Linux 2007 - fakty i mity

Istnieje szereg mitów dotyczących Linuksa, które krążą po świecie od lat i mają się wprost doskonale. Obalenie niektórych z nich wymaga zaledwie chwili zastanowienia, próba batalii z innymi wymagałaby zatrudnienia wielu specjalistów ds. public relations i wyłożenia olbrzymich sum pieniędzy na walkę z ludzkimi przesądami. Postanowiliśmy zebrać te najważniejsze w jednym miejscu i poddać dyskusji, czy dziś, w 2007 roku, system spod znaku pingwina na pewno jest tym, za co się go uważa. Mamy nadzieję, że nasze zestawienie pomoże wam uczciwie i bez emocji ocenić, na jaki system operacyjny powinniście się zdecydować wraz z zakupem nowego komputera.

Gdybyśmy zastanowili się nad sytuacją człowieka, zauważylibyśmy, że tak naprawdę - wbrew wielu przysłowiom i mniemaniom - przez życie idziemy tyłem. Oczywiście w przenośni: zapatrzeni jesteśmy bowiem w doświadczenia, które już się nam przytrafiły. Te bardziej odległe powoli znikają nam w dali, te bliższe (niedawne) jeszcze pozostają w zasięgu wzroku. Bezpośrednią przyszłość "czujemy" za plecami, a nad dalszą możemy jedynie debatować.

Pingwin Tux, maskotka Linuksa (stworzona przez Larryego Ewinga)

Pingwin Tux, maskotka Linuksa (stworzona przez Larryego Ewinga)

Tymczasem wybór systemu operacyjnego wymusza na nas tak naprawdę "obrócenie się" i przynajmniej zerknięcie, czego możemy się niedługo - jutro, za miesiąc, za rok - spodziewać. Liczymy na to, że pomożemy wam przynajmniej w zerknięciu przez ramię, jak bardzo świetlana przyszłość znajduje się za naszymi plecami.

Czytelnicy, których stać na zakup pisma PC World, powinni traktować poniższy artykuł jak wstęp do materiału porównującego Windows Vistę i Ubuntu opublikowany w numerze 03/2007.

1. Linux to system operacyjny

Nieprawda. "Linux" to nazwa jądra (ang. kernel, slang. jajko), które stanowi podstawę do budowy systemu operacyjnego. Bez kernela, owszem, nie ma systemu operacyjnego, jednak Linux to nie wszystko. Aby mógł być wykorzystywany przez normalnego człowieka, konieczne jest dodanie do niego zbioru narzędzi, bibliotek itp., czyli stworzenie tzw. dystrybucji Linuksa.

Wiele dodatków do kernela powstało w ramach projektu GNU, dlatego niektóre dystrybucje Linuksa oznaczane są jako "GNU/Linux".

Jądro, nad którym prace zapoczątkował Linus Torvalds, nie jest jedyną alternatywą w świecie oprogramowania o otwartym kodzie źródłowym. Wśród innych wymienić można GNU Hurda - jądro mające zastąpić systemy z rodziny Uniksa - czy kernele systemów z rodziny *BSD. Z jednym wszak zastrzeżeniem: architektura systemów Berkeley Software Distribution wymusza równoległe rozwijanie jądra oraz aplikacji, dlatego nie ma w nich tak wyraźnego podziału na kernel i "resztę".

Linus Benedict Torvalds

Linus Benedict Torvalds

Aby uprościć dalszy wywód, mimo wszystko będziemy pozwalać sobie na nazywanie kompletnych dystrybucji "Linuksem" lub "systemem spod znaku pingwina". Należy jednak pamiętać, że w ścisłych dokumentach takich porównań należy unikać.

2. Linux jest za darmo

Nieprawda. Kernel - tak jak i wiele innych narzędzi czy bibliotek - dostępny jest na licencji open source, a to oznacza, że jego źródła można znaleźć w Internecie (lub uzyskać inną drogą) i skompilować na własną rękę. Naturalnie bez ponoszenia jakichkolwiek opłat lub ew. opłacając nośnik (abonament za Internet, płyta CD itp.). Nie musi to jednak oznaczać, że gotowy, przygotowany już kernel musi być dystrybuowany nieodpłatnie.

Prywatnym zdaniem autora rozpowszechnianie poglądu "darmowości" Linuksa to jedna z największych wyrządzanych mu krzywd. Owszem, nie da się ukryć: w Internecie istnieją setki (jeśli nie tysiące) gotowych do instalacji dystrybucji, a firma Canonical gotowa jest przysłać każdemu zainteresowanemu płyty z Ubuntu.

Uruchamiające się Ubuntu 6.10 - uwagę zwraca ładniejszy, odświeżony ekran startowy

Uruchamiające się Ubuntu 6.10 - uwagę zwraca ładniejszy, odświeżony ekran startowy


Zobacz również