Laserowy kolor zobowiązuje

Kolorowe laserowe urządzenia wielofunkcyjne stają się coraz bardziej atrakcyjną ofertą dla małych firm i użytkowników domowych. To zasługa systematycznego spadku kosztów druku. A to z punktu widzenia opłacalności ważniejsza cecha urządzenia od jego ceny na półce sklepowej, którą płaci się tylko raz.

Urządzenia wielofunkcyjne swoje możliwości zawdzięczają połączeniu skanera i drukarki. Są widocznym dowodem na porażkę idei biura bez papieru, w którym ani jedna, ani druga część nie miały być potrzebne. To połączenie jest widoczne na pierwszy rzut oka, zwłaszcza w konstrukcjach laserowych. Część skanująca jest wyżej, najczęściej zwieńczona charakterystycznym podajnikiem stron do skanowania, poniżej jest odbiornik wydruków w kształcie szczeliny. Spadają tam kartki wychodzące prosto z części utrwalającej drukarki. Poniżej jest jej korpus, stojący na pojemniku na papier w formie szuflady. Najpopularniejsze dzisiaj są drukarki z poziomo ustawioną ścieżką papieru. Jej przedłużeniem zwykle jest tacka, obsługująca także grubsze nośniki. I chociaż części mechaniczne skanera i drukarki można wyraźnie wyodrębnić, to elektronika już dawno została zintegrowana. Jest jeden procesor, wspólna pamięć RAM, porty, karta sieciowa i kilka innych części.

Uzbrojenie czterofunkcyjnego kombajnu. Od góry gniazdko USB, port sieciowy, poniżej gniazdka telefoniczne do faksu: dwa liniowe i jedno do słuchawki. Jeszcze niżej standardowe podłaczenie zasilania. Zwykle z przodu jest jeszcze prostokątne gniazdko USB i coraz częściej dioda sygnalizująca działanie

Uzbrojenie czterofunkcyjnego kombajnu. Od góry gniazdko USB, port sieciowy, poniżej gniazdka telefoniczne do faksu: dwa liniowe i jedno do słuchawki. Jeszcze niżej standardowe podłaczenie zasilania. Zwykle z przodu jest jeszcze prostokątne gniazdko USB i coraz częściej dioda sygnalizująca działanie

Nowy port

Najnowszym z pomysłów, który zawojował laserowe kombajny, jest port USB. Ale nie jest to kwadratowe gniazdko umieszczone z tyłu i przeznaczone do podłączenia komputera, ale prostokątne, zlokalizowane na widocznym miejscu ścianki czołowej. Znawcy drukarek powiedzą, że to PictBridge, port do zarządzania drukiem z aparatów fotograficznych. Ale nie będą mieć racji, bo chyba nawet najwięksi optymiści porzucili pomysł wykorzystania lasera do druku fotografii. A więc nie PictBridge tylko standardowy port USB do wetknięcia pamięci przenośnej.

Pierwotnie ten port miał służyć tylko do zapisywania zeskanowanych obrazków. W nowszych modelach została dodana opcja drukowania (w obu wypadkach bez pomocy komputera). Niestety te możliwości są jeszcze dość niewielkie. Chodzi o formaty plików, które urządzenie obsługuje przez taki interfejs. Skan może być zapisany jedynie w jednym z prostych formatów: BMP, TIFF, JPG lub PDF. W tym ostatnim wypadku można w jednym pliku zapisać więcej stron, ale zawsze tylko w postaci graficznej. Kombajny samodzielnie nie potrafią rozpoznawać tekstu, może to zrobić jedynie program zainstalowany w komputerze.

Podobnym ograniczeniom formatowym podlega funkcja drukowania z pamięci USB. Także tutaj nie ma problemów z grafiką, ale urządzenie staje się bezradne w wypadku nawet najprostszych postaci tekstu. W repertuarze możliwości pozostaje JPEG, XPS, TIFF, BMP, TIFF bez ścieżek i kanałów alfa czy graficzny PDF. Akceptowane są także pliki z rozszerzeniem PRN, które powstały na skutek wykonania polecenia "drukuj do pliku". Czy te umiejętności pozwolą kombajnom uniezależnić się od komputerów? Raczej nie, przeprowadzenie jakiejkolwiek korekty bez podglądu na dużym, komputerowym monitorze raczej nie będzie możliwe.

Kolor tani i drogi

Kolorowe laserówki, zarówno jedno-, jak i wielofunkcyjne mają identyczne mechanizmy drukowania. Dzielą się na jedno- i czteroprzebiegowe. Te pierwsze to jakby cztery drukarki w jednej. Każdy z kolorów podstawowych oprócz tonera ma własny laser i bęben. W modelach czteroprzebiegowych te części są wspólne. W jednej z takich konstrukcji cztery tonery są umieszczone w rewolwerowym uchwycie. Po naniesieniu tonera jednej barwy, w taki sam sposób jak w drukarce mono, bęben rewolweru się obraca, dzięki czemu pojemnik z proszkiem następnego koloru zajmuje miejsce poprzedniego. Proces powtarza się cztery razy, aż wszystkie barwy zostaną naniesione.

Oba mechanizmy mają różną charakterystykę. W urządzeniu jednoprzebiegowym strony kolorowe drukują się tak samo szybko, albo tylko niewiele wolniej od monochromatycznych, podczas gdy w czteroprzebiegowym druk barwny jest czterokrotnie wolniejszy. Złośliwi urządzenia tego typu nazywają "czarnymi z dodatkiem koloru". Jeszcze niedawno twierdzono, że nadają się one tylko do ożywienia dokumentów w znacznym stopniu monochromatycznych. Kolorowe logo, symbol graficzny w jakimś miejscu - taka miała być specjalność tego typu drukarek. Rzecz nie zasługuje na kpiny, w wielu firmach używanie koloru ogranicza się właśnie do takich zastosowań. Ale "prawdziwy" kolor, czyli dokumenty obfitujące w grafikę czy ilustracje powinien być realizowany na urządzeniach jednoprzebiegowych. Tylko takie trafiły do naszego testu, ale warto wiedzieć, że użytkownicy w mniejszym stopniu potrzebujący kolorowych wydruków powinni raczej wybrać modele czterobiegowe.

Skanowanie sieciowe

Drukowanie w sieci skomplikowało proces w zasadzie w niewielkim stopniu. W wypadku skanowania sieciowego sprawa wygląda inaczej. Różnica tkwi w miejscu, z którego uruchamia się proces. W wypadku drukowania jest nim komputer. Skanowanie jest związane z ustawianiem oryginału dokumentu na szybie albo w podajniku skanera, które wymaga obecności osoby obsługującej właśnie przy nim. W dotychczasowych instalacjach należało podejść do komputera i wybrać odpowiednią funkcję. Skaner sieciowy pozwala na uruchomienie dalszego ciągu procesu właśnie z tego urządzenia. Podobnie jak w wypadku drukowania z pamięci USB brak dużego monitora nie pozwala na przeprowadzenie retuszu, ale w typowych zadaniach nie jest on konieczny. Z wyświetlanego menu można wybrać miejsce w sieci, na przykład komputer, a na nim folder, do którego skan ma być wysłany. Może to być także serwer FTP czy załącznik do e-maila.

Tradycyjna drukarka LED-owa. Na górze widać czery listwy LED-owe, które wchodzą poiędzy naboje widoczne poniej. Papier przesuwa się poziomo.

Tradycyjna drukarka LED-owa. Na górze widać czery listwy LED-owe, które wchodzą poiędzy naboje widoczne poniej. Papier przesuwa się poziomo.

Z kombajnów Canona i HP naboje wyjezdżają na "szufladzie". Ich wymiana jest wyjatkowo prosta.

Z kombajnów Canona i HP naboje wyjezdżają na "szufladzie". Ich wymiana jest wyjatkowo prosta.

Konstrukcje i koszty

Oszczędzać można i na elektronice - zmniejszać jej trwałość, pozbawić urządzenie procesora rastrującego, obciążając tym zadaniem CPU komputera. W epoce procesorów wielordzeniowych taki podział obowiązków nie musi spowalniać drukowania, jeśli tylko interfejs przeniesie powiększoną ilość danych. Gorzej z oszczędnościami na pamięci. Na ogół urządzenia laserowe muszą mieć w swoim RAM-ie całą stronę, zanim druk zostanie uruchomiony. To wymaga odpowiedniej ilości pamięci. Jeśli jest jej za mało, to pewne fragmenty lub cała strona zostaną wydrukowane w niższej rozdzielczości albo bez modnej ostatnio modulacji intensywności. Zdarza się także brak na wydrukach całych partii grafiki.

Kolejnym sposobem na zmniejszenie kosztów, ale tym razem eksploatacji, jest oddzielenie wałka elektrofotograficznego od pojemnika z tonerem. Taka konstrukcja jest trudniejsza w użyciu dla niezaawansowanych, ale pozwala wymieniać wałek niezależnie od wyczerpywania się tonerów, zwykle kilka razy rzadziej.

Praktycznie wszyscy producenci przeszli już na nowe technologie drobnoziarnistych tonerów i szybciej rozgrzewające się utrwalacze, dzięki czemu spadło zapotrzebowanie na energię. Jeszcze niedawno laserówka zużywała mniej więcej kilowat mocy, dzisiaj średni pobór jest dwa-trzy razy niższy. Jednocześnie drukowanie przyśpieszyło, utrwalacz jest używany częściej, obniżenie zużycia energii stało się więc tym bardziej godne uwagi. Przy okazji okazało się, że ta średnia bywa rozmaicie liczona i nie daje wyobrażenia o wartości maksymalnej.

Krótszy kolor

W dotychczasowych rozwiązaniach nabój do drukarki, w postaci zintegrowanej z bębnem światłoczułym albo stanowiący osobną część, był szerokości właśnie tego bębna. W takim układzie toner w sposób naturalny przenosił się na papier. Jeśli pokrycie na wydrukach nie było równomierne, należało nabój wyjąć, potrząsnąć nim i włożyć z powrotem. Od kilku lat funkcjonują inne rozwiązania tego miejsca. Nabój nie ma kształtu wydłużonego, jest łatwiejszy do transportu i przechowywania, a toner z jego wnętrza jest w odpowiednie miejsce transportowany w sposób wymuszony. Taka konstrukcja pojawiła się najpierw w urządzeniach Samsunga, a w naszym teście mamy ją w bizhubie Koniki-Minolty oraz w kombajnie AcuLaser CX17NF firmowanym przez Epsona, a w istocie rzeczy wymyślonym w firmie Fuji-Xerox. Realizacja tego pomysłu odbije się korzystnie także na kosztach drukowania. Wymusi oddzielenie małego pojemnika z tonerem od bębna, który dalej musi być szerokości kartki.

Epson, a właściwie Fuji-Xerox przyjemnie zadziwia jeszcze z innego powodu. Jest drukarka LED-ową. Nie jest to aż taka nowość, od dawna LED-y zamiast lasera wykorzystywane są w drukarkach i kombajnach OKI, a później także Brothera. Ale jedne i drugie nie imponowały jakością. Wydruki były "twarde", kolory nie najlepiej się mieszały, szczegółom brakowało precyzji. Jakość wydruków z Epsona jest już lepsza, nie odbiega na niekorzyść od otrzymywanych z dobrych laserów. W tym kombajnie zauważyliśmy jeszcze jeden paradoks. Epson jest uznanym producentem bardzo dobrych skanerów. Nie tylko chodzi o sam sprzęt, ale i oprogramowanie. Epson Scan jest uznawany za najlepszy i może zarówno pracować samodzielnie, jak i pełnić funkcję interfejsu TWAIN. Osoby ceniące wysoko skanerową reputację Epsona w wypadku AcuLasera CX17NF mogą się rozczarować. Urządzenie jest wolne, nie imponuje dynamiką i jakością, ale w tym porównaniu najgorzej wypadło oprogramowanie. Nie ma bardzo wielu cenionych retuszy, zamiast nich jest np. ustawianie marginesu. W tej kategorii z pozycji lidera Epson spadł do grupy poniżej przeciętnej. Oczywiście to nie ta firma projektowała skaner i jego sterownik, ale mimo wszystko marka zobowiązuje.

Nagrody

Test okazał się bardzo wyrównany. Nie tylko wyniki testu, ale i oceny za opłacalność są bardzo zbliżone do siebie. Na dobrą sprawę każdego uczestnika można polecić, tylko do nieco innych zadań. Ostatni w tabelce Ricoh SP C242SF ma najniższe koszty eksploatacyjne i jest wart polecenia dla bardzo intensywnie drukujących. Wtedy jego spora cena zostanie zniwelowana. Epson przeciwnie, kosztuje mniej, ale jest droższy w eksploatacji. To bardzo innowacyjna i rozwojowa konstrukcja. HP MFP M375nw jest dla fanów Wi-Fi i ekranów dotykowych, oferuje druk dobrej jakości, ale mniejszą szybkość. OKI MC352dn jest kuzynem zwycięzcy testu, ale nie ma faksu, jest wolniejszy i droższy w eksploatacji. Po prostu obsługuje tylko mniejsze pojemniki z tonerem. Brother DCP-9055CDN to typowy średniak bez słabych punktów - ocena lepsza niż miejsce.

Wyniki testu

Wyniki testu

Warto zwrócić uwagę, że OKI MC562dn zwyciężyło w teście urządzeń kolorowych dzięki lepszemu drukowi monochromatycznemu. Kyocera wyróżniała się niskimi kosztami druku dzięki bardzo wytrzymałym i rzadko wymienianym bębnom. Ale konkurencja też stara się obniżać koszty druku i już depcze długoletniemu liderowi w tek konkurencji po piętach.


Zobacz również