Lekcja geometrii

Zenek Kowalczyk, jako student warszawskiej ASP, był uczestnikiem niezwykłego projektu. Na początku lat 80. uczestniczył w próbach zastosowań komputera do celów graficznych. Jak czas pokazał - było to niezapomniane przeżycie.

Zenek Kowalczyk, jako student warszawskiej ASP, był uczestnikiem niezwykłego projektu. Na początku lat 80. uczestniczył w próbach zastosowań komputera do celów graficznych. Jak czas pokazał - było to niezapomniane przeżycie.

Niedawno wpadł mi w ręce dokument zakupu mojego pierwszego komputera. Na rachunku z 16 marca 1992 roku w rubryce nazwa towaru wpisano: Komputer BOS MT OVERTURE (386DX/40AMD, 120 MB HD, 2 MB RAM), cena 30 600 000 zł.

Myślami cofnąłem się jeszcze dziesięć lat wstecz, do września 1982 roku, do czasu praktyki studenckiej po czwartym roku na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP w Pracowni Projektowania Graficznego Elementów i Systemów Informacji Wizualnej.

Zenon Kowalczyk

Zenon Kowalczyk

Docent Leszek Hołdanowicz (dziś już profesor zwyczajny) podsunął mi wówczas coś niezwykłego. Do tradycyjnego zestawu, złożonego z ołówków, grafionów i pędzelków, dołączył nowe narzędzie - komputer. Zadbał, bym studia rozszerzył o całkiem nowe doświadczenia - elementy grafiki komputerowej. Kontakt Wydziału Grafiki z dr. inż. Zenonem Kulpą (pracownikiem Polskiej Akademii Nauk, od 1971 roku zajmującym się problematyką komputerowego przetwarzania obrazu a także poszukiwaniem możliwości graficznych komputera) sprawił, że w niewielkim pomieszczeniu, w budynku PAN na ulicy Twardej (wówczas ul. Krajowej Rady Narodowej) miałem do dyspozycji najprawdziwszy komputer. Czyż mogłem wówczas przypuszczać, że po latach komputer stanie się podstawowym narzędziem w moim warsztacie grafika projektanta?

W latach siedemdziesiątych w Instytucie Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN w Zakładzie Rozpoznawania i Przetwarzania Obrazów został zbudowany pierwszy w Polsce doświadczalny system CPO-1 (CPO - cyfrowy przetwornik obrazu), a później jego udoskonalona wersja CPO-2 z przeznaczeniem do prac badawczych z szerokiego zakresu przetwarzania obrazu w biologii, medycynie i zastosowaniach przemysłowych.

Grafika Vasarely'ego ze względu na modułowa budowę i płaskie plamy koloru doskonale nadawały sie do przeprowadxzanych testów.

Grafika Vasarely'ego ze względu na modułowa budowę i płaskie plamy koloru doskonale nadawały sie do przeprowadxzanych testów.

Zenon Kulpa zaprezentował mi system CPO-2/K-202, gdzie K-202 to nazwa dziś już legendarnego minikomputera konstrukcji inż. Jacka Karpińskiego. Skonstruowany w 1970 roku K-202 należał do średniej wielkości i szybkości maszyn cyfrowych powszechnego zastosowania. Na Twardej stał jeden z trzydziestu tych komputerów wyprodukowanych przez Zakład Doświadczalny Minikomputerów ERA we Włochach k. Warszawy.

Uniwersalny system analizy obrazu, w którym K-202 pełnił funkcję procesora, jako układ wprowadzania wykorzystywał standardową kamerę telewizyjną. Podczas praktyki stosowaem tę kamerę do wygenerowania na monitorze cyfrowych kopii wybranych Obrazów Mondriana i Vasarely'ego.

Reprodukcje wprowadzone do systemu za pomocą kamery stały stały się podkładami, na podstawie których wyznaczałem punkty konstrukcyjne,łączyłem je łamanymi, a powstałe pola wypełniałem odpowiednimi kolorami.

Przenośna pamięć? Na metrze taśmy można było zapisać ok. 300 bitów informacji. Tekst artykułu zająłby 146 m, natomiast folder ze wszystkimi elementami zawartymi w tym artykule (406, 8 MB) zostałby zapisany na taśmie
o długości niemal 1400 km!

Przenośna pamięć? Na metrze taśmy można było zapisać ok. 300 bitów informacji. Tekst artykułu zająłby 146 m, natomiast folder ze wszystkimi elementami zawartymi w tym artykule (406, 8 MB) zostałby zapisany na taśmie

o długości niemal 1400 km!

Istotnym elementem systemu był przetwornik analogowo-cyfrowy, zamieniający wartości szarości punktu, dostarczone za pośrednictwem kamery, na kod cyfrowy. Podstawowym parametrem przetwornika była liczba rozróżnianych poziomów szarości (w CPO-2/K-202 była to liczba 16). Standardowym zestawem urządzeń zewnętrznych była elektryczna maszyna do pisania lub dalekopis oraz czytnik i perforator taśmy papierowej. Każdy dzień pracy kończyłem zapisem aktualnego stanu zadania na taśmie perforowanej. Rolowaną jak serpentyna, spiętą gumką chowałem do kieszeni.

Głównym składnikiem oprogramowania systemu cyfrowego przetwarzania obrazów CPO-2/K-2002 był konwersacyjny system programowania zadań analizy obrazow PICASSO-SHOW1, udostepniający bibliotekę operacji na obrazach PICASSO (PICture ASSembly-programmed Operations).

Był narzędziem ułatwiającym użytkownikowi korzystanie z programów bez konieczności wchodzenia w szczegóły języka wewnętrznego komputera, w którym była napisana biblioteka PICASSO.

Umożliwiał prostą pracę "konwersacyjną" z możliwością bezpośredniego obserwowania wyników obrazowych na monitorze telewizyjnym. Instrukcje języka PICASSO-SHOW operowały na obiektach trzech typów: obrazy, wektory, zmienne arytmetyczne. Ze względu na charakter systemu obrazy stanowiły podstawową grupę obiektów.

Wykonałem najpierw makietę na papierze, dostosowując ją do opracowania
komputerowego. Podzieliłem na punkty według monitora (512 x512)K

Wykonałem najpierw makietę na papierze, dostosowując ją do opracowania

komputerowego. Podzieliłem na punkty według monitora (512 x512)K

Wektory i zmienne arytmetyczne wprowadzono w celu umożliwienia tworzenia bardziej złożonych programów przetwarzania. Obrazy stanowiły obiektów dynamicznych, tzn. iły być utworzone (zadeklarowane) przed wykonaniem na nich operacji, a następnie mogły być zmieniane, przesuwane lub usuwane. Moje zadanie wykorzystywało te właśnie podstawowe możliwości systemu. Pracowałem w programie IKON*1, napisanym w języku PICASSO-SHOW i służącym do tworzenia prostych rysunków i kompozycji graficznych. Stworzyłem wielokąt (łamaną zamkniętą) na bazie sześciokąta zazębiającego się specyficznie z innymi (identycznymi) z nim sąsiadującymi, tworząc niekończącą się kombinację połączeń. Moje zadanie wymagało ograniczenia do dwunastu figur.

Wykonałem najpierw makietę na papierze, dostosowując ją do opracowania komputerowego. Podzieliłem planszę na punkty według ekranu monitora (512 x 512). Wyznaczyłem współrzędne jednego wielokąta względem jego środka, a następnie współrzędne środków wszystkich dwunastu figur względem początku ekranu (0,0). Moje kolejne kroki to: wczytanie do programu współrzędnych jednego wielokąta, tworzenie następnych z wykorzystaniem przesunięcia, ustalenie kolejności ich ukazywania się - zgodnie z założeniami zadania.

Ciekawym problemem było znalezienie odpowiedniego kodu kolorów dla każdej z figur w wersjach z tłem białym i z tłem czarnym. Następnie wykonałem kolejne wersje zadania - rysowanie konturów w kolorze danego wielokąta zamiast w kolorze tła.

Wszystkie polecenia, zrozumiałe dla programu IKON*1, przekazywałem wpisując odpowiednie kody i komendy.

Problemem było znalezienie odpowiedniego kodu kolorów dla każdej z figur w wersjach z tłem białym i z tłem czarnym.

Problemem było znalezienie odpowiedniego kodu kolorów dla każdej z figur w wersjach z tłem białym i z tłem czarnym.

Pamiętam, że łatwo można było stracić dane, żmudnie wypracowane przez dłuższy czas, pomyłkowo przyciskając znak "równa się" sąsiadujący na klawiaturze ze znakiem "minus" ("usuń wszystkie składniki opisu obrazu" zamiast "usuń wybrany składnik z opisu obrazu"). Program nie miał funkcji cofnij" - element raz usunięty był usuwany bezpowrotnie.

Niestety, dziś już nie pamiętam, dlaczego nie udało się pomyślnie przeprowadzić ostatniego kroku, tzn. przenieść z monitora poszczególnych etapów zadania na barwną, pozytywową błonę fotograficzną. Nie zachowała się taśma perforowana z zapisem ostatecznego stadium zadania, choć dziś nigdzie nie zdołałbym jej odczytać. Po zadaniu pozostała wspomniana makieta z zaznaczonymi figurami i punktem początkowym ekranu, wykorzystana do ustalenia współrzędnych, oraz szkice kolorystyczne.

Mam także slajdy z obrony pracy dyplomowej w pracowni Leszka Hołdanowicza, gdzie widać moją pracę z pierwszego semestru piątego roku, której jednym z elementów była kompozycja opracowana na wrześniowej praktyce przy K-202.

Wiele podobieństw w sposobie pracy z systemem CPO-2/K-202 odnalazłem w prostych programach graficznych początku lat dziewięćdziesiątych. Jednak te skromne doświadczenia sprzed dziesięciu lat nie miały już praktycznego znaczenia, gdy siadałem do mojego pierwszego PC (Macintosh stanął na moim biurku dwa lata później). Zupełnie nieporównywalne były możliwości kreacji, dokładność i szybkość działania. Pozostała jednak świadomość znaczenia tamtej praktyki dla rozwoju mojego sposobu myślenia w poszukiwaniach rozwiązań różnorodnych problemów graficznych - a to wartość nieprzemijająca.


Zobacz również