.

Podobną funkcję, jak USB 2.0, spełnia starsze złącze FireWire, obsługujące nieco mniejszą szybkość transferu, ale za to standardowo montowane w kamerach DV i wielu notebookach. Ponieważ USB 2.0 jest tańszym, szybszym i popularniejszym interfejsem, w ramach redukcji kosztów porty FireWire są niedostępne w tańszych laptopach. Jeśli nie masz kamery DV lub nie planujesz pracy z takimi urządzeniami, FireWire możesz sobie darować. W razie potrzeby dokupisz odpowiedni kontroler w postaci PC Card - jeśli komputer ma gniazdo tego typu.

PC Card to standard tracący powoli popularność na rzecz interfejsu USB, ale wciąż oferujący wygodny sposób dodania np. komunikacji bezprzewodowej WiFi czy Bluetooth, dodatkowych portów (FireWire czy USB 2.0 w razie dostępności tylko wersji 1.1), czytnika kart pamięci czy miniaturowego twardego dysku. Gniazda PC Card występują jako typ I/II (na jedną kartę) lub typ III (dwie karty umieszczone nad sobą).

Na biurko czy na drogę

Gdy kupujesz notebook, zastanów się też, na ile mobilne będzie jego wykorzystanie. Jeżeli zamierzasz często zabierać go w podróż, zamiast szybkości działania ważne staną się wymiary, waga i czas pracy na baterii. Niestety, tanim konstrukcjom daleko pod tym względem do laptopów z platformą Centrino (zestaw wydajnych i bardzo energooszczędnych układów Intela; mimo niskiej częstotliwości taktowania procesor Pentium M z tego zestawu jest znacznie szybszy od taktowanych z wyższą częstotliwością odpowiedników Pentium 4, a przy tym zużywa minimalną ilość energii i pozwala na budowę mniejszych komputerów). Niemniej 2,5 godziny pracy bez prądu większości testowanych komputerów to bardzo dobry rezultat, a wzorcowy pod tym względem Compaq oferuje jeszcze 40 minut więcej.

Jeśli szukasz taniego laptopa o jak najmniejszych gabarytach, to spodoba ci się "bliźniacza czwórka", czyli Actina Webbook, Aristo 2500, California Access i Note Star. Są to najmniejsze notebooki z testowanej dziesiątki, głównie za sprawą 14-calowego ekranu. Jednak rozmiarami niewiele ustępuje im Asus - znacznie wydajniejszy i lepiej wyposażony.

Najlżejszą konstrukcją może się pochwalić komputer Eurocomu, ważący 2,8 kg, czyli tylko pół kg więcej niż przeciętna maszyna z Centrino. Oczywiście "tylko pół kilograma" wcale nie jest drobnostką, gdy trzeba je nosić cały dzień. Cóż, zawsze można dołożyć 1000 zł i stać się właścicielem bardziej mobilnego, a zarazem o wiele wydajniejszego notebooka opartego na Pentium M. Lecz wtedy nie będzie to już najtańszy sprzęt - pomyśl więc, ile warta jest twoja wygoda.

HP Compaq nx9005

Zwycięstwo o włos albo rzut na taśmę - o wygranej tego laptopa w rankingu zadecydowały trzy tysięczne punktu.

Sytuacja przypominała biegi sprinterskie, w których liczą się ułamki sekundy. Notebook HP nie znalazł się przypadkowo na podium, jednak jego najwyższa cena wśród testowanych urządzeń i słaba wydajność w teście MobileMark2002 każą powątpiewać w słuszność decyzji jurorów, czyli naszej.

Niby kiepsko, ale dobrze

Fakt, model nx9005 uzyskał wyjątkowo niski wynik MobileMark2002, niewiele wyższy od najgorszego w teście. Ale HP w tym samym programie testowym wykazał się też najdłuższym czasem pracy na baterii, co jest w końcu najważniejszą cechą porządnego notebooka. A jeśli nawet długość działania akumulatora nie ma dla ciebie większego znaczenia, to HP może przekonać rekordowym wynikiem ogólnej wydajności systemu z PCMark04, najwyższą szybkością grafiki w 3DMark2001 SE (to zasługa układu ATI IGP-320, zintegrowanego co prawda z płytą główną, ale mocniejszego od modułów SiS 650 czy Intel Extreme Graphics) i najlepszymi wynikami CPU w Sandrze 2004.

Dlaczego więc tak kiepsko poradził sobie w teście MobileMark2002? Może to kwestia ustawień oszczędności energii mobilnego procesora Athlon XP 2400+ (1,8 GHz), który przy zasilaniu bateryjnym mógł spowalniać swą pracę do minimum. Niestety, w BIOS-ie nie znaleźliśmy odpowiednich opcji pozwalających na weryfikację tej teorii.

Pomijając kwestię wydajności, trzeba zwrócić uwagę na bogate wyposażenie laptopa, w tym duży dysk 40 GB, szybkie combo, gniazdo PC Card typ III i port FireWire. Jednak zamiast przestarzałych złączy szeregowego i PS/2 wolelibyśmy USB w wersji 2.0.

Informacje HP, tel. 0801607607

http://www.hp.pl

Cena 5244 zł


Zobacz również