Legenda rocka broni firm fonograficznych, krytykuje iTunes

"iTunes Music Store to ni mniej ni więcej tylko twór bez serca, oprogramowanie dołączone do banku. Genialne, ale bez serca" - tak o największym internetowym sklepie muzycznym pisze w swoim blogu Pete Townshend, gitarzysta słynnej grupy rockowej The Who.

Publikując w swoim blogu wpis zawierający zacytowaną refleksję, muzyk polemizuje z artykułem dziennikarza pisma The Sunday Times, Simona Jenkinsa. Reporter ocenia, że artyści nie mogą dłużej sprzedawać wytworów swojego talentu, gdyż Internet dostarcza sztukę "wirtualnie za darmo". To co można sprzedać, to koncert, wystąpienie na żywo przed publicznością.

Townshend nie zgadza się z takim punktem widzenia, pisząc: "Czy poważnie chcielibyście zobaczyć mnie, łysiejącego podstarzałego rockmana po 60-tce, śpiewającego piosenki, które jako 20-latek napisałem o doznaniach, które obserwowałem wśród swojej publiczności, gdy wszyscy byliśmy nastolatkami? (...) Na żywo czasem znaczy absurdalnie."

"Jeśli chodzi o przemysł fonograficzny, jestem zszokowany istnieniem tak wielu głupców, którzy nie widzą, że branża działała kiedyś tak jak wydawnictwa literackie - popularne przeboje były jak tanie kryminały, z których opłacano wydawanie poezji. Bez popu poważni kompozytorzy nigdy nie doczekaliby się nagrania" - ciągnie Townshend.

"Bez wytwórni nagraniowej nie mógłbym przetrwać trudnych momentów w swojej karierze, zwykłych wzlotów i upadków życiowych. Nie wyrzucam nikogo z pracy dlatego, że urodziło mu się dziecko lub że wpadł w depresję albo zachorował. (...) Moja firma stała przy mnie. iTunes Music Store to ni mniej ni więcej tylko twór bez serca, oprogramowanie dołączone do banku. Genialne, ale bez serca", konkluduje słynny muzyk.

blog Pete'a Townshenda


Zobacz również