Listy z Globalnej Prowincji

William Dunk jest postacią szczególną wśród konsultantów. Nie szuka rozgłosu, bo rozgłos nie jest mu potrzebny, skoro wszyscy z listy Fortune i na Wall Street znają jego nazwisko. Największa część jego pracy to uważna obserwacja.

W słynnym corocznym raporcie o raportach William Dunk opisuje trendy, nowe zjawiska w strategiach i organizacji biznesu, a także chwilowe mody i nonsensy wyczytane w opasłych komentarzach do bilansów spółek giełdowych. Przegląda publikacje fachowe i niezmierzone połacie Internetu, wychwytując z nich istotne zdarzenia, zjawiska i myśli. Swoim czytelnikom składa zwięzłe relacje z tych poszukiwań, uderzające jasnością opisu i wniosków, a niekiedy mistrzostwem gruntownej analizy. Publikuje to wszystko w dziewiętnastu tytułach, które trudno nazwać czasopismami - są to raczej niekończące się wątki, uzupełnianie niekoniecznie regularnie, na najprzeróżniejsze tematy przydatne menedżerom, które nazywa prowincjami. Zebrane w witrynie internetowej noszą tytuł: "Globalna Prowincja - targowisko idei biznesowych". Przyjaciele mówią, że jest to najbardziej pomieszana i eklektyczna witryna dla biznesu w Internecie. Jedynym regularnym produktem tej pracy jest cotygodniowa gazetka elektroniczna, rozsyłana subskrybentom w postaci Listów z Globalnej Prowincji.

Przyjaciel Williama Dunka, Thomas H. Davenport, przeszło rok temu napisał wraz z Johnem C. Beckiem książkę na temat, wokół którego krąży część myśli spisywanych w Globalnej Prowincji. Książka nosi tytuł "Gospodarka uwagi" (recenzję zamieściliśmy w drugim numerze CXO, w grudniu 2001, http://www.cxo.pl/artykuly/21473.html - przyp. red.), a autorzy na plan pierwszy wysuwają dwie refleksje. Pierwsza mówi o tym, że w natłoku zdarzeń i w gwarze wiadomości coraz mniej uwagi poświęcamy podwładnym, współpracownikom i sprawom istotnym. Firmy, których szefowie potrafią podołać, zwyciężają. Druga refleksja to kontrowersyjna hipoteza, że we współczesnej gospodarce nadmiaru, jedynym dobrem deficytowym jest uwaga, a deficyt ten jest wynikiem nienadążania rozwoju ludzkiego umysłu za eksplozją informacyjną Ery Cyfrowej.

William Dunk patrzy na omawiany problem z perspektywy doradcy strategicznego. Zauważył, że niektóre wiodące na świecie gazety dla biznesu popadły w kryzys, gdy nie zdołały dostosować się do powodzi informacyjnej, która pozbawiła je monopolu na poszczególne kategorie informacji (np. giełdowych). Podstawowy ich błąd polega, zdaniem Dunka, na dywersyfikacji, czyli na zapełnianiu łam coraz bardziej różnorodnymi materiałami, w nadziei na zaspokojenie gustów i potrzeb różnych odbiorców. W ten sposób tracą to, co najcenniejsze dla współczesnego czytelnika - skupienie na rzeczach istotnych. Znikają kolumny z wnikliwymi komentarzami, w ich miejsce pojawia się sieczka błahostek, a gazeta traci rynek. Natomiast w dobrej kondycji pozostają wydawnictwa, które postępują odwrotnie, ale jednocześnie nauczyły się postrzegać swoją niszę rynkową jako globalną.

Oprócz Listów z Globalnej Prowincji szczególnym uznaniem cieszy się wątek "Wypowiedzi Dunka". Najnowsza wypowiedź rozpoczyna się od spostrzeżenia, że coraz częstsze dziś zmiany na stanowiskach szefów naczelnych są świadectwem ewidentnego anachronizmu tkwiącego w strategiach korporacyjnych. Coraz to nowi szefowie posłusznie podejmują zadania, którym nie podołali ich poprzednicy i które z roku na rok wyglądają na coraz bardziej beznadziejne. Oznacza to, że rzeczywistość biznesowa domaga się dużych zmian, a nie zauważamy tego. Deficyt uwagi?


Zobacz również