Lasery po liftingu

Po latach zastoju obserwujemy ożywienie w kolorowych laserach. Podwojeniu sprzedaży sprzyja pojawianie się nowych modeli i ich niższe ceny.

Po latach zastoju obserwujemy ożywienie w kolorowych laserach. Podwojeniu sprzedaży sprzyja pojawianie się nowych modeli i ich niższe ceny.

W okresie słabej sprzedaży w kolorowym druku laserowym zaszło wiele korzystnych zmian.

Wprowadzono drobnoziarnisty syntetyczny toner wymieszany z woskiem, eliminując w ten sposób olej, jeden z kłopotliwych materiałów eksploatacyjnych. Nowy toner spieka się z kartką w niższej temperaturze.

Ta cecha w połączeniu ze zmianą grzałki z oporowej na indukcyjną pozwala na szybsze rozgrzewanie się i zmniejszenie pobieranej mocy.

Tak wyposażone drukarki poznaje się po kilkusetwatowym zapotrzebowaniu na energię i kilkunastosekundowym czasie oczekiwania na pierwszą stronę.

Przeszkodą w przyspieszeniu pracy drukarek jest często zbyt wolne odprowadzanie ciepła. Okazało się, że nowe systemy utrwalania mają pod tym względem duże rezerwy. Dobrze znane z poprzednich modeli mechanizmy drukarek udało się przyspieszyć aż o 50 proc., z szesnastu do 24 stron na minutę. Tyle wynosi tegoroczna norma dla droższych drukarek jednoprzebiegowych. Lexmark C510, najszybsza z tańszych, w których kolory nakłada się po kolei, drukuje osiem stron w kolorze i 30 monochromatycznych na minutę. Nic dziwnego, że mamy prawdziwy wysyp urządzeń po face-liftingu, ale jest i kilka nowości.

Po syntetycznym tonerze drugą powszechnie zastosowaną nowinką jest sprzężenie zwrotne regulujące intensywność koloru. Ma zapobiec pogarszaniu się jakości druku w miarę wyczerpywania się toneru.

Coraz mniej cząsteczek było przyciąganych do bębna, kolory bladły, a nawet zmieniały odcień, jeśli barwnika ubywało nierównomiernie.

W nowych modelach wydruki są skanowane. Spadki intensywności są natychmiast wykrywane i korygowane przez powiększenie napięcia polaryzacyjnego, a z nim liczby przyciąganych cząsteczek toneru.

Nie rozwiązano jednak najważniejszego problemu - rozdzielczości, która pozostaje za niska do druku fotografii. Pod tym względem kolorowe lasery pozostają w tyle za techniką atramentową i boom fotografii cyfrowej przechodzi obok nich. Dominuje rozdzielczość 600 dpi, którą najczęściej powiększa się sztucznie, poprzez regulację wielkości plamki toneru.

W ten sposób stwarza się złudzenie wyższej rozdzielczości, ale przy bliższym przyjrzeniu się sztuczka wychodzi na jaw.

Kolorowe drukarki laserowe 2005

Kolorowe drukarki laserowe 2005

Praktycznie jedyną możliwość rozwoju dają sterowniki. Poprawki polegają na lepszym dostosowaniu procedur do charakteru drukowanego wizerunku. Z całego obrazu wydziela się tekst, grafikę i fotografie, przetwarza je różnymi algorytmami i łączy w fazie końcowej. Poprawiają się też algorytmy półtonowania.

Spodobał nam się efekt tego typu poprawek w sterowniku HP 3700.

Na wzór urządzeń atramentowych usiłuje się powiększyć gamę kolorów, zredukowaną kiedyś do standardu sRGB, o żywszą zieleń, błękitne niebo i skórę bardziej podobną do oryginału. Oczywiście takie zmiany trzeba uznać za pożyteczne, ale z pewnością nie czynią żadnego przełomu.

Podsumowując - jakość druku została na ubiegłorocznym poziomie, poprawiono szybkość i spadły ceny. Szczególnie głęboko u tych, którzy nie przyspieszyli swoich modeli. Dzięki temu mamy na rynku kilka kolorowych laserów za dwa tysiące złotych.

Uwaga, na tonery, które nie potaniały aż tak mocno jak drukarki!

Prawdziwą sensacją jest wejście na kolorowy rynek Samsunga z tanim modelem wyposażonym w dupleks.

Ma tylko jeden laser i ten sam element elektrooptyczny, wykorzystywany po kolei do czterech kolorów.

Z dotychczasowych konstrukcji najbardziej przypomina produkt Hitachi, który choć szybszy od popularnych napędów rewolwerowych (HP, Epson, Minolta itd.), był nieproporcjonalnie droższy w produkcji. Przekonstruowano wnętrze, dopasowując je do nowoczesnych tonerów (brak oleju), systemów sterowania (skanowanie wydruków). W nieco powiększonej obudowie znalazło się miejsce na dupleks, który nawet do znacznie droższych drukarek jest dodawany za sporą dopłatą. W Samsungu dupleks zgrabnie się mieści tuż za podajnikiem wielofunkcyjnym i przedłuża drogę papieru w minimalnym stopniu. Jest także wersja sieciowa z Ethernetem i Wi-Fi.

Tradycyjnie tanie drukarki GDI, bez procesora RIP współpracowały tylko z Windows. Ten stan się zmienia. Powiększa się liczba tanich modeli ze sterownikami do Macintosha i systemów uniksowych. Odnotować trzeba debiut w kolorze formatu A4 Kyocery. W firmie znanej z bębnów światłoczułych, wytrzymujących wyjątkowo wiele stron bez wymiany, opracowano jednoprzebiegową drukarkę LED-ową, która należy do najdroższych i jednocześnie najtaniej drukujących.

Na koszty druku jednej strony warto zwracać uwagę. Wydatki na eksploatację zwykle przewyższają cenę samej drukarki.


Zobacz również