Linux: Shuttleworth proponuje synchronizację dystrybucji

Mark Shuttleworth, szef Canonical - firmy odpowiedzialnej za Ubuntu - zaapelował do Red Hata i Novella o zsynchronizowanie wydań dystrybucji Linuksa. Jego zdaniem skorzystaliby na tym i twórcy systemów, i ich użytkownicy. Pojawiły się jednak głosy, że w rzeczywistości Shuttleworth próbuje wykorzystać olbrzymią pracę, jaką Red Hat i Novell wkładają w rozwój oprogramowania open source.

Wymiana zdań rozpoczęła się od wpisu Marka Shuttlewortha, który zadeklarował, że następne wydanie Ubuntu z długim okresem świadczenia pomocy technicznej - czyli wersja 10.04 LTS - pojawi się w kwietniu 2010 roku. Jednocześnie każdy system LTS będzie uaktualniany regularnie co sześć miesięcy (za wyjątkiem pierwszej wersji, która pojawi się po 3 miesiącach), aż do momentu premiery następnego wydania LTS.

Dla przykładu: teraz pojawiło się Ubuntu 8.04 LTS, w lipcu 2008 udostępnione Ubuntu 8.04.1, w styczniu 2009 - Ubuntu 8.04.2, w lipcu 2009 - Ubuntu 8.04.3, w styczniu 2010 - Ubuntu 8.04.4, a w kwietniu 2010 - Ubuntu 10.04 LTS. Oczywiście w międzyczasie zostaną również udostępnione wydania Ubuntu 8.10, 9.04 i 9.10.

Shuttleworth zaproponował, żeby podobny mechanizm publikowania wersji wykorzystał Novell, Red Hat i deweloperzy pracujący nad Debianem. Dzięki temu wszystkie liczące się dystrybucje pojawiałyby się na rynku w tym samym czasie - byłoby to znaczące osiągnięcie w porównaniu do Microsoftu, który nie radzi sobie z publikacją oprogramowania na czas.

Shuttleworth myśli życzeniowo?

Reakcje na apel były dość zróżnicowane. Grupy pracujące nad Ubuntu zostały uznane za zbyt słabe, by wspierać równolegle cztery obecne na rynku systemy operacyjne - a właśnie to gwarantuje swym klientom Red Hat.

Pojawiły się też głosy sugerujące, że Shuttleworth próbuje grać inicjatora czegoś, co już od dawna ma miejsce. Chce on jakoby wykorzystać tę falę, na której płyną Red Hat z Novellem, m.in. wciągając do Ubuntu poprawki stworzone przez deweloperów wymienionych korporacji, bez konieczności ich testowania i korygowania.

Deweloperzy Red Hata pracowaliby zatem na sukces Ubuntu nie mając w zasadzie niczego w zamian.


Zobacz również